Lechia Gdańsk przez wiele miesięcy próbowała podważyć decyzję o odjęciu pięciu punktów za naruszenia licencyjne. Klub wybrał najpierw drogę przez PKOl i Sąd Najwyższy, a dopiero później zwrócił się do CAS w Lozannie. Udało mi się skontaktować z Fredym Fürstem, kierownikiem Działu Licencji PZPN, który opowiedział mi o kulisach tego sporu i negocjacjach prowadzonych między federacją a klubem. Wszystko wskazuje na to, że największa od lat zgoda Śląska Wrocław spadnie do I ligi, a kibice obu drużyn znów nie będą mogli się spotkać podczas meczu przyjaźni.
Cała sprawa zaczęła się po decyzji Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych dotyczącej odjęcia Lechii Gdańsk pięciu punktów za naruszanie kryteriów Podręcznika Licencyjnego PZPN. Klub miał 21 dni na skierowanie sprawy do CAS. Według PZPN termin ten upłynął 6 czerwca 2025 roku.
Lechia nie zdecydowała się jednak wtedy na Lozannę. Klub skierował sprawę najpierw do PKOl, a następnie do Sądu Najwyższego. Federacja od początku uważała, że nie jest to właściwa ścieżka.
– „Od początku staliśmy na stanowisku, że CAS jest właściwym organem do rozstrzygania sporów licencyjnych. To klub zdecydował się na inną ścieżkę odwoławczą” – mówi Fredy Fürst.
W pewnym momencie w Gdańsku zorientowano się jednak, że postępowanie przed Sądem Najwyższym nie zakończy się przed końcem sezonu ekstraklasy.
– „Nie spotkałem się z sytuacją, żeby Sąd Najwyższy rozpoznał taką sprawę w kilka miesięcy, a już na pewno przed końcem rozgrywek” – przyznaje przedstawiciel PZPN.
Mediacja z UEFA i napięcie wokół PZPN
W lutym Lechia zwróciła się do UEFA z prośbą o mediację. Jednocześnie klub zarzucał PZPN brak zapewnienia odpowiednich środków ochrony procesowej.
Przedstawiciel federacji odpiera również te zarzuty.
– „To jest oczywiście nieprawdziwa narracja, bo nawet prezes klubu był obecny wraz ze swoimi przedstawicielami podczas posiedzenia Komisji Odwoławczej i przedstawiał swoje argumenty” – mówi kierownik działu licencji PZPN.
Co ciekawe Lechia zwróciła się do UEFA o mediację, ale wysyłając prośbę o to do europejskiej federacji pominęła… PZPN.
– „O tym, że Lechia wysłała prośbę o mediację do UEFA, dowiedzieliśmy się dopiero w momencie, gdy UEFA przesłała nam oficjalne pismo. Byliśmy zdziwieni takim postępowaniem. Jeżeli klub chciał mediacji, powinien zwrócić się bezpośrednio do nas, a nie prowadzić korespondencję z pominięciem PZPN” – podkreśla Fürst.
– „Sprawdziliśmy całą korespondencję i nie otrzymaliśmy od Lechii Gdańsk żadnego formalnego wniosku o mediację UEFA ani próby wyjaśnienia tej sprawy w inny sposób. Trudno więc później zarzucać nam ignorowanie takich żądań” – dodaje kierownik działu licencji PZPN.
Rozpoczęła się wymiana korespondencji pomiędzy Lechią, PZPN i UEFA. W pewnym momencie klub zaproponował skierowanie sprawy do CAS i jednoczesne zawieszenie wykonania kary pięciu punktów.
PZPN był gotowy rozważyć taki scenariusz, ale pod określonymi warunkami.
– „Wskazaliśmy, że w pierwszej kolejności należałoby wycofać postępowanie sprzed Sądu Najwyższego, uznać kompetencje CAS i zobowiążcie się do respektowania jego wyroków w tej sprawie i ewentualnych w przyszłości dotyczących licencji klubowych” – relacjonuje Fürst.
Federacja tłumaczy, że chodziło przede wszystkim o uniknięcie dualizmu prawnego, w którym CAS i Sąd Najwyższy wydałyby w przyszłości dwa sprzeczne rozstrzygnięcia.
Lechia chciała zawieszenia kary pięciu punktów
Lechia nie zaakceptowała jednak propozycji w takim kształcie. Klub oczekiwał przede wszystkim zawieszenia wykonania środka kontroli do czasu wyroku CAS.
– „Na to nie mogliśmy się zgodzić. Odjęte punkty obowiązywały przez cały sezon i funkcjonowały w tabeli od początku rozgrywek.” – tłumaczy Fürst.
Klub ponownie skierował pismo do PZPN wskazując na warunek konieczny zawieszenia punktów do czasu rozstrzygnięcia sporu przed CAS. W PZPN uznano, że skoro klub ponownie stawia warunki, które wcześniej zostały przez federację odrzucone, to temat jest zamknięty i sprawa będzie się toczyć przed Sądem Najwyższym. Sytuacja zmieniła się dopiero po wystąpieniu Frediego Fürsta w programie portalu Meczyki.pl. Wtedy Lechia ponownie skontaktowała się z federacją.
– „Usłyszeliśmy, że zawieszenie punktów nie było warunkiem koniecznym, a jedynie propozycją. Problem polegał na tym, że był już maj i sezon dobiegał końca. Nie mogliśmy sobie pozwolić na destabilizację całych rozgrywek na samym ich finiszu.” – mówi.
Sprawa trafiła więc pod obrady Zarządu PZPN. 8 maja federacja oficjalnie poinformowała, że nie wyraża zgody na skierowanie sprawy do CAS po terminie.
Lechia złożyła skargę mimo decyzji PZPN
Kilka godzin po publikacji komunikatu PZPN Lechia i tak skierowała sprawę do Lozanny.
– „Tego samego dnia wieczorem klub skierował sprawę do CAS mimo oficjalnego komunikatu PZPN” – podkreśla Fürst.
Według federacji klub miał dodatkowo wybiórczo przedstawić wcześniejszą korespondencję z PZPN, sugerując przed CAS, że federacja akceptowała możliwość skierowania sprawy do Lozanny.
– „Klub próbował wykazać przed CAS, że posiada zgodę PZPN na wniesienie skargi. Naszym zdaniem ta korespondencja została przedstawiona w sposób wybiórczy i wyrwany z szerszego kontekstu” – twierdzi przedstawiciel PZPN.
CAS nie przyjął jednak sprawy automatycznie do rozpoznania. Obecnie trwa etap wstępnej oceny proceduralnej. Nie wiemy zatem czy CAS w ogóle tę sprawę podejmie do rozpatrzenia. W CAS ma się dopiero zebrać panel arbitrów, którzy rozstrzygną czy skarga Lechii jest zasadna i zgodna z procedurami.
CAS odrzucił wniosek Lechii o zabezpieczenie
Lechia wraz ze skargą złożyła również wniosek o zastosowanie środków tymczasowych. Klub chciał zawieszenia wykonania kary pięciu punktów do czasu rozstrzygnięcia sporu.
PZPN stanowczo się temu sprzeciwił.
– „Przywrócenie punktów przed ostatnią kolejką mogłoby całkowicie zaburzyć integralność rozgrywek i doprowadzić do chaosu przy ustalaniu końcowej tabeli” – argumentuje Fürst.
CAS oddalił jednak wniosek Lechii o zastosowanie zabezpieczenia.
– „To ważne, bo pokazuje pewien kierunek myślenia CAS” – uważa przedstawiciel federacji.
PZPN nadal stoi na stanowisku, że skarga została wniesiona po terminie i powinna zostać odrzucona już z przyczyn formalnych.
– „Jeżeli CAS podejdzie do sprawy proceduralnie, skarga powinna zostać odrzucona w całości” – mówi Fredy Fürst.
Dla PZPN sprawa jest zamknięta
Na samym końcu Fürst wyraźnie i stanowczo podkreślił, że dla PZPN sprawa punktów i miejsca Lechii w tabeli jest zamknięta.
– „Lechia Gdańsk na koniec sezonu 2025/2026 zajęła szesnaste miejsce w Ekstraklasie, a to z kolei oznacza, że spadła z ligi.”
Dla kibiców Śląska Wrocław oznacza to drugi sezon z rzędu bez meczu przyjaźni pomiędzy obiema drużynami.