Stowarzyszenie Młody Dolny Śląsk realizowało akcję „Ludzie z Wrocławia”. Jak już informowaliśmy w naszym portalu, celem projektu było ukazanie prawdziwych pereł miasta Wrocław – ludzi na pozór zwykłych, lecz wyjątkowych, realizujących swoje pasje, marzenia, a także osiągających ogromne sukcesy.

Kolejną osobą, którą poznajemy jest Krzysztof „KR1S” Czerniejewski – technik realizacji dźwięku, producent muzyczny z Wrocławia. Zaczynał kilkanaście lat temu od nagrywania na magnetofonie, dziś posiada własne studio nagrań Oktawa studio, w którym na co dzień realizuję i produkuje utwory muzyczne. Na koncie ma wiele ciekawych współpracy, a utwory na jego bitach zostały odsłuchane w serwisie YouTube kilkadziesiąt milionów razy.

Mój dzień…

Przeważnie wstaje dosyć późno. Nie jest to spowodowane lenistwem. Wracam ze studia często około północy i z tego powodu po prostu późno kładę się spać. Z rana przeważnie odpisuje na wszystkie wiadomości, bo w ciągu dnia nie mam na to czasu i głowy. Ostatnio staram się uprawiać więcej sportu, więc po obudzeniu i wypiciu kawy idę chwilę poćwiczyć. Potem kąpiel i na rowerze jadę do studia. W międzyczasie słucham utworów, które składałem poprzedniego dnia i notuje ewentualne poprawki, które muszę do nich wprowadzić.

Początek

Moja przygoda z muzyką zaczęła się już bardzo dawno. Pierwszy „utwór” nagrałem już w 4 klasie podstawówki. Razem z ziomalem, pod wpływem mocnej zajawki hip-hopem postanowiliśmy, że spróbujemy zrobić coś swojego. Nie mieliśmy wtedy żadnych środków, a o takich możliwościach jak dziś mogliśmy tylko pomarzyć. Nie mieliśmy studia nagrań, producenta ani żadnej wiedzy jak się do tego zabrać. Na jednej z płyt znaleźliśmy instrumental, czyli sam podkład muzyczny bez nagranego głosu. Do tego podkładu napisaliśmy jakiś tekst. Nagranie wyglądało tak, że z jednego tzw. jamnika leciał bit z płyty cd, a my „rapowaliśmy” do drugiego, na którym nasz głos razem z muzyką nagrywał się na kasetę. Z biegiem czasu moja zajawka cały czas rosła. Słuchałem płyt, czytałem ślizg i chłonąłem tę kulturę jak gąbka.

Muzyczne wagary…

Bity na dobra sprawę zacząłem robić przez przypadek. Wcześniej myślałem tylko o tym, że chce być raperem. W czasach szkolnych często wagarowałem, a czas, zamiast w szkole wolałem spędzać przy muzyce. Razem ze mną był mój człowiek Udar. Wpadał do mnie, robił na moim kompie jakiś bit, a ja w międzyczasie pisałem tekst i potem to nagrywaliśmy. Któregoś dnia siedząc znudzony w domu, pomyślałem sobie, że odpalę ten jego program i spróbuje coś ułożyć. Często podglądałem, jak to robi, więc mniej więcej wiedziałem, o co chodzi. No i tak powstał mój pierwszy bit. Potem drugi, trzeci i zaczęło się coś, co trwa do dzisiaj.

Pierwsze tracki na legalu…

Ciężko powiedzieć czy któryś jest jakoś szczególnie ważny, ale jest na pewno parę produkcji, dzięki którym poznało mnie większe grono słuchaczy, a ludzie zaczęli traktować poważnie. Na pewno były to utwory z zespołem Trzeci Wymiar i jednym z członków 3W Szadem. Chłopaki byli wtedy na topie, wszyscy się nimi jarali i był szok, jak się okazało, że coś tam z nimi robię. Miałem wtedy jakieś 21 – 22 lata, robiłem bity dla paru kolegów albo do szuflady, a tu nagle beng! Moja produkcja na legalnej płycie. Wow. Mega się wtedy jarałem. Mój pierwszy legalny debiut to był chyba numer 3w z Pihem na płycie Dolina Klaunów.

Radość…

Największą radość sprawia mi nadal mimo wszystko robienie muzyki. Swojej muzyki. Uwielbiam ten moment, kiedy nagle z niczego powstaje coś takiego, że mówię „wow to jest dobre”. Często po jakimś czasie już mi się to tak nie podoba, dlatego mam ciągły głód robienia czegoś nowego. Żeby znowu to poczuć. Nie lubię grzebać w kółko przy jednym utworze. Wiadomo, czasem kawałek potrzebuje jakichś poprawek, ale z doświadczenia wiem, że im dłużej przy nim grzebie, tym gorzej. Ostatnio polubiłem też podróże. Od czasu do czasu muszę po prostu przewietrzyć głowę. I na jakiś czas odpocząć od muzyki.

Do ilu osób mogła dotrzeć Twoja twórczość?

Ciężko powiedzieć. Niektóre utwory, które wyprodukowałem, mają po parę milionów wyświetleń, ale ile z tych osób sprawdza, kto robi bit? Myślę, że niewiele. Większość słuchaczy to nie interesuje. Dzisiaj muza ma bujać, a kto to zrobił, może być dla nich nieważne. Mam wrażenie, że informacje pod utworem kto wyprodukował utwór, a kto to go zmiksował, jest dla takich gości jak ja. Kiedy odpalam kawałek i słyszę, że świetnie brzmi, od razu szukam informacji, kto to miksował i kto wyprodukował bit. Przeciętny słuchacz nie do końca wie, o co w tym chodzi. Słyszy utwór jako całość, nie rozkłada go w głowie na czynniki pierwsze i ocenia po prostu, że coś jest dobre albo nie, mówi, że to raper rozwalił, a ja wiem, jak to wygląda od kuchni i słyszę tam prace innych ludzi.

Nad czym teraz pracujesz?

Jako realizator pracuję nad wieloma projektami. Jednocześnie robię kilka płyt. Niektóre tylko realizuję, niektóre realizuję i miksuję, ale są też projekty, w których odpowiadam za brzmienie od A do Z, czyli produkuje, realizuję i miksuję. Aktualnie planuję raczej bardziej skupić się na sobie, swoim zdrowiu i robieniu jakiejś swojej muzyki. Po kilku latach robienia ciągle czyichś utworów mam mega głód zrobienia czegoś swojego.

Gdzie Cię można spotkać we Wrocławiu?

Najczęściej można mnie spotkać w drodze do albo ze studia na wrocławskim Oporowie, na którym mieszkam od ponad roku. Bardzo ciężko spotkać mnie gdzieś na mieście. Od dłuższego czasu nie imprezuję, do miasta nie mam po co jeździć. Wszystko mam na miejscu zdarza się podjechać do rynku albo pod nasyp coś zjeść, ale to sporadyczne wypady.

Wywiad przeprowadził: Sebastian Pękalski

Udostępnione w ramach kampanii „Ludzie z Wrocławia”

Fuzja tradycji i nowości – „My Favorite Things”

Poprzedni artykuł

STUDIO FAKTY: Mariusz Tomczak – „Spotykamy się w Fundacji Sapere Aude, bo nie chcemy stać z boku i chcemy dać z siebie więcej” [VIDEO]

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.