Krytykował działania wojewody. Prokuratura umorzyła sprawę, ale KO zawiesza działacza

Fot. Dolnośląski Urząd Wojewódzki.

Dariusz Dudojć, członek zarządu dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej i prawa ręka wicemarszałkini Moniki Wielichowskiej został zawieszony w prawach członka partii. Powód? Jego działalność w internecie: wyszło na jaw, że był autorem anonimowych wpisów, które uderzały między innymi w wojewodę Annę Żabską i innych ważnych polityków KO.

W tym artykule przeczytasz:
  • Kim jest Dariusz Dudojć i gdzie pracował.
  • Jaki był rezultat prokuratorskiego śledztwa w sprawie krytyki wojewody Anny Żabskiej.
  • Co w tej sprawie zrobił szef dolnośląskiej KO Michał Jaros.
Kim jest Dariusz Dudojć i gdzie pracował?

Dariusz Dudojć to postać znana na Dolnym Śląsku. Polityk od wielu lat związany jest z Koalicją Obywatelską (wcześniej Platformą), a od kilku miesięcy zasiada nawet w jej ścisłych regionalnych władzach. Po przejęciu władzy przez Koalicję 15 października trafił do urzędu wojewódzkiego, gdzie zajmował intratną posadę doradcy wojewody Macieja Awiżenia.

To ważne, ponieważ swoją dziwaczną internetową publicystykę rozpoczął po tym, jak Awiżeń wyleciał z urzędu, a zastąpiła go Anna Żabska. Wtedy też Dudojć zaczął ją – anonimowo – atakować w internecie, głównie na forum Gazety Wyborczej.

Wpisy wzbudziły niepokój u Żabskiej – na tyle duży, że zgłosiła sprawę do prokuratury. To w trakcie śledztwa wyszło na jaw, że autorem wpisów jest Dariusz Dudojć. Jak ustaliliśmy, przyznał się przed prokuratorem do wysyłania kontrowersyjnych wpisów również z innych, niż znanych śledczym kont.

Jaki był rezultat prokuratorskiego śledztwa w sprawie krytyki wojewody Anny Żabskiej?

Co ważne: prokuratura umorzyła sprawę. Nie odszukano się w działalności Dudojcia łamania prawa. Ale politycznie efekty śledztwa są katastrofalne. Bo oto wyszło na jaw, że ważny działacz KO atakuje anonimowo innych działaczy związanych z partią Donalda Tuska. Bo dostawało się nie tylko Żabskiej, ale i ministrom Tomaszowi Siemoniakowi i Marcinowi Kierwińskiemu czy prezydentowi Wałbrzycha Romanowi Szełemejowi.

– Ale najbardziej razi nawet nie fakt, że Dudojć atakował swoich kolegów i koleżanki z KO, ale fakt, że wygląda to wszystko na efekt jego rozgoryczenia po utracie intratnej posadki – mówi nam działacz KO.

– Trochę wstyd, co nie? – dodaje retorycznie.

Co w tej sprawie zrobił szef dolnośląskiej KO Michał Jaros?

Sprawa Dudojcia szybko trafiła na biurko ministra Michała Jarosa, szefa dolnośląskiej KO. Z naszych informacji wynika, że znany z raczej łagodnego usposobienia Jaros dostał „piany”. Dlatego też decyzja mogła być tylko jedna: natychmiastowe zawieszenie Dudojcia. Ale na tym raczej się nie skończy. Jaros domaga się wyrzucenia z partii działacza. Minister powiedział, że wylewanie hejtu nie może pozostać bez konsekwencji.

Jak się dowiedzieliśmy Jaros nie będzie litościwy dla osób, które rozbijają jedność Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku.

– Musimy tworzyć monolit. Już za rok wybory do parlamentu, które musimy wygrać. Jeśli ktoś nie chce współpracować dla dobra KO i dalej dla Polski, powinien opuścić nasze szeregi – słyszymy.

Sprostowanie

Poniżej publikujemy oświadczenie Dariusza Dudojcia dotyczące nieprawdziwych i nieścisłych wiadomości podanych w artykule.

  1. Nie jestem pracownikiem posłanki Moniki Wielichowskiej.
  2. Zawiadomienie do prokuratury złożył Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Podpisała je dyrektor generalna urzędu, a nie wojewoda Anna Żabska. Prowadzono dochodzenie, nie śledztwo.
  3. Nie przyznałem się przed prokuratorem do żadnego czynu zabronionego. Byłem przesłuchany wyłącznie w charakterze świadka i nie postawiono mi zarzutów. W zeznaniach nie wskazywałem żadnych innych kont niż profil w serwisie Wyborcza.pl, o który byłem pytany.
  4. Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego-Miasta umorzyła postępowanie wobec braku znamion czynu zabronionego. Uznała, że komentarze wyrażały opinie na temat działań wojewody i nie przekroczyły granic dozwolonej krytyki.
  5. Nie jest prawdą, że moja aktywność w internecie rozpoczęła się po odwołaniu wojewody Macieja Awiżenia. Komentarze dotyczące działalności wojewody Anny Żabskiej mogły pojawić się dopiero po objęciu przez nią urzędu. Nie straciłem stanowiska: umowa doradcy wojewody jest zawierana na czas pełnienia funkcji przez wojewodę (art. 47 ust. 1 pkt 2 ustawy o pracownikach urzędów państwowych) i zakończyła się wraz z zakończeniem jego urzędowania.
Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.