We Wrocławiu doszło do ataku na strażniczkę miejską podczas interwencji w sprawie wandalizmu. Kobieta, z 18-letnim stażem w służbie, trafiła do szpitala z obrażeniami głowy po uderzeniu słoikiem z klejem. Sprawca, uciekając przed patrolem, porzucił puszkę sprayu i plakaty z wizerunkiem prezydenta miasta.
W tym artykule przeczytasz:
- Co wydarzyło się podczas nocnej interwencji Straży Miejskiej.
- Jakie obrażenia odniosła strażniczka i jaki jest jej stan zdrowia.
- Kto może stać za aktem na strażniczkę miejską.
Przebieg zdarzenia
Incydent miał miejsce w nocy z 22 na 23 października 2025 roku około godziny 0:45 w centrum Wrocławia, w okolicy bramy Oławskiej przy placu Dominikańskim. Operator monitoringu miejskiego zauważył zakapturzonego mężczyznę, który rozklejał nielegalne plakaty na murach budynków w ramach akcji „Czyste miasto”. Na miejsce skierowano patrol interwencyjny Straży Miejskiej.
Gdy sprawca dostrzegł funkcjonariuszy, zaczął uciekać. W trakcie biegu rzucił w kierunku strażniczki słoikiem z klejem, trafiając ją w głowę. Uderzenie spowodowało głęboką ranę ciętą czoła i obfite krwawienie. Drugi ze strażników zajął się opatrywaniem poszkodowanej, z którą pozostał do przyjazdu pogotowia. Kobieta została przetransportowana do szpitala przy ul. Borowskiej, gdzie rana została zszyta. Na miejscu zdarzenia znaleziono puszkę sprayu, którą prawdopodobnie używał wandal, oraz rozklejane plakaty zawierające wizerunek prezydenta Wrocławia, Jacka Sutryka. Śledztwo w sprawie prowadzi policja, która ustala tożsamość i motywacje sprawcy.

Stan zdrowia strażniczki
Strażniczka, znana jako pani Ewa, z 18-letnim doświadczeniem w Straży Miejskiej, obecnie przebywa w domu na zwolnieniu lekarskim. Nie stwierdzono wstrząsu mózgu, a głęboką ranę zaszyto. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale uraz wymagał interwencji medycznej.
Kontekst wandalizmu i reakcja prezydenta
Plakaty rozklejane przez sprawcę przedstawiały wizerunek prezydenta Wrocławia, Jacka Sutryka.
– Takiej skali przemocy, jaką możemy dostrzec – nie pamiętam – stwierdził prezydent w komunikacie na platformie X.
Wskazał, że w przestrzeni publicznej narasta atmosfera napięcia, objawiająca się m.in. aktami wandalizmu, takimi jak malowanie murów czy niszczenie mienia. Zauważył, że tego typu incydenty mogą być związane z działaniami różnych ruchów politycznych opozycyjnych wobec niego i środowiska, z którym współpracuje na rzecz Wrocławia.
– Nie chodzi w tej sprawie wyłącznie o mnie, ale o narastającą atmosferę oszczerstw, półprawd i kłamstw w przestrzeni publicznej – podkreślił Jacek Sutryk.
Dodał, że miasto przeciwdziała agresji m.in. poprzez kampanię „HejTy! Reaguj!”, która promuje reagowanie na przejawy przemocy.

Reakcje i szerszy problem
Komendant Straży Miejskiej we Wrocławiu poinformował o rosnącej liczbie incydentów zagrażających bezpieczeństwu funkcjonariuszy. W ostatnim czasie zgłoszono przypadki ataków fizycznych, w tym gryzienia, kopania, a nawet złamania palca u strażnika czy uszkodzenia radiowozów.
– Strażniczka obecnie przebywa w domu na zwolnieniu lekarskim. Nie stwierdzono wstrząsu mózgu, a głęboką ranę zaszyto. Miejmy nadzieję, że tylko na tym się skończy i strażniczka nie doznała poważniejszych urazów, które mogą mieć konsekwencje później – powiedział Waldemar Forysiak ze Straży Miejskiej Wrocławia.
Straż apeluje o większą ostrożność i współpracę z policją w podobnych sytuacjach. Policja wrocławska, za pośrednictwem Anny Nicer z Komendy Miejskiej, potwierdziła wszczęcie postępowania w sprawie napaści na funkcjonariusza publicznego.
Trwają poszukiwania sprawcy, a mieszkańcy proszeni są o przekazywanie informacji, które mogą pomóc w identyfikacji mężczyzny. Miasto zgłosiło sprawę na policję i sprawdza nagrania z monitoringu. Sprawa budzi dyskusje na temat bezpieczeństwa służb miejskich i politycznego tła wandalizmu w dużych miastach. Na razie nie ma oficjalnych ustaleń co do motywów ataku poza kontekstem plakaturowania. Aktualizacje śledztwa mają być przekazywane na bieżąco przez policję.
