Sześcioletnia kotka Pepsi padła ofiarą brutalnego ataku we Wrocławiu. Zwierzę zostało postrzelone 18 razy śrutem z wiatrówki, a po tygodniu nieobecności wróciło do domu w stanie agonalnym, z poważnymi ranami. Sprawca pozostaje nieznany.
W tym artykule przeczytasz:
- Jakie były okoliczności postrzelenia kotki Pepsi.
- Co zrobili właściciele kotki Pepsi.
- Jakie działania podjęto w sprawie sprawcy który postrzelił kotkę Pepsi.
Zaginięcie i powrót kotki
Kotka Pepsi zaginęła 21 września 2025 roku w okolicy ulicy Lądeckiej we Wrocławiu, w dzielnicy Gaj. Zwierzę, które zazwyczaj szybko wracało do domu, tym razem zniknęło na siedem dni. Po powrocie 28 września właściciele zauważyli, że kotka jest w stanie agonalnym, z widocznymi ranami na ciele. Natychmiast udzielili jej pomocy i skontaktowali się z weterynarzem.

Obrażenia i podejrzenia
Badania weterynaryjne wykazały, że kotka ma w ciele 18 śrutów z wiatrówki: siedem w klatce piersiowej, siedem w głowie i cztery w innych miejscach. W wyniku obrażeń zwierzę straciło jedno oko, a pozostałe śruty pozostają w kościach, ponieważ ich usunięcie mogłoby pogorszyć stan zdrowia. Według relacji, kotka została prawdopodobnie zwabiona do zamkniętego pomieszczenia i użyta jako cel do strzelania.

Reakcja właścicieli
Właściciele, w tym pani Izabela, przez tydzień poszukiwali zaginionego zwierzęcia, rozwieszając plakaty i pytając sąsiadów. Po odkryciu ran zgłosili sprawę do fundacji zajmującej się ochroną zwierząt. Właścicielka zadeklarowała przekazanie 1000 zł na nagrodę za wskazanie sprawcy, aby przyspieszyć odnalezienie osoby odpowiedzialnej za ten czyn.

Poszukiwanie sprawcy
Sprawca pozostaje nieznany i przebywa na wolności. Fundacja Most Nadziei uruchomiła zbiórkę na nagrodę za informacje prowadzące do jego identyfikacji, początkowo w wysokości 1000 zł, którą później zwiększono – plakaty informują o 10 000 zł. Zbiórka jest prowadzona na platformie pomagam.pl, a jeśli sprawca nie zostanie wskazany, środki zostaną przeznaczone na pomoc innym zwierzętom. Sprawa zyskała rozgłos dzięki posłowi Łukaszowi Litewce. Polskie prawo przewiduje za znęcanie się nad zwierzęciem z użyciem szczególnego okrucieństwa karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.