Kolejny atak na motorniczego we Wrocławiu [FILM]

Fot. MPK Wrocław.

Do ataku na motorniczego MPK Wrocław doszło podczas jednego z kursów po tym, jak zwrócił uwagę pasażerom podróżującym z psem bez kagańca. Mężczyzna uderzył go w twarz i uciekł z tramwaju, jednak szybko został zatrzymany przez policję.

W tym artykule przeczytasz:
  • Dlaczego doszło do ataku na motorniczego MPK Wrocław.
  • W jaki sposób policja ustaliła tożsamość sprawcy.
  • Jaka kara grozi za napaść na motorniczego wykonującego obowiązki służbowe.

Jak poinformowało MPK Wrocław, motorniczy wykonywał swoje obowiązki służbowe i zwrócił uwagę pasażerom podróżującym z psem bez wymaganego kagańca. Zgodnie z obowiązującymi przepisami każdy pies przewożony w komunikacji miejskiej powinien mieć założony kaganiec. W odpowiedzi jeden z pasażerów zaatakował motorniczego, uderzając go w twarz, po czym opuścił tramwaj.

Sprawa została natychmiast zgłoszona policji. Dzięki zapisom z monitoringu znajdującego się w pojeździe oraz kamer miejskich funkcjonariusze szybko ustalili tożsamość napastnika i go zatrzymali. MPK przypomina, że motorniczowie podczas wykonywania obowiązków korzystają z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Za atak na motorniczego sprawcy grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do trzech lat.

Prezes MPK o przemocy wobec pracowników komunikacji miejskiej

W niedawnej rozmowie z Wrocławskimi Faktami prezes MPK Wrocław Witold Woźny przyznał, że przypadki agresji wobec pracowników przewoźnika wciąż się powtarzają. Zauważa, że po okresie, gdy o problemie było głośno, liczba ataków na jakiś czas spadła, jednak później ponownie zaczęła rosnąć. Jego zdaniem najbardziej niepokojące jest to, że napastnicy stają się coraz bardziej brutalni.

To, co najbardziej mnie przeraża i najbardziej boli, to postępująca brutalizacja tych incydentów. Mieliśmy przypadek wypchnięcia naszego kontrolera biletowego z pojazdu. Na szczęście tramwaj stał, ale nawet upadek z niskopodłogowego pojazdu na betonowy peron może grozić ciężkimi obrażeniami. Wielokrotnie zdarzało się też, że nasi kontrolerzy byli spryskani gazem pieprzowym – mówi Witold Woźny.

Prezes MPK podkreśla również, że kontrolerzy nie są po to, by utrudniać życie podróżnym. Zwraca jednocześnie uwagę, że do konfliktów dochodzi przede wszystkim wtedy, gdy pasażerowie podróżują bez ważnego biletu. Jak dodaje, wpływy z biletów są przeznaczane na rozwój komunikacji miejskiej – zakup nowych pojazdów, modernizację infrastruktury i poprawę komfortu podróżowania.

Staramy się uświadamiać przede wszystkim pasażerów, że po drugiej stronie też jest człowiek. Staramy się nieść tę informację, że kontroler biletowy to nie jest kanar, ale jest osoba, która może pomóc każdemu.

Zwraca jednocześnie uwagę, że do konfliktów dochodzi przede wszystkim wtedy, gdy pasażerowie podróżują bez ważnego biletu. Jak dodaje, wpływy z biletów są przeznaczane na rozwój komunikacji miejskiej – zakup nowych pojazdów, modernizację infrastruktury i poprawę komfortu podróżowania.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.