Nowa rzeczywistość zmieniła priorytety. W sytuacji, gdy zdrowie jest zagrożone, bezpieczeństwo bliskich narażone, a sytuacja zawodowa tak niepewna, kultura i rozrywka spadają na dalszy plan. Wielu mogłoby zapytać: kogo teraz obchodzi teatr, gdy trzeba odnaleźć się w nowej sytuacji i poradzić z tak wieloma wyzwaniami?  

W 2020 roku liczne placówki teatralne znalazły się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Konieczność odwołania spektakli czy koncertów i wstrzymania działalności na kilka tygodni, a później funkcjonowania w ograniczonym zakresie, odbiła się na ich kondycji finansowej. W jakim stopniu? Łatwo dostrzec ogrom strat, patrząc na dane z ubiegłego roku. Organizacja Society of London Theatre podaje, że w 2019 roku w teatrach stolicy Anglii zjawiło się w sumie 15,3 miliona widzów. Oznacza to, że widownia była zapełniona średnio w 80,7% miejsc. I to wszystko pomimo spadku o 1,4% w stosunku do poprzedniego roku.

W Polsce z kolei, jak raportuje GUS, na przedstawieniach wystawionych w 2019 roku przez 188 funkcjonujących teatrów i instytucji muzycznych zebrało się łącznie 14,4 miliona widzów. Także tutaj jest to liczba mogąca robić wrażenie i to nawet pomimo faktu, że suma odwiedzających spadła o 3,6% w porównaniu z poprzednimi dwunastoma miesiącami.

Teatr w nowej rzeczywistości

88 spektakli w okresie marzec-czerwiec 2019 roku. Zaledwie trzy wystawione w analogicznym okresie 2020 roku. Informacje podane przez wrocławski Teatr Capitol dobitnie pokazują, jaki wpływ na funkcjonowanie placówek kulturalnych miała pandemia.

Nie znaczy to jednak, że teatry zamilkły na długie tygodnie. Wiele z nich wykorzystało możliwości nowych technologii, by pozostać blisko swoich widzów. Archiwalne spektakle udostępniane na YouTube, czytania performatywne, covery największych przebojów z widowisk wykonywane przez artystów czy nawet sztuki relacjonowane na żywo przez popularne platformy streamingowe. Wszystkie te sposoby pozwoliły utrzymać kontakt z milionami osób szukających rozrywki i kultury.

Niektórzy twórcy zdecydowali się nawet spróbować choćby częściowo nawiązać do klasycznej formy widowisk i zachowując bezpieczeństwo swoje i widzów, wystąpić na żywo. Sceną stały się więc m.in. parkingi samochodowe, jak miało to miejsce w amerykańskim Denver czy niemieckim Göttingen. Pomimo przeszkód i trudności, artyści postanowili wyjść naprzeciw potrzebom swoich fanów, którzy w tym trudnym czasie potrzebowali okazji do oderwania się od codziennych problemów bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Wzajemne wsparcie

Przytoczone kilka akapitów wyżej liczby nie kłamią – 2020 roku jest najcięższym dla placówek teatralnych od dziesięcioleci. Dlatego tak ważne dla nich staje się dzisiaj wsparcie, na które mogą liczyć od swoich wiernych widzów, ale też organizacji.

Wiele firm bierze na siebie tę odpowiedzialność i stara się wspomóc obiekty kulturalne o długiej historii, pomagając im przetrwać. Staje się to jednym z punktów misji, którą realizują jako część lokalnej społeczności.

Aktywne wsparcie instytucji kultury i ważnych wydarzeń w społecznościach lokalnych, w których prowadzimy działalność biznesową, to ważny element naszej strategii. Szczególnie teraz, kiedy teatry tak dotkliwie odczuły skutki pandemii, tego rodzaju decyzje są proste do podjęcia. Żywimy przekonanie, że wspieranie kultury to nasza misja jako firmy odpowiedzialnej społecznie – tłumaczy prezes GlobalLogic Poland Piotr Krzysztofik.

Firma już po raz trzeci została partnerem wrocławskiego Teatru Capitol, tym razem przy okazji otwierającej nowy sezon premiery przedstawienia „Lazarus”. To ostatnie dzieło Davida Bowie, po raz pierwszy wystawiane w Polsce, zostało zainspirowane powieścią science fiction „Człowiek, który spadł na Ziemię” („The Man Who Fell to Earth”) Waltera Tevisa oraz filmem z 1976 roku, w którym David Bowie zagrał główną rolę.

Nie jest to odosobniony przypadek. Firmy rozumieją swoją rolę i coraz częściej poczuwają się do aktywnego udziału w życiu lokalnych społeczności. Nie ogranicza się tylko do wspierania wydarzeń kulturalnych, ale też choćby aktywności charytatywnych czy projektów realizowanych wspólnie z placówkami oświatowymi. W XXI wieku firmy muszą być otwarte na świat i ludzi. Jesteśmy częścią pewnego rynku, reprezentujemy różne branże, ale nie możemy istnieć w oderwaniu od lokalnej społeczności, w której przychodzi nam działać – mówi Piotr Krzysztofik. Ta zmiana podejścia zaszła naturalnie i dzisiaj każda chcąca rozwijać się i odnosić sukcesy organizacja wie, że nie może tylko brać, ale musi również wiele od siebie dawać – dodaje prezes GlobalLogic.

To właśnie takie zaangażowanie sprawia, że świat idzie naprzód i radzi sobie z kolejnymi wyzwaniami. Miliony fanów stęsknionych za powrotem na widownię, ale i dziesiątki firm żywo zainteresowanych losami teatrów stanowią odpowiedź na pytanie postawione na otwarcie tego tekstu. Teatr, nawet w tych trudnych czasach, nie jest pozostawiony sobie sam.

Karolina Busz

„75, czyli powojenna historia Wrocławia” – barwna i pokazuje, że potrafimy się mobilizować

Poprzedni artykuł

Roland Okoń: „Wrocław – miasto, w którym zawsze mogę spotkać kogoś znajomego”

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.