Agitacja wyborcza, zastrzeżenia do liczenia głosów, czy kartony z popularnego dyskontu na stołach do głosowania. To tylko część zarzutów,, dotyczących zorganizowanych we Wrocławiu partyjnych wyborów w Koalicji Obywatelskiej. Wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska przegrała o włos z wiceministrem Michałem Jarosem bój o władzę w dolnośląskiej KO i złożyła protest. – Nie będzie on uwzględniony. Warszawa zrobi wszystko, aby sprawę wyciszyć – mówi nam jeden z ważnych polityków KO.
- Czego dotyczy protest wyborczy w sprawie wyborów przewodniczącego KO na Dolny Śląsku.
- Co zrobi Warszawa z wyborami KO w naszym regionie.
- Kiedy planowane są wybory sekretarza generalnego Koalicji Obywatelskiej.
8 marca członkowie Koalicji Obywatelskiej wybierali szefa partii oraz przewodniczących powiatów i regionów. Na samym szczycie partii niespodzianki nie było, bo być nie mogło. Donald Tusk był jedynym kandydatem na przewodniczącego i zdobył 97 proc. głosów.
Podwójne zwycięstwo Jarosa
Na Dolnym Śląsku władzę w partii obronił wiceminister rozwoju Michał Jaros, został także szefem KO w samym Wrocławiu.

W wyborach na szefa regionu Jaros wygral sześcioma głosami z wicemarszałek Moniką Wielichowską, bliską współpracowniczką Donalda Tuska.
Emocje wokół wyborów. Jest protest
Wybory, a szczególnie ich sposób przeprowadzenia i liczenia głosów we Wrocławiu, wywołały jednak sporo emocji. Na tyle dużo, że Monika Wielichowska zdecydowała się złożyć protest wyborczy.
Więcej o sprawie przeczytasz tutaj: Burza wokół wyborów w KO. Mamy dokument z długą listą uwag.

Wielichowska w oświadczeniu złożonym tuż po wyborach przekonywała, że w trakcie głosowania we Wrocławiu nie zapewniono tajności głosowania. Jej zdaniem, kandydaci i ich przedstawiciele, mogli także wpływać na sposób głosowania przez członków partii, a zwolennik jej kontrkandydata prowadził agitację wyborczą w obrębie lokalu wyborczego.
Warszawa już zdecydowała?
Wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela, która jako komisarz wyborczy KO czuwa nad wyborami w partii, tuż po wyborach informowała, że rozpatrzenie protestów powinno nastąpić w ciągu tygodnia. Od głosowania minęło już więcej czasu, a o rozstrzygnięciach cisza.
Z informacji Wrocławskich Faktów wynika, że choć decyzji jeszcze oficjalnie nie ogłoszono, to protest Moniki Wielichowskiej nie zostanie uwzględniony.
– Tymi wyborami się ośmieszyliśmy. Na początku przez ich organizację. Zdjęcia z brudnymi kartonami, które miały służyć za „kotarę” wyborczą, widziała już chyba cała Polska. Potem ten protest wyborczy. Wiele osób z nas kpiło, a wybory porównywali do tych organizowanych przez Polskę 2050. Centrali nie spodobało się to oświadczenie i Warszawa zrobi wszystko, aby sprawę wyciszyć. Protest nie będzie uwzględniony, nie wiadomo nawet, czy będzie jakiekolwiek oświadczenie w tej sprawie. Władze KO chcą uciąć ten temat raz na zawsze – mówi nam jeden z ważnych polityków Koalicji Obywatelskiej, znający kulisy sprawy.
Dodaje jednak, że być może zapadnie decyzja o wyciągnięciu konsekwencji wobec osób, które odpowiadały za przygotowanie wyborów we Wrocławiu.
Wybory w KO. To jeszcze nie koniec
Zgodnie z regulaminem, do 28 marca mają zostać wybrani członkowie Rady Krajowej KO i krajowego sądu koleżeńskiego.
Na przełomie marca i kwietnia Rada Krajowa ma wybrać nowych wiceprzewodniczących partii. Ten organ wybierze także sekretarza generalnego i skarbnika KO.
Do tej pory sekretarzem KO był Marcin Kierwiński, szef MSWiA, ale nieoficjalnie mówi się, że z racji wielu obowiązków nie będzie już zajmowal tego stanowiska.

