Karolina Bieniek: zmiany nigdy nie są dziełem jednej osoby

Fot. Mat. prasowe/Tobiasz Papuczys.

Dyrektorka fundacji Art Transparent. Doktora nauk społecznych, specjalistka w zakresie polityki zagranicznej i dyplomacji kulturalnej. Posiada umiejętności z zakresu organizacji pracy i zarządzania w projektach o wartości 2 mln euro+. Prowadziła kilkadziesiąt projektów kulturalno-społecznych o zasięgu regionalnym, krajowym i międzynarodowym. Szczególnie skupia się na budowaniu zrównoważonych relacji europejsko-afrykańskich.

W tym artykule przeczytasz:
  • Czym w swojej karierze zajmowała się Karolina Bieniek i nad czym teraz pracuje.
  • Jak łączyć strategiczne zarządzanie biznesowe z wrażliwością społeczną i troską o mieszkańców.
  • Jaką radę Karolina Bieniek daje kobietom, które chcą mieć wpływ na Wrocław.

Artykuł powstał w ramach serwisu specjalnego Wpływowe Wrocławianki – oto kobiety, które zmieniają miasto.

Współorganizowała wydarzenia w ramach Europejskiego Kongresu Kultury, współautorka aplikacji Wrocławia w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku.

Absolwentka międzynarodowego programu dla menedżerów kultury Tandem oraz programu Basecamp Eastern Europe & Central Asia 2021 School of System Change. Laureatka konkursu “30 Kreatywnych Wrocławian 2017”. W latach 2021-2022 członkini grupy koordynującej region Europy Centralnej Bosch Alumni Network.

– Czy i w jaki sposób Pani zdaniem warto mieć wpływ w kontekście działań kulturalnych i społecznych na życie Wrocławianek?

– Myślę, że wpływ w kulturze nie polega na tym, żeby być najbardziej widoczną osobą w pokoju. Prawdziwy wpływ polega raczej na tworzeniu warunków, w których różne osoby mogą uczestniczyć w życiu miasta na swoich zasadach.

W przypadku Wrocławianek często chodzi o bardzo konkretne rzeczy – dostęp do kultury na różnych etapach życia czy poczucie, że ich doświadczenia są obecne w przestrzeni publicznej.

Od ponad dwudziestu lat w fundacji Art Transparent staramy się właśnie w ten sposób myśleć o działaniach kulturalnych. Jednym z przykładów są powstałe w 2014 roku Baby Art Walk i Kid Art Walk. Zauważyliśmy wtedy, że młodzi rodzice – szczególnie mamy z małymi dziećmi – często znikają z życia kulturalnego miasta. BAW i KAW powstały po to, żeby umożliwić swobodne zwiedzanie wystaw z dziećmi, bez obawy, że dziecięca obecność stanie się problemem dla innych odwiedzających.

Swoją aktywnością wymuszaliśmy zmiany we wrocławskich instytucjach kultury. Znamienne było to, że w 2014 żadna z nich nie dysponowała przewijakiem. W 2017 roku na kanwie BAW, jedna z uczestniczek naszych działań zainicjowała w Ossolineum kampanię społeczną #muzealniaki. Cieszę się, że zdiagnozowany przez nas problem i propozycja jego rozwiązania została zaimplementowana potem w setkach instytucji w całej Polsce.

Podobne pytania o to, kto ma prawo być w przestrzeni publicznej widoczny i słyszany, zadajemy od 2002 roku podczas Przeglądu Sztuki Survival, który współtworzymy już od 24 lat. Ten festiwal zawsze był dla nas sposobem rozmowy o mieście i o tym, komu warto tę przestrzeń świadomie otwierać.

Dobry wpływ polega na tym, że coraz więcej osób czuje, że ma prawo współtworzyć wspólną przestrzeń.

– Jako dyrektorka Fundacji Art Transparent realizuje Pani projekty o zasięgu międzynarodowym. W jaki sposób te globalne działania przekładają się na codzienność i świadomość kobiet u nas lokalnie – we Wrocławiu i w regionie?

– Z mojej perspektywy międzynarodowość w kulturze nie polega tylko na mobilności czy pokazywaniu projektów za granicą. Najciekawsze jest to, że w takich współpracach uczymy się od siebie nawzajem.

Fundacja Art Transparent działa we Wrocławiu od dwudziestu lat i przez ten czas konsekwentnie budujemy projekty, które łączą perspektywę lokalną z międzynarodową. Pracując z partnerami z różnych krajów – zarówno z Europy, jak i z Afryki – poznajemy inne sposoby pracy z lokalnymi społecznościami, inne podejścia do edukacji kulturalnej czy budowania równości w kulturze.

Dobrym przykładem jest realizowany obecnie projekt Deconfining, w którym osoby artystyczne i kuratorskie z Europy i Afryki pracują wspólnie nad wystawami i programami rezydencyjnymi. Dla osób uczestniczących w wydarzeniach we Wrocławiu oznacza to spotkanie z perspektywami, które rzadko pojawiają się w lokalnym obiegu – z historiami, doświadczeniami i pytaniami o to, jak sztuka może reagować na współczesne wyzwania społeczne.

W ramach tego projektu we współpracy z Radiem Wrocław Kultura stworzyliśmy audycję specjalną “Afryka bliska i odległa”. Takie projekty bardzo konkretnie przekładają się na lokalną rzeczywistość. Wprowadzają nowe tematy do dyskusji, poszerzają sposób myślenia o kulturze i pokazują, że doświadczenia ludzi z różnych części świata często są bliższe, niż nam się wydaje.

Międzynarodowe aktywności działają zresztą w dwie strony – przywozimy inspiracje do Wrocławia, ale też pokazujemy światu doświadczenie naszego miasta i osób, które tutaj pracują w kulturze.

– Specjalizuje się Pani w dyplomacji kulturalnej. Czy kultura może realnie zmieniać świat na lepsze? Jeśli tak – jaki przykład ze swojej praktyki wskazałaby Pani jako moment przełomowy dla lokalnej społeczności?

– Myślę, że kultura naprawdę zmienia świat i to długofalowo, ale robi to raczej powoli. Zmiana często zaczyna się od czegoś bardzo prostego – od tego, że zaczynamy inaczej patrzeć na siebie nawzajem.

Bardzo ważnym doświadczeniem była dla mnie współpraca Wrocławia z Konakry w Gwinei w czasie, gdy miasto w 2016 roku było Światową Stolicą Książki UNESCO. W ramach tego programu miasta podejmują wspólne działania na rzecz dostępu do książek i edukacji.

Współpraca z Gwineą wynikała z bardzo konkretnej potrzeby – w tamtym czasie był to kraj o jednym z najwyższych na świecie odsetków osób nieumiejących czytać i pisać. Dlatego razem z partnerami z Konakry rozpoczęliśmy akcję „Książki dla Gwinei”, w ramach której sto tysięcy elementarzy trafiło do dzieci w Afryce Zachodniej.

Do tej inicjatywy, zainicjowanej przez Wrocław i Konakry, z czasem włączyło się wiele innych miast, instytucji i osób. Była to współpraca wynikająca z potrzeb kraju partnerskiego i oparta na solidarności między miastami, a nie jednostronna akcja pomocowa.

To był moment, który pokazał, że miasto takie jak Wrocław może być częścią globalnej solidarności. Dla wielu osób było to też doświadczenie budujące poczucie sprawczości – nagle okazało się, że działania kulturalne mogą mieć realny wpływ daleko poza naszym miastem.

– Współtworzyła Pani aplikację Wrocławia do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Jak tamto doświadczenie wpłynęło na dzisiejszy charakter miasta i jego otwartość – szczególnie w kontekście wzmacniania roli kobiet w kulturze i życiu publicznym?

– Wraz z moim bratem Michałem Bieńkiem pracowaliśmy przy części aplikacji Wrocław – Europejska Stolica Kultury 2016 poświęconej sztukom wizualnym. W tamtym czasie bardzo dużo osób ze środowiska kultury zaangażowało się w przygotowanie tej aplikacji – instytucje, organizacje pozarządowe i niezależne osoby artystyczne.

Pamiętam ten moment przede wszystkim jako czas dużej motywacji i wiary w to, że Europejska Stolica Kultury może zmienić sposób myślenia o kulturze w polityce miejskiej. Wielu z nas naprawdę wierzyło wtedy, że kultura może stać się jednym z fundamentów rozwoju miasta, a nie tylko dodatkiem do jego życia. Część tych zmian rzeczywiście się wydarzyła – Wrocław stał się jeszcze bardziej obecny w międzynarodowej współpracy kulturalnej i otworzył się na nowe formy pracy z mieszkańcami.

Jeśli chodzi o kobiety, mam poczucie, że wrocławska kultura od dawna jest współtworzona przez bardzo silne liderki – kuratorki, artystki, animatorki i menedżerki kultury. Dziś ich obecność w życiu publicznym miasta jest czymś zupełnie naturalnym.

– Zarządzała Pani projektami o sporych budżetach. Jak łączy Pani strategiczne zarządzanie biznesowe z wrażliwością społeczną i troską o realne potrzeby mieszkańców.

– Myślę, że w kulturze te dwie rzeczy – strategiczne zarządzanie i społeczna wrażliwość – muszą iść razem. Z jednej strony projekty międzynarodowe wymagają bardzo konkretnego zarządzania – planowania, odpowiedzialności finansowej i myślenia strategicznego. Z drugiej strony punktem wyjścia zawsze powinien być człowiek i jego potrzeby. Strategia bez wrażliwości społecznej prowadzi do projektów, które dobrze wyglądają w raportach, ale niewiele zmieniają w rzeczywistości.

Ważnym elementem zarządzania projektami jest zespół. Mam ogromne szczęście do ludzi, z którymi pracuję – w fundacji i w projektach międzynarodowych. To dzięki nim możliwe jest prowadzenie działań na dużą skalę, a jednocześnie zachowanie wrażliwości na lokalny kontekst.

Po ponad dwudziestu latach działalności Art Transparent widzę wyraźnie, że najtrwalsze projekty powstają właśnie wtedy, gdy kompetencje organizacyjne spotykają się z zaangażowaniem ludzi, wspólnymi wartościami i wrażliwością na potrzeby odbiorców.

– Jako laureatka tytułu „30 Kreatywnych Wrocławian” i mentorka w międzynarodowych programach, jest Pani inspiracją dla wielu młodych liderek. Jaką radę dałaby Pani kobietom we Wrocławiu, które chcą mieć realny wpływ na swoje otoczenie i odważnie zmieniać nasz świat na lepsze?

– Jeśli masz chęć do działania i pomysł, nie czekaj na oficjalne zaproszenie. Bardzo wiele rzeczy trzeba samodzielnie zainicjować, co wymaga odwagi, szczególnie, by zrobić pierwszy krok. Pamiętaj przy tym, by nie być sama. W kulturze i w działaniach społecznych zmiany nigdy nie są dziełem jednej osoby.

Powstają dzięki współpracy, zaufaniu i zespołowi. A wszystko to, co opisałam wymaga energii. Zmiana świata to raczej maraton niż sprint. Konsekwentne działanie nie oznacza, że możesz zapomnieć o swoim dobrostanie. Wydziel sobie przestrzeń na odpoczynek i regenerację.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.