Karol Linetty wraca do Polski? Bomba transferowa Śląska Wrocław!

Fot. Krystyna Pączkowska/Śląsk Wrocław.

Karol Linetty jest o krok od zostania nowym zawodnikiem Śląska Wrocław. 31-letni pomocnik, 47-krotny reprezentant Polski i piłkarz z ponad 250 występami w Serie A, w czwartek przeszedł testy medyczne. Jeśli nic nie wydarzy się na ostatniej prostej, w weekend podpisze dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Dla Śląska byłby to transfer zawodnika o CV, jakiego przy Oporowskiej dawno nie widziano.

W tym artykule przeczytasz:
  • Jak Karol Linetty trafił z Lecha Poznań do Serie A i reprezentacji Polski.
  • Co 31-letni pomocnik może dać Śląskowi Wrocław na boisku i w szatni.
  • Jak wyglądały jego ostatnie sezony przed powrotem do Polski.
Karol Linetty.
Fot. laczynaspilka.pl.

Według moich informacji 31-letni pomocnik w czwartek, 27 sierpnia, przeszedł testy medyczne przed podpisaniem kontraktu z wrocławskim klubem. Jeżeli formalności przebiegną zgodnie z planem, umowa zostanie podpisana w weekend. Ma obowiązywać przez dwa lata i zawierać opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Linetty trafia do Wrocławia jako wolny zawodnik. Jego kontrakt z Kocaelisporem obowiązywał do 30 czerwca 2026 roku. Do tureckiego klubu trafił zaledwie rok wcześniej po zakończeniu dziewięcioletniej przygody z włoską piłką.

Samo nazwisko robi wrażenie, ale w przypadku Linettego za nazwiskiem stoją również liczby. 255 występów w Serie A, 47 meczów w reprezentacji Polski, mistrzostwo kraju z Lechem Poznań, gra na mistrzostwach Europy i wiele sezonów spędzonych na poziomie, z którym zdecydowana większość zawodników trafiających do polskich klubów nigdy nie miała styczności.

Z Damasławka do pierwszej drużyny Lecha

Historia Linettego zaczęła się daleko od wielkich włoskich stadionów. Urodził się 2 lutego 1995 roku w Żninie, pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Sokole Damasławek, a już jako jedenastolatek znalazł się w akademii Lecha Poznań.

Na debiut w Ekstraklasie długo czekać nie musiał. W listopadzie 2012 roku, mając zaledwie 17 lat, po raz pierwszy pojawił się w pierwszym zespole Kolejorza. W kolejnych sezonach z utalentowanego wychowanka szybko stał się podstawowym środkowym pomocnikiem jednego z najlepszych zespołów w kraju.

Najważniejszy był sezon 2014/15. Lech Macieja Skorży sięgnął wtedy po mistrzostwo Polski, a Linetty był jednym z podstawowych zawodników drużyny. Klub do dziś opisuje go jako niezwykle pracowitego, zadziornego i agresywnego pomocnika środka pola. Kilka tygodni po mistrzostwie dołożył Superpuchar Polski, strzelając gola w wygranym 3:1 spotkaniu z Legią Warszawa.

W Ekstraklasie dla Lecha rozegrał 93 mecze i zdobył sześć bramek. W 2016 roku było już jasne, że polską ligę przerasta i powinien spróbować swoich sił za granicą.

Wybrał kierunek, który dla pomocnika o jego charakterystyce był wymagający jak mało który.

Dziewięć lat we Włoszech

Latem 2016 roku Linetty podpisał pięcioletnią umowę z Sampdorią. Sam mówił wówczas, że włoska liga odpowiada mu pod względem taktycznym i pozwoli jeszcze bardziej rozwinąć jego największe atuty. Jak się finalnie okazało faktycznie nie pojechał do Genui wyłącznie po naukę.

Już w pierwszym sezonie rozegrał 35 spotkań Serie A. W kolejnych zanotował odpowiednio 29, 32 i 28 występów. Łącznie dla Sampdorii w samej lidze uzbierał 124 mecze i 11 bramek.

Szczególnie dobrze czuł się jako mezzala, czyli środkowy pomocnik ustawiony nieco szerzej, mający zarówno obowiązki defensywne, jak i zadanie pojawiania się wyżej na boisku. Nie był klasycznym rozgrywającym, który przez całe spotkanie dyktuje tempo piłką. Jego siłą były ruch, intensywność, odpowiedzialność taktyczna, doskok do przeciwnika i ciągłe dawanie drużynie kolejnej opcji.

Marco Giampaolo, który prowadził go w Sampdorii, po jednym ze spotkań określił Polaka mianem „niestrudzonego traktora”. Określenie może brzmieć nieco komicznie, ale całkiem dobrze oddaje futbol Linettego z najlepszych lat. Dużo biegania, agresja bez piłki i ogrom pracy wykonywanej pomiędzy obiema szesnastkami.

Torino. Od podstawowego zawodnika do kapitana

W 2020 roku Linetty zamienił Sampdorię na Torino i pozostał w Serie A na kolejnych pięć sezonów.

Nie zawsze był tam zawodnikiem pierwszego wyboru, zmieniali się trenerzy, systemy oraz jego pozycja w hierarchii, ale licznik nadal bił. 27 spotkań w pierwszym sezonie, potem 16, 32, 28 i kolejnych 28 w rozgrywkach 2024/25. Łącznie 131 ligowych występów dla Torino.

Co ciekawe, jeszcze w ostatnim sezonie we Włoszech jego znaczenie początkowo było spore. Po poważnej kontuzji Duvána Zapaty to właśnie Linetty otrzymał opaskę kapitana Torino. W październikowym spotkaniu z Cagliari zdobył efektowną bramkę, a włoskie media uznały go za najlepszego zawodnika zespołu.

Nie był to zresztą przypadek. Kiedy Torino mierzyło się z Interem, „Toro News” pisało o Polaku jako zawodniku, z którego trener Paolo Vanoli nie może zrezygnować, zwracając uwagę na jego jakość i zabezpieczanie przestrzeni. W grudniowym meczu z Empoli ustawiono go już bezpośrednio przed obrońcami i ponownie chwalono za ogrom drobnej, niewidocznej na pierwszy rzut oka pracy.

Dopiero druga część sezonu przyniosła zmianę. Torino przebudowało środek pola, rozwinął się Gvidas Gineitis, do klubu trafił Cesare Casadei i Linetty stopniowo tracił pozycję. W podsumowaniu sezonu „Toro News” pisało wręcz o drodze „od kapitana do ostatniego wyboru” w hierarchii pomocników.

To właśnie po tym sezonie zakończyła się jego dziewięcioletnia włoska przygoda.

Turcja nie była piłkarską emeryturą

Latem 2025 roku Linetty podpisał kontrakt 1+1 z Kocaelisporem. W Turcji nie był zawodnikiem kompletnie odsuniętym od gry, który przez rok czekał wyłącznie na możliwość powrotu do Polski.

W sezonie 2025/26 wystąpił w 25 meczach Süper Lig, 19 rozpoczął w podstawowym składzie i spędził na boisku ponad 1500 minut. Zanotował dwie asysty. Do tego miał ponad 82 procent skuteczności podań, stworzył 28 okazji kolegom, zanotował 31 odbiorów, 19 przechwytów oraz 74 odzyskane piłki.

To istotne w kontekście Śląska. Linetty przychodzi jako 31-latek, ale nie jako piłkarz, który od roku funkcjonuje poza poważnym futbolem i będzie potrzebował kilku miesięcy, żeby przypomnieć sobie rytm meczowy.

Oczywiście jego najlepsze lata są już za nim. Trudno oczekiwać, że we Wrocławiu zobaczymy dokładnie tego samego pomocnika, który w wieku 24–25 lat regularnie grał w Sampdorii. Jednocześnie jego ostatni sezon pokazuje, że wciąż może dawać drużynie intensywność, odpowiedzialność w środku pola i – być może przede wszystkim – doświadczenie.

47 meczów z orzełkiem na piersi

Linetty przez lata pozostawał również częścią reprezentacji Polski. W seniorskiej kadrze zadebiutował jeszcze jako nastolatek, w styczniu 2014 roku.

Ostatecznie uzbierał 47 spotkań i pięć bramek w reprezentacji. Był uczestnikiem wielkich turniejów, a najbardziej pamiętnym momentem jego kariery w biało-czerwonych barwach pozostaje EURO 2020.

W pierwszym spotkaniu fazy grupowej ze Słowacją Polska przegrywała 0:1. Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy Linetty doprowadził do remisu po akcji lewą stroną. Ostatecznie reprezentacja Paulo Sousy przegrała 1:2, ale dla pomocnika był to zdecydowanie najważniejszy gol w drużynie narodowej.

Ostatni raz w kadrze wystąpił w 2023 roku.

Co właściwie Śląsk dostaje z Linettym?

Przede wszystkim nie jest to zawodnik, którego powinno oceniać się poprzez gole i asysty. Linetty nigdy nie był klasyczną „dziesiątką” ani pomocnikiem, który co sezon będzie dokładał kilkanaście punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Jego futbol zawsze opierał się na czymś innym.

Potrafi grać jako „szóstka” i „ósemka”, choć przez dużą część kariery najlepiej wyglądał jako jeden z dwóch bardziej mobilnych pomocników przed zawodnikiem zabezpieczającym środek pola. Jest przyzwyczajony do gry pod presją, dobrze rozumie przestrzeń, potrafi szybko doskoczyć do przeciwnika i zabezpieczyć partnera, a po odzyskaniu piłki nie potrzebuje wielu kontaktów, by ją dalej przetransportować.

Nie będzie natomiast człowiekiem, któremu należy oddać piłkę i oczekiwać, że sam będzie kreował całą ofensywę. To raczej zawodnik pozwalający lepiej funkcjonować całej drugiej linii. Człowiek od równowagi.

Właśnie dlatego jego transfer może być dla Śląska szczególnie interesujący. Do Wrocławia trafia bowiem pomocnik, który przez niemal dekadę uczył się gry w kraju przywiązującym do taktyki większą wagę niż praktycznie jakiekolwiek inne miejsce w Europie. W samej Serie A rozegrał 255 spotkań. Dla porównania, wielu piłkarzy przychodzących do Ekstraklasy przedstawia się jako mających „doświadczenie z jednej z pięciu najlepszych lig Europy” po kilkunastu czy kilkudziesięciu występach. Linetty spędził tam dziewięć lat.

Transfer, który powinien podnieść poziom Śląska

Oczywiście nazwisko samo w sobie nie wygra Śląskowi ani jednego spotkania. Linetty ma 31 lat, ostatnich miesięcy w Torino nie może zaliczyć do najbardziej udanych, a roczny pobyt w Kocaelisporze również nie był okresem, po którym największe europejskie kluby zaczęły ustawiać się po niego w kolejce.

Tyle że Śląsk nie potrzebuje Linettego do walki o Ligę Mistrzów.

Potrzebuje zawodnika, który wejdzie do środka pola, podniesie jego jakość, da trenerowi kilka możliwości ustawienia drugiej linii i przede wszystkim wniesie do szatni doświadczenie z poziomu do tej pory dla zdecydowanej większości obecnej kadry niedostępnego.

Jeżeli jego organizm nadal pozwala mu grać z intensywnością będącą przez lata największą zaletą, Śląsk może dostać zawodnika zdecydowanie ponad standard polskiej ligi. Nie będzie wyjątkowo efektowny, statystykami też raczej w głowie nam nie zawróci. Może natomiast okazać się, że z nim w składzie bardzo często po prostu lepiej gra cała drużyna.

Jeżeli w weekend pod umową rzeczywiście pojawią się podpisy, będzie to jeden z najgłośniejszych transferów Śląska Wrocław ostatnich lat.

 

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.