Karol Borys wraca do domu! Śląsk Wrocław pozyskuje wielki talent

Fot. Adriana Ficek

Jeszcze trzy lata temu znajdował się na listach największych talentów swojego rocznika, interesowały się nim uznane europejskie kluby, a Śląsk sprzedał go do Belgii za około dwa miliony euro. Zagraniczny etap kariery Karola Borysa nie potoczył się jednak zgodnie z oczekiwaniami. Teraz 19-letni wychowanek wraca do Wrocławia bez kwoty odstępnego. Wciąż ma cechy, które kiedyś rozpalały wyobraźnię skautów, ale przede wszystkim potrzebuje dziś czegoś, czego przez ostatnie lata brakowało mu najbardziej. Regularnej gry, którą już kiedyś od trenera Ante Simundzy otrzymał.

W tym artykule przeczytasz:
  • Jak przebiegała dotychczasowa kariera Karola Borysa.
  • Jakie są największe atuty młodego pomocnika.
  • Dlaczego powrót do Śląska może być dla niego szansą.

Karol Borys nie jest dla kibiców Śląska postacią anonimową. Urodził się 28 września 2006 roku w Otmuchowie, a do wrocławskiej akademii trafił jako siedmiolatek. Przez kolejne lata przechodził następne szczeble szkolenia, aż bardzo szybko zaczął pukać do drzwi pierwszego zespołu.

Kiedy 21 maja 2022 roku pojawił się na murawie w spotkaniu z Górnikiem Zabrze, miał zaledwie 15 lat, siedem miesięcy i 23 dni. Został tym samym najmłodszym zawodnikiem, który wystąpił w pierwszym zespole Śląska. Łącznie przed swoim pierwszym odejściem z Wrocławia uzbierał 11 oficjalnych występów w seniorskiej drużynie, z czego dziesięć w Ekstraklasie.

To jednak nie ligowe występy sprawiły, że o Borysie zaczęło być głośno również poza Polską.

Chciały go wielkie kluby. Świat poznał go na Euro U-17

Prawdziwym oknem wystawowym dla młodego pomocnika stała się reprezentacja Polski U-17. Podczas mistrzostw Europy w 2023 roku drużyna Marcina Włodarskiego dotarła do półfinału, a Borys był jedną z jej najważniejszych postaci. W pięciu spotkaniach strzelił trzy gole.

Jesienią znalazł się także w zestawieniu „Next Generation” przygotowanym przez „The Guardian”, obejmującym 60 wyróżniających się zawodników urodzonych w 2006 roku.

Zainteresowanie nie było wyłącznie medialne. Borys odwiedził Manchester United i Fiorentinę, był również łączony między innymi z Manchesterem City oraz PSV Eindhoven. Goal.com, zapowiadając mistrzostwa świata U-17, wyróżniał przede wszystkim jego drybling, kontrolę piłki na małej przestrzeni i odwagę w atakowaniu rywala z piłką przy nodze.

W pewnym momencie nazwisko Borysa stało się niemal synonimem jednego z największych polskich talentów swojego pokolenia.

Karol Borys - Śląsk Wrocław
Fot. Śląsk Wrocław
Belgia miała być kolejnym krokiem

W lutym 2024 roku Śląsk zdecydował się na sprzedaż wychowanka do KVC Westerlo. Wrocławianie otrzymali za niego około dwóch milionów euro, zachowując również procent od kolejnego transferu. Była to jedna z największych sprzedaży młodego zawodnika w historii klubu.

Belgijski kierunek miał pozwolić Borysowi spokojnie wejść do dorosłego futbolu. Tak się jednak nie stało. W Westerlo nie wywalczył sobie stałego miejsca i w pierwszych miesiącach grał jedynie epizodycznie.

Latem 2024 roku pojawiła się kolejna możliwość. Borys został wypożyczony do NK Maribor. Dla jego obecnej historii szczególne znaczenie ma nazwisko ówczesnego trenera słoweńskiego zespołu. Był nim Ante Šimundža.

To właśnie szkoleniowiec, który dziś prowadzi Śląsk, poznał Borysa z codziennej pracy.

Šimundža już wie, kogo dostaje

W Słowenii zwracano uwagę na szybkość podejmowania przez Polaka decyzji, jego rozumienie gry i umiejętność odnajdywania się pod presją. Sam Šimundža podkreślał wówczas, że Borys dobrze rozpoznaje sytuacje zarówno w ofensywie, jak i defensywie oraz bardzo szybko przyswaja boiskowe informacje.

Maribor, przedstawiając zawodnika, charakteryzował go z kolei jako dynamicznego, szybkiego i bardzo dobrego technicznie pomocnika mającego zwiększyć kreatywność drugiej linii.

Ten etap również nie był jednak pozbawiony problemów. Rozwój Borysa zatrzymała między innymi kontuzja palca u stopy, przez którą przez kilka miesięcy pozostawał poza grą. W ciągu dwóch sezonów rozegrał dla Mariboru ponad 30 spotkań, ale nie zdołał jeszcze wykonać skoku, którego oczekiwano po jego kapitalnych występach w piłce młodzieżowej.

Tutaj znajduje się najważniejszy kontekst jego powrotu do Wrocławia.

„Dziesiątka”, która może również grać jako „ósemka”

Naturalnym środowiskiem Borysa jest pozycja numer „10”. To ofensywnie usposobiony pomocnik, który najlepiej czuje się pomiędzy liniami, blisko pola karnego i w przestrzeniach, gdzie może otrzymać piłkę, odwrócić się z nią i zaatakować przeciwnika.

Nie jest jednak zawodnikiem przywiązanym wyłącznie do jednej pozycji. Ma predyspozycje także do gry jako bardziej ofensywna „ósemka”, dzięki czemu może być wykorzystywany niżej i uczestniczyć w budowaniu akcji.

Największą bronią Borysa pozostaje dynamika z piłką. Jest lekki w ruchu, zwrotny, ma dobry balans ciała i potrafi szybko zmieniać kierunek prowadzenia. Dobrze wygląda w sytuacjach jeden na jednego, szczególnie gdy może rozpędzić się z piłką lub wykorzystać niewielką przestrzeń między rywalami.

Istotna jest również jego mobilność bez piłki. Nieustanne szukanie wolnych sektorów, ustawianie się pomiędzy liniami i możliwość tworzenia przewagi liczebnej sprawiają, że może pasować do ofensywnego sposobu gry zespołu Šimundžy.

To zawodnik, który chce mieć piłkę. Jeszcze jako 17-latek sam mówił, że najbardziej odpowiada mu futbol, w którym można podjąć ryzyko i wziąć odpowiedzialność za akcję.

Talent nadal wymaga szlifowania

Powrót Borysa nie powinien jednak uruchamiać oczekiwania, że do Wrocławia przyjechał gotowy lider pierwszej drużyny.

Ostatnie dwa i pół roku wyraźnie pokazało, że przeskok pomiędzy wybitnym zawodnikiem młodzieżowym a piłkarzem regularnie robiącym różnicę w seniorskim futbolu bywa ogromny.

Borys nadal ma elementy wymagające poprawy. Szczególnie dotyczy to gry w bezpośrednim sąsiedztwie pola karnego. Potrafi znaleźć interesującą przestrzeń i zauważyć możliwość zagrania piłki otwierającej, ale musi zwiększyć regularność i jakość ostatniego podania.

Podobnie wygląda kwestia finalizacji. Uderzenie nie jest obecnie jego największym atutem. Zdarzają mu się problemy z odpowiednim przygotowaniem piłki, siłą strzału i wykończeniem sytuacji.

Nadal pozostaje również pytanie o podejmowanie decyzji. Borys posiada naturalny instynkt do dryblingu i pojedynków, ale na seniorskim poziomie musi jeszcze lepiej rozpoznawać, kiedy wejście w rywala rzeczywiście daje drużynie przewagę, a kiedy szybszym rozwiązaniem będzie podanie i natychmiastowe przemieszczenie się do kolejnej przestrzeni.

Pod względem fizycznym jego atutem jest przede wszystkim zwinność, a nie dominacja w kontakcie z przeciwnikiem. Dlatego istotne będzie również dalsze budowanie odporności na bezpośrednie pojedynki.

Karol Borys - Śląsk Wrocław
Fot. Adriana Ficek
Nie następca Samca-Talara od zaraz, ale ciekawy projekt na przyszłość

Moment transferu sprawia, że trudno całkowicie oddzielić go od kontuzji Piotra Samca-Talara. Kapitan Śląska złamał nadgarstek w spotkaniu z Jagiellonią i na kilka tygodni wypadł z gry. Klub potrzebował więc kolejnej opcji w ofensywie.

Byłoby jednak błędem sprowadzanie transferu Borysa wyłącznie do roli awaryjnego zastępstwa.

Jego profil daje Šimundžy możliwość wykorzystania go zarówno na pozycji za napastnikiem, jak i nieco głębiej. W dłuższej perspektywie może natomiast stać się jednym z kandydatów do przejęcia większej odpowiedzialności za kreowanie gry Śląska.

Pod jednym warunkiem. Musi zacząć regularnie grać.

Karol Borys nie potrzebuje dziś kolejnej etykietki „wielkiego talentu”, lecz minut, zaufania i odpowiedniego środowiska. Pod tym względem trudno wyobrazić sobie dla niego miejsce bardziej naturalne niż klub, który zna od dziecka i trener, który miał już okazję z nim pracować.

Śląsk niewiele ryzykuje, a może sporo zyskać

Równie interesująco transfer wygląda z perspektywy biznesowej. Śląsk sprzedał Borysa w 2024 roku za około dwa miliony euro, a teraz sprowadził go z Westerlo na zasadzie bezpłatnego transferu definitywnego. Belgijski klub zachował procent od ewentualnej kolejnej sprzedaży. Zawodnik podpisał trzyletni kontrakt, obowiązujący do końca czerwca 2029 roku.

Ryzyko finansowe zostało więc mocno ograniczone.

Sportowe jest oczywiście większe, ponieważ nikt nie może zagwarantować, że Borys odzyska pozycję jednego z najbardziej ekscytujących polskich zawodników swojego rocznika. Jednocześnie trudno zapominać, że 19-letni pomocnik nie przestał nagle posiadać cech, dzięki którym obserwowały go Manchester United, Fiorentina czy Manchester City.

Wciąż ma technikę, dynamikę, mobilność, drybling, wizję i naturalną odwagę w grze ofensywnej.

Teraz musi zrobić rzecz zdecydowanie trudniejszą i przełożyć je na regularny seniorski futbol.

Powrót bez czerwonego dywanu

Karol Borys wraca więc do Wrocławia w zupełnie innym momencie kariery niż ten, w którym go opuszczał. Wtedy wyjeżdżał jako 17-letni wonderkid, przed którym – przynajmniej w teorii – otwierały się drzwi największych lig Europy. Dziś wraca jako zawodnik bogatszy o zagraniczne doświadczenie, ale również po pierwszym poważnym zderzeniu z rzeczywistością profesjonalnej piłki.

Być może dlatego ten transfer ma sens.

Śląsk nie oczekuje od Borysa natychmiastowego spełnienia wszystkich prognoz sprzed kilku lat. Klub potrzebuje zawodnika, który odzyska regularność, będzie dawał Šimundžy kolejną możliwość w ofensywie i krok po kroku zacznie wykorzystywać drzemiący w nim potencjał.

Talent nadal tam jest. Teraz po raz drugi Śląsk spróbuje zamienić go w piłkarza.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.