Pragniemy przedstawić Wam Agę – osobę aktywną zawodowo w branży IT, z wieloma sukcesami osobistymi i nie mniejszymi ambicjami na swój rozwój. Zapraszamy do poznania jej ciekawej historii…

Rozpoczynamy naszą rozmowę z Agą i tak jak Wy chcemy dowiedzieć się o niej czegoś więcej poza faktem pracy w branży IT. Pytamy więc o jej zainteresowania. Okazuje się, że Aga to człowiek orkiestra. Jest testerką w firmie robiącej internetowe gry hazardowe. Online’owa wersja pokera, jednorękiego bandyty czy ruletki – to wszystko zamawiają internetowe kasyna i portale z takimi grami. Aga przeszła z działu z kontroli jakości już powstałych gier do zespołu zajmującego się grami w fazie developerskiej. Poza tym jej zainteresowania są bardzo mocno związane z fizyką – marzy o karierze naukowej w kierunku fizyki, szczególnie w zakresie ochrony środowiska. Wiąże się to z jej zajęciami w wolnym czasie. Planowała bloga, ale, jak sama twierdzi, lepiej od pisania wychodzi jej mówienie, więc postanowiła spróbować sił w formacie wideo i robić filmy popularnonaukowe.

W momencie, gdy prowadzimy tę rozmowę, trwają pracę nad pierwszym materiałem o zanieczyszczeniu plastikiem oceanów. Poza tym ma trzy koty i szykuje się do ślubu. Bardzo pozytywnie zaskakuje nas to, w jaki sposób Aga o tym opowiada i ile robi rzeczy. Widać, że jest autentycznie zafascynowana tymi tematami i chętnie o nich opowiada. Pytamy więc, o jej zaburzenia. Jaka jest historia jej diagnozy i funkcjonowania z zespołem.

Aga przyznaje, że od zawsze była takim typowym „niegrzecznym dzieckiem” (określenie używane wobec dzieci z zaburzeniami przez osoby nieświadome, urosło do swego rodzaju symbolu – przyp. red.). Mówi o tym, że bywała u wielu lekarzy specjalistów, a że była dość mocno rozwinięta jak na swój wiek pod kątem umysłowym, to nikt wtedy nie podejrzewał jej o zaburzenia ze spektrum autyzmu. Koniec końców diagnoza za czasów dziecięcych się nie udała.

Sytuacja zmieniła się dopiero kiedy Aga była już dorosła… 

  • Miałam 18 albo 19 lat. Spotkałam mamę przyjaciela, którego młodszy brat miał już postawioną diagnozę zespołu Aspergera. Powiedziała, żebym zainteresowała się tematem, bo jestem bardzo podobna do niego. Tak też zrobiłam i okazało się, że nawet według artykułów w Google objawów mam całkiem sporo. Następnie zaczęłam robić testy, poszłam do kilku lekarzy i faktycznie otrzymałam diagnozę zespołu Aspergera.

Pytamy z ciekawości Agę co to były za objawy. 

  • Nie umiałam pracować w grupie, nie umiałam pracować z rówieśnikami i nie za bardzo rozumiałam żarty. Nie rozumiałam też, czemu inni ludzie nie przejmują się w takim samym stopniu rzeczami, które uważam za ważne – na przykład globalne ocieplenie to sprawa, która bardzo mocno mnie zajmuje. Do tego różne drobniejsze maniery i przyzwyczajenia, a także nadwrażliwość sensoryczna.

Ujawnia nam, że diagnoza była dla niej ulgą. Dała jej wytłumaczenie swoich zachowań i części osobowości, a także argument w sytuacjach, kiedy ktoś miał do niej pretensje o zachowanie:

  • Jak ktoś mi zarzuci, że nie rozumiem sarkazmu, to mówię – „Hej! Mam autyzm! To tak działa”. Kiedy byłam dzieckiem, często wymagano ode mnie, żebym się dostosowała, żebym była grzeczna w szkole. Ja nie rozumiałam, do czego mam się dostosować i czemu niby jestem niegrzeczna. Diagnoza dała mi komfort życia, zaczęłam sobie je dostosowywać pod siebie i zrozumiałam, że pewnych rzeczy nie zmienię i nie muszę udawać. Tak jest o wiele łatwiej.

Słysząc o trudnościach w życiu wśród osób typowych, pytamy, co jest największym problemem osób ze spektrum. Odpowiedzią na to pytanie według Agi jest komunikacja. Podkreśla, że osoby nietypowe potrzebują komunikacji prostej i klarownej, a także przede wszystkim słuchania ich samych. Tyczy się to także pracy. Niestety, autyści nie zawsze wiedzą przez to, co wypada powiedzieć, a czego nie. Aga mówi przy tym, że akurat ona jest bardzo bezpośrednia i nie ma oporów, żeby zakończyć imprezę, każąc gościom „zbierać manatki” i wychodzić, bo jest późno, a ona jest już zmęczona. Konkluduje to, mówiąc, że ludzie mogliby być tacy również w drugą stronę.

Tłumiąc śmiech, żeby zachować profesjonalną twarz, podnosimy kwestię stereotypów. W końcu funkcjonuje ich w przestrzeni publicznej całkiem sporo. Są takie mówiące o rzekomej agresji osób z autyzmem, inne traktują je w krzywdzący sposób jako głupie.

Pytamy, co zdaniem Agi jest najgorszym stereotypem. Odpowiedź jest bardzo oryginalna i niebanalna:

  • Największe stereotypy, z jakimi się spotkałam były w stylu: „Nie możesz mieć autyzmu, bo na to nie wyglądasz i za dużo mówisz”. Albo: „Lubisz tańczyć w klubach i głośną muzykę? Przecież to bez sensu, nie możesz mieć autyzmu”. Ludzie nie rozumieją tego, że autyzm jest bardzo indywidualny i może mieć bardzo skrajne wartości. Ja chciałabym zawalczyć z takim stereotypem, że to jest zaburzenie w sensie czegoś strasznego, że to jest tragedia. Rodzice się bardzo często boją tego, że ich dziecko będzie mieć autyzm. Zastanawiają się, co to będzie, jak ich dziecko sobie poradzi? W ten sposób czasami odbierają dzieciom samodzielność i przez nadopiekuńczość robią z nich takie „mimozy”. A wystarczy jedynie pomóc i trochę ukierunkować. Ja jestem przykładem na to, że człowiek z zespołem Aspergera może mieć pracę, pasje, wychodzić do ludzi, mieć męża… o ile dotrwamy do tego ślubu ;).

Tym razem parsknięcia śmiechem nie udaje się nam powstrzymać. Aga wypowiada się bardzo swobodnie. Widać, że rozmowa i dzielenie się swoimi doświadczeniami przychodzi jej bardzo łatwo i naturalnie. Umie to także okrasić ciekawym stylem wypowiedzi i subtelną szczyptą humoru. A mówi przecież o poważnych rzeczach. W myślach stwierdzamy, że jej pomysł na własny kanał ma naprawdę duży potencjał. Na głos zaś postanawiamy spytać o jej nieprzeciętne nawet jak dla osób typowych zdolności komunikacyjne – są wrodzone, czy raczej musiała się ich wyuczyć?

Większość z nich, jak się okazuje, to ten drugi przypadek. Co ciekawe to właśnie diagnoza pozwoliła Adze na naukę tego, czego jej dotychczas brakowało. Poczucie humoru, które tak nas ujmuje do tej pory, jest jednak naturalne. Co ciekawe w jej przypadku bazuje ono na wiedzy. Aga podkreśla, że lubi i rozumie humor oparty o działanie bądź niedziałanie czegoś, co powinno zachowywać się inaczej i różne fizyczne „suchary” (czyli słabe żarty – przyp. red.).

Kompletnie nie trafia do niej tak popularny dziś humor oparty na ironii. Przywołuje nawet jedną sytuację:

  • Ktoś z moich znajomych powiedział kiedyś przy stole dowcip: „Chciałem sobie zrobić tatuaż i mama się zgodziła, ale powiedziała, żebym zrobił go w mało znaczącym miejscu. Więc zrobiłem go w Rybniku”. Ja wtedy powiedziałem, że też tatuowałam się w Rybniku i spytałam jakie studio wybrał. Kompletnie nie rozumiałam, czemu wszyscy się śmieją.

Część zespołu pochodzi ze Śląska i żart ewidentnie trafia w te gusta (asperIT nie ma niczego złego do Rybnika i serdecznie pozdrawia wszystkich czytelników z tego miasta). Przez chwilę rozmawiamy o tym, jakie to ciekawe, że jesteśmy w stanie tak różnie odbierać ten sam przekaz.

Zostawiamy za sobą tematy humorystyczne i przechodzimy do gwoździa programu, czyli Jej kariery w IT. Jak to się stało, że wylądowała w tej branży?

Aga zaczyna opowiadać, że ciągnęło ją do programowania już w liceum, kiedy wszyscy próbowali odwieść ją od fizyki. Z tego też powodu IT nigdy nie było jej wymarzonym kierunkiem, ale czymś, co na pewno wzbudzało zainteresowania. Koniec końców okazało się, że to naprawdę przyjemne środowisko. Dowiadujemy się, że postanowiła spróbować swoich sił jako testerka w startupie, który szukał niedoświadczonych osób do przeszkolenia. Zajmowali się nowoczesną tematyką smart cities, a konkretnie inteligentnych, nowoczesnych parkingów i aplikacji do nich. Spodobało jej się to i obecnie oba światy, zarówno nauk ścisłych jak i nowych technologii, cały czas się u niej przeplatają. Planem Agi jest pójście na studia i spróbowanie swoich sił w spełnianiu marzeń, czyli doktoratu i pracy naukowej, ale pracuje także obecnie w wyżej wspomnianym studiu. Podkreśla nam, że wiedza wyciągnięta z nauk komputerowych przydaje się wręcz niesamowicie w innych dziedzinach.

Co jednak z zaburzeniami ze spektrum w pracy? Czy jej zespół o tym wie? Tak, chociaż nie wiedzieli od razu. Aga wyznaje, że nie informowała o Aspergerze przy rozmowie rekrutacyjnej, żeby nie rzutowało to w żaden sposób. Dość szybko jednak poinformowała o tym ludzi, z którymi miała bezpośrednio pracować. Jak to przyjęli?

  • Bardzo pozytywnie, absolutnie bez problemowo, spytali jedynie o szczegóły tego czym się objawiają moje zaburzenia i co może się zdarzać w różnych sytuacjach.

Po zrobieniu swojego małego obwieszczenia przed współpracownikami Aga poinformowała także managera i kierowniczkę. Oni również przyjęli tę informację z pełnym zrozumieniem. Aga zdradza nam nawet, że manager nadal czeka, aż ta zrobi prezentację na temat zespołu Aspergera i przedstawi ją innym pracownikom. Ta informacja jest dla nas bardzo optymistyczna. Dowodzi to tego, że pracodawcy z odpowiednią empatią i podejściem do ludzi są w stanie z pełną świadomością zatrudniać osoby ze spektrum na otwartym rynku pracy. A nawet dostosowywać miejsce pracy pod te osoby. Aga mówi nam, że otrzymała własną procedurę ewakuacji. Wynika to z jej nadwrażliwości. Kiedy w biurze zawyłyby syreny alarmowe, to taka ilość decybeli po prostu sparaliżowałaby ją i wprawiła w osłupienie (przekonujemy się o tym dosłownie za chwilę, kiedy przejeżdżająca za oknem na sygnałach karetka sprawia, że nasza bohaterka kompletnie się zacina i robi bolesną minę, czekając, aż pojazd odjedzie).

Zespół Aspergera kompletnie nie przeszkadza jej w pracy, stwarza jedynie małe problemy komunikacyjne. Członkowie zespołu są od niej w większości starsi i bywa, że Aga nie rozumie tematów, o których rozmawiają, szczególnie jeśli dotyczą one dzieci. Nie jest to jednak poważny problem, bo jak już nam mówiła, nauczyła się rozmawiać z osobami typowymi. Zadawanie pytań i aktywne słuchanie to według niej dobre rozwiązania na podtrzymywanie konwersacji i zacieśnianie więzi w grupie.

Jej szefostwo zareagowało bardzo stosownie, na informację o diagnozie. Pytamy więc o to, jakie rady można dać innym pracodawcom?

Odpowiedź, jak już możecie się domyślać, jest całkiem klarowna po tej rozmowie. To przede wszystkim prostota komunikacji. Jasne, spokojnie przekazywane instrukcje. Unikanie sarkazmów i ironii, nieprecyzyjnych pojęć. Według niej dobrym pomysłem jest też wyznaczenie w zespole swego rodzaju opiekuna – osoby empatycznej i chętnej do odpowiadania na pytania, wyjaśniania niuansów środowiska pracy i ogólnej pomocy. Taka osoba jest szczególnie przydatna w pierwszych dniach pracy, kiedy wszystko jest obce, nowe i stresujące.

Na sam koniec Aga zwraca się do innych osób ze spektrum autyzmu szukających pracy z apelem i radą: 

  • Osoby autystyczne […] nie powinny się tak przejmować, idąc do nowej pracy. Poznałam wielu ludzi, których można by uznać za dziwnych i przy niektórych z nich zespół Aspergera wcale nie wypadał jakoś szczególnie „nienormalnie”. Bardzo często stresujemy się, że będziemy właśnie tymi dziwakami w biurze, a jest to niepotrzebne i nieprawdziwe.

Osoby ze spektrum są bardzo dokładne i sądzę, że naprawdę warto je zatrudniać w IT. Nasze cechy są w stanie poprawić działanie bardzo wielu zespołów. Nie robimy rzeczy, byleby je zrobić tylko dbamy o jakość. Jesteśmy często perfekcjonistami i przenosimy to także na pracę, co jest bardzo cenne i można fajnie wykorzystać.

Po tych słowach dziękujemy Adze za rozmowę. Jesteśmy szczerze poruszeni jej ambicjami i historią. Życzymy jej napisania wielu wspaniałych prac naukowych oraz wielu wyświetleń na jej przyszłym kanale.

Zespół asperIT

Nie wystarczy pisać do rzeczy, trzeba jeszcze pisać do ludzi – prosta polszczyzna po wrocławsku

Poprzedni artykuł

Zatrzymajmy infodemię – aplikacja #FakeHunter już dostępna w App Store i Google Play [VIDEO]

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.