0

W ubiegłym tygodniu powstała Fundacja Pogoń Lwów. Jednym z jej założycieli jest Marek Horbań – na co dzień mieszkaniec Lwowa. Wśród inicjatorów są Przemysław Bożek i Piotr Wojtyczka – wiceprezesi Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i jednocześnie osoby zaangażowane w życie społeczne, w tym sportowe, Zagłębia Miedziowego.

Marek Horbań i jego rodzina pokazują co tak naprawdę znaczy lwowska wierność. Dziadkowie Marka nie opuścili Lwowa nawet gdy byli to tego zmuszani a obecne pokolenie rodziny nieustannie dba o pamięć, język, historię i kulturę tego co miało być zapomniane. Dzisiaj rozmawiamy z Markiem Horbaniem o Lwowie, lwowskiej „Pogoni” oraz o tym, czym żyją Polacy we Lwowie.

Lwów zawsze wierny – maksyma, która zawsze poruszała polskie serca i umysły, i która mimo meandrów najnowszej historii, nadal jawi się jako bardzo aktualna. Zacznijmy naszą rozmowę od przełożenia tej wzniosłej frazy na codzienną praktykę. Jak to jest być Polakiem we Lwowie, na dawnych Kresach Rzeczypospolitej, które dzisiaj są za wschodnią granicą Polski?

Jestem dumny, że urodziłem się w polskiej rodzinie we Lwowie. To miasto jest pełne bogatej historii, jest miejscem, gdzie działali wybitni polscy naukowcy, literaci, jest kolebką wielu branży, wynalazków, dyscyplin sportowych i ruchów społecznych.

Być Polakiem we Lwowie to przede wszystkim rozmawiać w domu w języku polskim, posyłać dzieci do polskich grup przedszkolnych, szkół z polskim językiem wykładowym, udzielać się w polskich organizacjach, których jest dość sporo. Polski teatr ludowy, chóry, towarzystwo kultury polskiej, media, organizacja młodzieżowa oraz klub sportowy. Bycie Polakiem we Lwowie to także działalność społeczna dla zachowania śladów polskości w tym mieście.

Klub Pogoń Lwów, ma 115-letnią historię i ponad 10 lat minęło od jego reaktywacji po ponad 70-letniej nieobecności na boiskach. Dlaczego właśnie sport stał się przestrzenią integrowania Polaków we Lwowie? Na czym polega specyfika Pogoni na tle innych zespołów na Ukrainie?

Idea reaktywacji lwowskiej Pogoni zrodziła się w 2008 roku. Tę inicjatywę podjęli młodzi lwowiacy polskiego pochodzenia przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP we Lwowie i namaszczeniu przez przedwojennych działaczy i sympatyków. W 2009 roku działalność klubu została wznowiona. Celem klubu oprócz działalności sportowej jest integracja Polaków mieszkających na zachodniej Ukrainie. Przykładem tego jest utworzona przez Pogoń Amatorska Liga Polaków w piłce nożnej, która łączy polskie amatorskie drużyny powstałe przy parafiach łacińskich, domach polskich, i szkołach sobotnio-niedzielnych w tym regionie. Drugim przykładem jest projekt odnowienia przedwojennych tradycji turystycznych „Ścieżkami dawnego Głównego Szlaku Karpackiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego”, który realizujemy wspólnie z Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Stanisławowie. W ramach tego projektu organizujemy wspólne wyprawy górskie, spływy kajakowe. Ten projekt cieszy się wielkim zainteresowaniem wśród młodzieży polskiego pochodzenia.  Na takie wyprawy wyjeżdża ok 60-osobowe grupy ze Lwowa i Stanisławowa.

Atrakcją dla młodzieży są też gry terenowe organizowane przez klub promujące polską historię oraz wybitne postaci miasta. Podczas jednej z takich gier poznałem moją obecną małżonkę.

Polonia na całym obszarze dawnych Kresów na co dzień jest społecznością zintegrowaną? Można wskazać dziedziny, tematy, problemy, które organizują czy scalają Polaków we Lwowie, Stanisławowie, Tarnopolu i na Wołyniu?

Po pierwsze, użycie terminu „Polonia” w tym wypadku nie jest poprawne, Polacy we Lwowie nigdy z Kraju nie wyjechali, za granicą znaleźliśmy się w wyniku zmian granic po II wojnie światowej.

Ale wracając do pytania – kluczowym elementem dla Polaków na Ukrainie zawsze było zachowanie polskiej tożsamości. Mówienie w ojczystym języku, zachowanie polskich tradycji i obyczajów oraz wiary. To właśnie Kościół w tych najgorszych czasach komunistycznych był ostoją kultury polskiej. W małych miasteczkach, wioskach oraz w miastach oddalonych od obecnej granicy RP Kościół nadal zachowuje ten element.

Jak wspominałem wcześniej, we Lwowie sytuacja jest nieco inna. Mamy dość dużo organizacji w których na co dzień działają Polacy. Wspólnym problemem jest jednak ciągle zmniejszająca się liczba Polaków związana z emigracją do Polski lub do Państw zachodniej Europy. Wydawać mogłoby się, że można się cieszyć, gdy Polacy wyjeżdżają do Polski, jednak osobiście uważam, że opuszczenie terenów, na których Polacy mieszkali od wieków i tworzyli kulturę jest niedopuszczalne.

Gospodarka z jednej strony ma zawsze narodowość, ale z drugiej strony nie zna granic lub je przełamuje. Dlatego zadam pytanie może nieco naiwne, ale – według Pana – można upatrywać miejsca na polską tradycję, kulturę i sposób działania w lokowaniu polskich przedsięwzięć biznesowych na Ukrainie?

Polskie firmy oraz pojedynczy przedsiębiorcy działają na Ukrainie, jednak rzeczywiście, nie jest to jeszcze zjawisko masowe. W początkach działalności odrodzonej LKS Pogoń sponsorem była polska firma „Śnieżka” działająca na Ukrainie oraz PZU Ukraina. Polska jest tak blisko, że mamy nadzieję, że w przyszłości również w tej sferze współpraca polsko-ukraińska będzie się rozwijać i przynosić korzyści dla obu stron.

Wiemy już od kilku dni o powołaniu Fundacji Pogoń Lwów, która będzie mieć swój przyczółek w Zagłębiu Miedziowym. Wraz z Przemysławem Bożkiem i Piotrem Wojtyczką powołał Pan do istnienia nowe środowisko. Jaki jest cel fundacji i pierwsze zamierzenia? Dlaczego Dolny Śląsk, to trochę zrozumiałe, bo korzenie wielu rodzin w naszym regionie sięgają Kresów II Rzeczypospolitej. Dlaczego Legnica, Lubin, Polkowice i Głogów okazały się miejscem wyróżnionym?

Pomysł założenia Fundacji Pogoni Lwów zrodził się kilka lat temu. Jak wskazuje nazwa, jej działalność będzie skierowana na rozwój lwowskiego klubu sportowego. Jednak pamiętajmy, że Pogoń to nie tylko sport, to też działalność społeczna, krzewienie polskości oraz działalność edukacyjna. Zadaniem fundacji będzie również pomoc polskim szkołom sobotnio-niedzielnym na zachodniej Ukrainie i organizacja sportowych obozów dla dzieci i młodzieży polskiej zamieszkałej za wschodnią granicą.

Z Przemysławem Bożkiem znamy się od lat. W dalekim już 2011 roku, jako klub, podpisaliśmy umowę o współpracy z Chrobrym Głogów. Wówczas poznałem Przemka. Był wieloletnim działaczem sportowym, więc była mu bliska ciężka sytuacja lwowskiej Pogoni, która dopiero wstawała na nogi. Połączyła nas wspólna pasja do międzywojennego sportu, piłki nożnej no i oczywiście lwowskiej Pogoni. Piotra Wojtyczkę poznałem nieco później – jest to osoba, która oprócz pasji ma też doświadczenie kierowania fundacją, co też ma znaczenie.

Wokół Fundacji chcemy gromadzić wszystkich ludzi, których łączy miłość do Kresów, miłość do Lwowa, a tym samym też do zaszczytnej historii Pogoni Lwów.

Miejmy nadzieję, że epidemiczne obostrzenia ustaną w niedługiej perspektywie. Już wcześniej Polacy chętnie podróżowali do Lwowa, który – jak słyszałem z wielu relacji moich znajomych – jest bardzo otwarty na turystykę sentymentalną i pewnie teraz wielu chciałoby znów zwiedzać czy nawet odwiedzać miejsca i miejscowości znane na przykład z opowieści rodziców czy dziadków. Osobiście czuję mocniejsze bicie serca na myśl o Zaleszczykach… Czy jest jakaś realna szansa, aby zorganizować w jakiś sposób przyjazdy w dawne rodzinne strony i jednocześnie nie wejść w jakiś konflikt z mieszkańcami i gospodarzami miast?

W dzisiejszych realach ciężko coś planować. Niestabilny stan epidemiczny to otwiera, to zamyka granice. Od początku lipca obywatele Polski mogą przyjechać na Ukrainę bez obowiązku odbywania 14-dniowej kwarantanny. Jedynym wymaganiem jest wykupienie specjalnego ubezpieczenia. Nie ma też tego obowiązku kwarantanny po powrocie do Polski. Na Ukrainie już działają hotele i restauracje, a także większość muzeów. Lwów ożył i choć na ulicach starówki obecnie nie spotka się tłumów turystów, ale widoczne już są małe grupki ludzi odwiedzających nasze miasto.

Warto też zaznaczyć, że od wielu lat Lwów staje się coraz bardziej dostępny dla przyjeżdżających z Polski, są wygodne połączenia kolejowe i lotnicze, a polskie menu w restauracjach od dawna nie należy już do rzadkości. Grupy polskich wolontariuszy od lat regularnie odwiedzają dawne cmentarze, które sprzątają i inwentaryzują. Nie ma problemu z odwiedzeniem miejsc, gdzie mieszkali dziadkowie, jeżeli tylko jest na to wola.

I na koniec – jak Pana zdaniem – opowiadać historię Polski w wymiarze tej jej cząstki, która jest współcześnie poza jej granicami, a która nadal jest „polską” we wspomnieniach i biografiach wielu polskich rodzin.

Opowiadanie historii to zadanie historyków, których wielu od lat bada i popularyzuje tematykę kresową. Zainteresowanie i możliwości są duże, co widać po ilości projektów, konferencji, wydawanych publikacji czy przygotowywanych reportaży telewizyjnych i radiowych. Nowe pokolenie historyków po obu stronach granicy chętniej szuka możliwości współpracy dla lepszego zrozumienia wspólnych dziejów Polaków, Ukraińców, Żydów, Ormian i innych nacji, które przez wieki tworzyły społeczność na tej ziemi.

Dla nas to bardzo ważne, aby pamiętać skąd pochodzimy, kim jesteśmy i tę pamięć przekazywać kolejnym pokoleniom. W naszej działalności wychowanie patriotyczne nowego pokolenia jest równie ważnym aspektem. Wychowankowie Szkółki Piłkarskiej Pogoni Lwów – dzieci, które za darmo uczą się grać w piłkę, nie tylko uczestniczą w treningach, ale również w wyjazdach edukacyjnych do Polski. Angażujemy ich również w inicjatywy na miejscu. Co roku w dniu Wszystkich Świętych nasi mali wychowankowie pomagają rozkładać znicze w czasie akcji Światełko Pamięci dla Cmentarza Łyczakowskiego, w sierpniu staramy się zabierać ich na uroczystości do pobliskiego Zadwórza, oddajemy hołd poległych Obrońcom Lwowa, w tym również poległym Pogoniarzom. W czasie obozów w Polsce młodzi Pogoniarze zwiedzają muzea, kościoły, uczestniczą w pokazach filmów. Mam jednak nadzieję, że w szerszej perspektywie reaktywowana Pogoń Lwów umożliwi tym młodym Polakom ze Lwowa pozostanie na ziemi przodków, bez konieczności migracji zarobkowej.

Rozmawiał: Krzysztof Kotowicz

Foto: Marek Horbań (prywatny album)

Marcela Zielińska: „Miewam wrażenie, że doba jest za krótka, natomiast gdyby była dłuższa, pewnie mówiłabym to samo”

Poprzedni artykuł

Po 13 latach lub znacznie szybciej – przestępcy trafiają za kratki

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.