Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła śledztwo w sprawie przerwania ciąży w miejscowym szpitalu, gdzie lekarka Gizela Jagielska dokonała zabiegu wstrzyknięcia chlorku potasu w serce płodu w dziewiątym miesiącu. Decyzja zapadła po analizie trzech aspektów sprawy, mimo początkowego oburzenia opinii publicznej i zainteresowania Prokuratury Krajowej.
W tym artykule przeczytasz:
- Dlaczego umorzono śledztwo w sprawie aborcji w Oleśnicy.
- Jakie wątki badano w śledztwie dotyczącym przerwania ciąży w zaawansowanym stadium.
- Co się stało z lekarką Gizelą Jagielską po umorzeniu postępowania.
Szczegóły zabiegu
Do przerwania ciąży doszło 29 października 2024 roku w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy. Lekarka Gizela Jagielska, ówczesna zastępca dyrektora do spraw medycznych, przeprowadziła zabieg wstrzyknięcia chlorku potasu w serce płodu. Płód w dziewiątym miesiącu ciąży cierpiał na wrodzoną łamliwość kości, jednak stopień wpływu tej wady na przyszłe funkcjonowanie nie był jednoznacznie określony.
Wszczęcie śledztwa
W następstwie medialnych doniesień i oburzenia części opinii publicznej Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła postępowanie z urzędu. Sprawą zajmowała się prokurator Beata Ciesielska, szefowa jednostki.
Trzy badane wątki
Śledczy analizowali trzy kwestie: samo wykonanie zabiegu przerwania ciąży w sytuacji, gdy płód osiągnął zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki, udzielenie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży w okresie od 21 do 29 października 2024 roku oraz ewentualne nakłanianie do zabiegu w dniach od 22 do 29 października 2024 roku. We wszystkich wątkach nie stwierdzono znamion czynu zabronionego.
Decyzja o umorzeniu
— W toku śledztwa przeprowadzono szereg czynności procesowych, a w tym przesłuchano świadków oraz uzyskano obszerną dokumentację medyczną. Zebrany w ten sposób materiał dowodowy dał podstawy do wydania postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie przerwania przez lekarza w dniu 29 października 2024 roku w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy ciąży w sytuacji, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem matki – wobec braku znamion czynu zabronionego; udzielenia w okresie od 21 października 2024 roku do 29 października 2024 roku ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej – wobec braku znamion czynu zabronionego; nakłaniania przez lekarza w okresie od 22 października 2024 roku do 29 października 2024 roku ciężarnej do przerwania ciąży, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej – wobec braku znamion czynu zabronionego — poinformowała Karolina Stocka-Mycek, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Stanowisko Prokuratury Krajowej
— Po zapoznaniu się z materiałem sprawy Prokuratura Krajowa w piśmie z 15 lipca wskazała Prokuratorowi Okręgowemu we Wrocławiu, że postępowanie zostało wszczęte przedwcześnie. Nadto przedstawiono analizę obowiązujących przepisów i stanowiska instytucji dotyczące dopuszczalności przerwania ciąży z przyczyn zdrowia psychicznego kobiety — przekazał Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.
Brak możliwości zażalenia
Na decyzję o umorzeniu nie przysługuje zażalenie, ponieważ zawiadamiający o podejrzeniu przestępstwa nie mają statusu pokrzywdzonych.
Interwencja Grzegorza Brauna
Sprawa zyskała dodatkowy rozgłos 16 kwietnia 2025 roku roku, gdy do szpitala w Oleśnicy przyjechał poseł Grzegorz Braun. Polityk Konfederacji wraz z grupą współpracowników i działaczy pro-life wszedł na teren placówki, nagrywał personel i domagał się od dyrekcji oraz pracowników natychmiastowych wyjaśnień w sprawie przeprowadzonego zabiegu przerwania ciąży.
Odejście lekarki ze szpitala
— Po 10 latach budowania od zera oddziału położniczego w Oleśnicy nie spotkacie mnie już w nim. Nie jest to moja decyzja, bo gdyby była moja, to kontynuowałabym to, co robię. Niedługo powiem wam, gdzie będziecie mnie mogli zobaczyć w przyszłym roku. Tym, którzy o tym zdecydowali, że odchodzę, życzę powodzenia w kierowaniu oddziałem, który nie został przez was stworzony. Czy jestem zawiedziona? Tak, bo mierzę wszystkich swoją miarą i nie miałam świadomości, że można mieć tyle tupetu, ale jak widać, jestem naiwna — oświadczyła Gizela Jagielska w mediach społecznościowych.
Szpital nie przedłużył kontraktu z lekarką oraz jej mężem, który był kierownikiem oddziału położniczego. Informacja o odejściu zbiegła się w czasie z umorzeniem postępowania przez prokuraturę.


