We Wrocławiu jednak nie będzie całkowitego zakazu fajerwerków. Choć w styczniu radni miejscy podjęli próbę wprowadzenia nowych przepisów, uchylająca decyzja dolnośląskiej wojewody zatrzymała te zmiany. Sprawa wciąż u mieszkańców stolicy Dolnego Śląska wywołuje spore emocje, ponieważ zdania w tej kwestii są bardzo podzielone.
- Ilu radnych miejskich Wrocławia głosowało za wprowadzeniem zakazu fajerwerków.
- Jak dolnośląska wojewoda uzasadnia uchylenie zakazu korzystania z fajerwerków.
- Czy Wrocław może zaskarżyć decyzję wojewody dolnośląskiej do sądu.
Rada miejska chciała zakazu
W styczniu 2026 roku Rada Miejska Wrocławia przyjęła uchwałę, która przewidywała całoroczny zakaz używania wyrobów pirotechnicznych na terenie miasta. Radni zaproponowali ograniczenie stosowania petard, rac, ogni sztucznych oraz innych materiałów hukowych zarówno w przestrzeni publicznej, jak i na terenach prywatnych.
Za przyjęciem uchwały wprowadzającej zakaz głosowało wtedy 27 radnych, przeciw było 8 osób.
– Zwierzęta najzwyczajniej w świecie nie rozumieją, co się dzieje. W panice uciekają, wpadają pod koła; ptaki zrywają się do panicznego lotu i często uderzają w szyby czy inne przeszkody – mówiła podczas referowania projektu uchwały lewicowa radna Anna Kołodziej.
Prowadzona od dekady akcja „Wrocław nie strzela”, a także rosnąca świadomość społeczna sprawiły, że coraz więcej Wrocławian i Wrocławianek rezygnuje z wystrzałów i wybiera takie formy rozrywki, które nie powodują cierpienia innych.
– Wprowadzony dziś zakaz to naturalna konsekwencja prowadzonej od dawna miejskiej polityki w tym zakresie. Od lat przed każdą nocą sylwestrową apelowaliśmy o nieużywanie fajerwerków – z myślą o ludziach i zwierzętach. Dla wielu seniorów, dzieci, osób chorych czy wrażliwych na hałas huk fajerwerków to nie radość, a stres, lęk i realne cierpienie – argumentował wówczas Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.
Co istotne, uchwała nie dotyczyła profesjonalnych pokazów organizowanych przez wyspecjalizowane firmy za zgodą miasta. Autorzy projektu argumentowali, że nowe przepisy zmniejszą liczbę wypadków, ograniczą stres u zwierząt domowych i dzikich, a także poprawią komfort życia mieszkańców, szczególnie osób starszych oraz rodzin z małymi dziećmi.
Ponadto radni wskazywali na rosnącą liczbę interwencji służb w okresie noworocznym. Straż miejska i policja regularnie reagują na zgłoszenia dotyczące hałasu, zniszczeń mienia czy niebezpiecznego użycia petard. Właśnie dlatego część samorządowców uznała, że dotychczasowe regulacje ogólnokrajowe nie wystarczają.
Wojewoda dolnośląska uchyla uchwałę
Jednak 24 lutego 2026 roku Wojewoda Dolnośląską Anna Żabska wydała rozstrzygnięcie nadzorcze i stwierdziła nieważność uchwały. W uzasadnieniu wskazała, że samorząd miasta nie posiada kompetencji do wprowadzenia tak szerokiego, stałego zakazu.
Zdaniem wojewody kwestie obrotu i używania wyrobów pirotechnicznych regulują przepisy krajowe, dlatego rada miasta nie może samodzielnie ustanowić całkowitego zakazu.
W praktyce oznacza to, że przyjęte przepisy nie weszły w życie. Miasto może zaskarżyć decyzję do sądu administracyjnego, jednak do czasu ewentualnego rozstrzygnięcia sądu zakaz nie obowiązuje.
Co więcej, wojewoda podkreśliła, że ograniczenia w korzystaniu z fajerwerków można wprowadzać jedynie w określonych sytuacjach, na przykład podczas imprez masowych lub w konkretnych miejscach, jeśli przemawia za tym bezpieczeństwo publiczne.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Obecnie mieszkańcy Wrocławia mogą używać fajerwerków zgodnie z obowiązującym prawem krajowym. Oznacza to, że sprzedaż i odpalanie wyrobów pirotechnicznych pozostają legalne, o ile użytkownicy przestrzegają przepisów dotyczących wieku, bezpieczeństwa oraz porządku publicznego.
Z jednej strony część wrocławian przyjęła decyzję wojewody z ulgą, ponieważ traktuje fajerwerki na przykład jako element wieloletniej tradycji sylwestrowej. Z drugiej strony przeciwnicy pirotechniki zapowiadają dalsze działania i apelują o zmiany ustawowe na poziomie ogólnopolskim.
– Huk petard w sylwestrową noc jest nie do wytrzymania. Najgorsze, że ludzie często odpalają fajerwerki pod oknami domów swoich sąsiadów. Co gorsze nieraz walą też w parkach, gdzie mieszka wiele zwierząt. Ja sama mam psa i przez kilka godzin podczas witania nowego roku muszę go trzymać na kolanach, bo cały się trzęsie – mówi mieszkanka wrocławskiego Grabiszyna.
Ale są i inne opinie.
– W naszej rodzinie fajerwerkami wita się nowy rok od zawsze. Kolorowe sztuczne ognie to wielka atrakcja dla dzieci, dlatego zawsze w kilka osób składamy się na race i nie wyobrażamy sobie witania nowego roku w inny sposób – tłumaczą z kolei mieszkańcy jednego z osiedli mieszkaniowych na Psim Polu.


