Hala widowiskowa na 20 tysięcy ludzi ma być nową wizytówką Wrocławia

Fot. Urząd Miejski Wrocławia.

Coraz bliżej budowy we Wrocławiu hali widowiskowej z prawdziwego zdarzenia. Obiekt, w którym miałyby się odbywać nie tylko największe w skali kraju wydarzenia muzyczne, ale i biznesowe, pełniłby również funkcję sali kongresowej, jakiej dziś w stolicy Dolnego Śląska i całym regionie po prostu brakuje. Budowa gigantycznego obiektu byłaby zwieńczeniem drugiej i ostatniej kadencji prezydenta Jacka Sutryka. Idealna, zdaniem urzędników, do tego celu działka już jest – to słynna „dziura Solorza”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Dlaczego we Wrocławiu potrzebna jest duża hala widowiskowa.
  • W jakich obiektach we Wrocławiu można organizować duże wydarzenia.
  • Co miało i ma powstać w tak zwanej dziurze Solorza przy wrocławskim stadionie.
Fot. Mat. prasowe. Wizualizacja planowanej kilkanaście lat temu galerii handlowej.

Wrocław od lat aspiruje do roli jednego z najważniejszych centrów kulturalnych i biznesowych w Polsce. Choć miasto może pochwalić się bogatą ofertą wydarzeń, wciąż brakuje w nim jednego elementu o strategicznym znaczeniu: dużej, nowoczesnej hali koncertowo-kongresowej, zdolnej pomieścić nawet 20 tysięcy osób.

Coraz częściej słychać głosy, że idealną lokalizacją dla takiej inwestycji jest teren potocznie nazywany „dziurą Solorza”, znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie Stadionu Wrocław – Tarczyński Areny.

Miasto bez dużej hali – rosnąca luka na mapie Polski

W ostatnich dwóch dekadach w Polsce powstało kilka obiektów, które odmieniły krajowy rynek wydarzeń – choćby Tauron Arena w Krakowie czy Atlas Arena w Łodzi lub PreZero Arena Gliwice. Olbrzymi i wciąż z powodzeniem funkcjonujący obiekt to także legendarny katowicki Spodek. Wrocław, mimo swojej wielkości i pozycji turystycznej, nie dysponuje podobnym obiektem.

Hala Stulecia, Hala Orbita czy Narodowe Forum Muzyki to miejsca o wyjątkowym charakterze, jednak ich funkcje i pojemność nie odpowiadają potrzebom organizatorów największych koncertów, targów czy kongresów i mają sporo mankamentów technicznych bądź logistycznych.

Z tego powodu wiele prestiżowych wydarzeń omija Wrocław, wybierając miasta z większymi możliwościami infrastrukturalnymi. Przedstawiciele branży eventowej zwracają uwagę, że miasto traci zarówno wpływy finansowe, jak i możliwość jeszcze szybszego budowania marki na arenie międzynarodowej.

Dość powiedzieć, że dzisiaj największe wydarzenia kongresowe organizowane są raczej w prywatnych przestrzeniach – Hotelu The Bridge na Ostrowie Tumskim czy Q Hotelu w Bielanach Wrocławskich. Nie ma tam jednak sal, które mogłyby pomieścić więcej niż tysiąc osób jednocześnie. Optymalnym obiektem nie jest też Wrocławskie Centrum Kongresowe przy Hali Stulecia, które również ma swoje obiektywne ograniczenia.

„Dziura Solorza” – problem, który może stać się szansą

Niezagospodarowany teren w pobliżu Stadionu Wrocław od lat budzi kontrowersje. Położony przy jednej z największych sportowych aren w kraju, miał być kiedyś częścią szeroko zakrojonej inwestycji komercyjnej – budowy galerii handlowej, a potem hali sportowej.

Ostatecznie został jednak pustą przestrzenią, która szybko prawami natury stała się oczkiem wodnym z fauną i florą. Jednak to właśnie tam samorządowcy oraz część urbanistów wskazują teraz miejsce pod przyszłą halę.

Atutem lokalizacji jest sąsiednia Autostradowa Obwodnica Wrocławia oraz inna rozbudowana infrastruktura komunikacyjna: stacja kolejowa, parkingi, pętle i linie tramwajowe a także autobusowe oraz bezpośrednie sąsiedztwo stadionu, który już jest najbardziej rozpoznawalnym punktem na mapie zachodniego Wrocławia.

Hala dla 20 tysięcy osób – impuls dla kultury i gospodarki

Proponowana hala koncertowo-kongresowa o pojemności 20 tysięcy miejsc mogłaby stanowić przełom dla miasta. Taki obiekt nie tylko umożliwiłby organizację największych koncertów światowych gwiazd, ale także międzynarodowych kongresów, targów, festiwali i wydarzeń sportów halowych.

Szacuje się, że rocznie mógłby przyciągać setki tysięcy odwiedzających, generując znaczne dochody dla lokalnej gospodarki – od branży hotelarskiej po gastronomię.

Eksperci podkreślają również efekt wizerunkowy. Tego typu inwestycja podniosłaby rangę Wrocławia na arenie europejskiej, wpisując miasto w grono dużych metropolii, dysponujących obiektami klasy premium.

Czas na konstruktywne i ostateczne decyzje

Choć dyskusje o zagospodarowaniu „dziury Solorza” trwają od lat, to dopiero teraz temat powraca z nową siłą. Miasto potwierdza, że nie chce sprzedać już przystadionowej działki, którą jeszcze niedawno wystawiało na sprzedaż za ponad 83 mln złotych. Zakończono też już analizy dotyczące wariantów wykorzystania tego terenu.

Decyzja jest jedna – powinna tam powstać hala widowiskowa na około 20 tysięcy widzów. Jej budowa miałaby się zakończyć na koniec drugiej kadencji prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka w 2029 roku i być zwieńczeniem jego prawie 10-letnich rządów w stolicy Dolnego Śląska. Czas jest sprzyjający, bo niektóre środowiska biznesowe sygnalizują gotowość do rozmów o partnerstwie publiczno-prywatnym.

Wielu mieszkańców i ekspertów nie ma wątpliwości: jeśli Wrocław chce konkurować z największymi w tej części Europy, potrzebuje dużej hali koncertowej i kongresowej. A niezagospodarowany teren przy Stadionie Wrocław to szansa na przełamanie wieloletniego impasu. Szansa na inwestycję, która może zmienić oblicze miasta na kolejne dekady.

Na przeszkodzie w budowie hali mogą teraz stanąć jedynie środowiska proekologiczne, które widzą w tym miejscu pozostawienie oazy przyrodniczej lub lokalni mieszkańcy, którzy obawiają się gigantycznych korków na ich osiedlu podczas organizacji poszczególnych wydarzeń.

Pokaż komentarze (0) Ukryj komentarze (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.