Po planowanych zmianach we wrocławskim ratuszu czas na region. Z informacji Wrocławskich Faktów wynika, że trwają intensywne rozmowy w sprawie zmian w zarządzie województwa dolnośląskiego. Koalicja Obywatelska chce mieć nie dwóch, a trzech swoich działaczy w tym gronie. Marszałek Paweł Gancarz z PSL pojechał dzisiaj nawet do Warszawy na rozmowy w tej sprawie. – Wszystko wchodzi w grę i scenariuszy jest co najmniej kilka – mówi nam jeden z polityków KO.
- Jaka koalicja rządzi obecnie Dolnym Śląskiem.
- Jakich zmian w zarządzie województwa dolnośląskiego chce teraz KO.
- Czego dokładnie będą dotyczyć rozmowy Pawła Gancarza w Warszawie.
Województwem dolnośląskim rządzi koalicja składająca się z Koalicji Obywatelskiej, PSL i Bezpartyjnych Samorządowców. W zarządzie województwa zasiadają: marszałek Paweł Gancarz – PSL, Wojciech Bochnak i Jarosław Rabczenko – KO, Michał Rado – Bezpartyjni Samorządowcy oraz Natalia Gołąb – dziś niezrzeszona, ale mandat uzyskała z Trzeciej Drogi, reprezentując Polskę 2050.
KO chce zmian w zarządzie województwa
Z informacji Wrocławskich Faktów wynika, że Koalicja Obywatelska wraca już do wcześniej forsowanego pomysłu – chce mieć trzech, a nie dwóch członków zarządu. Natalię Gołąb, miałby zastąpić Marek Łapiński, wiceprzewodniczący sejmiku.
Mówi się także, że wśród proponowanych zmian jest również wymiana Jarosława Rabczenki na innego radnego KO – Mateusza Jędrachowicza, bliskiego współpracownika Michała Jarosa, szefa dolnośląskich struktur KO.
Wiemy, że w tej sprawie rozmawiali z Pawłem Gancarzem już Michał Jaros i Grzegorz Schetyna. Dzisiaj marszałek województwa pojechał do Warszawy w tej sprawie. Termin nie jest przypadkowy. Jutro bardzo ważna sesja i kluczowe głosowaniania. Radni zagłosują za udzieleniem absolutorium i wotum zaufania dla zarządu.
– Wszystko wchodzi w grę i scenariuszy jest co najmniej kilka. Wszystko może się wydarzyć – mówi nam polityk KO.

To KO ma najwięcej radnych w sejmiku dolnośląskim
Inny radny KO dodaje, że „każda zmiana w zarządzie może narobić dużo zamieszania”.
Jak słyszymy jednak po drugiej stronie wcale nie ma takiego optymizmu do zmian. Zarówno PSL jak i Bezpartyjni Samorządowcy zdają sobie sprawę, że trzech członków dla KO oznacza, że to Koalicja ma większość w zarządzie, a więc jest w stanie przeforsować każdy swój projekt oraz zablokować inicjatywy koalicjantów.
– Jaros i Schetyna mają niskie notowania u Tuska i to nie oni bedą o tym decydować w Warszawie – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.
Atmosfera gęstnieje. Co zrobi Koalicja Obywatelska, kiedy Bezpartyjni i PSL powiedzą twardo „nie” zmianom w zarządzie?
– W tym momencie nie można niczego przesądzać, ale to my mamy najwięcej radnych w sejmiku i nasi koalicjanci muszą sobie zdawać z tego sprawę – mówi polityk KO.

PSL i Bezpartyjni zwierają szeregi
Niedawno informowaliśmy, że Bezpartyjni Samorządowcy rozpoczęli rozmowy z Polskim Stronnictwem Ludowym o możliwym wspólnym starcie w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
Więcej o sprawie przeczytasz tutaj: Nowy polityczny sojusz: Bezpartyjni Samorządowcy i PSL razem do Sejmu?
– Na Dolnym Śląsku z bardzo dobrymi efektami współpracujemy z PSL-em w ramach koalicji, a teraz możemy nasze doświadczenie w regionie przełożyć na cały kraj. Nie mam wątpliwości, że ten sojusz byłby wartością dodaną – mówił nam Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego i jeden z liderów Bezpartyjnych Samorządowców.
