Gigantyczna afera w branży nieruchomości dotyka również wrocławian

Fot. Hreit.pl.

Jeden z najbardziej niegdyś dynamicznie rozwijających się deweloperów na polskim rynku mieszkaniowym, znalazł się w centrum jednej z największych afer deweloperskich ostatnich lat. Z tysiącami poszkodowanych klientów firma stoi dziś przed widmem upadłości, a jej kierownictwo – pod prokuratorskim nadzorem. Wśród poszkodowanych są nabywcy dwóch inwestycji w Aglomeracji Wrocławskiej.

W tym artykule przeczytasz:
  • Skąd wzięły się problemy spółki Hreit.
  • Jak spółka Hreit tłumaczy problemy z inwestycjami.
  • Czy spółkę Hreit czeka postępowanie sanacyjne czy upadłościowe.
Olbrzymie straty

Zgodnie ze sprawozdaniem zarządcy przymusowego, dług Hreit wzrósł z około 135 mln złotych pod koniec 2020 roku do aż 2,74 mld złotych na koniec 2024 roku, podczas gdy majątek firmy wyceniono na około 1 mld złotych.

Model finansowania inwestycji opierał się na pieniądzach od klientów i inwestorów detalicznych, a nie jak to zwykle w branży bywa na kredytach bankowych. Wiele projektów stanęło w miejscu, na etapie tak zwanej dziury w ziemi lub ma opóźnienia liczone w miesiącach.

Liczba poszkodowanych osób szacowana jest na kilka tysięcy. Wśród nich są zarówno nabywcy mieszkań, ale też inwestorzy. Według nieoficjalnych wyliczeń straty mogą łącznie być liczone nawet w miliardach złotych.

Potężny kryzys

W lipcu tego roku sąd zdecydował o odebraniu dotychczasowemu prezesowi firm z grupy Hreit władzy nad spółką i przekazaniu zarządu firmie restrukturyzacyjnej.

Co doprowadziło do kryzysu? Analizując sytuację, można wskazać kilka kluczowych czynników. Pierwszy to ryzykowny model finansowania noszący znamiona piramidy finansowej. Drugi to szybkie narastanie długów z powodu wzrostu kosztów materiałów, robocizny, jak również presji rynkowej w nieruchomościach, co przyczyniło się do pogorszenia sytuacji płynnościowej.

To z kolei przekładało się na opóźnienia w realizacji inwestycji i utratę zaufania klientów. Wiele inwestycji nie zostało ukończonych lub są znacznie opóźnione, co pociągnęło za sobą utratę płynności, presję ze strony podwykonawców i inwestorów.

Klienci, którzy wpłacili środki na mieszkania lub inwestycje, dziś stoją w obliczu niepewności. Wiele inwestycji jest w stanie zawieszenia co prowadzi do  destabilizacji w działalności mniejszych podwykonawców.

– Ludzie, którzy zainwestowali oszczędności swojego życia, którzy zadłużyli się w banku oraz wpłacili pieniądze na inwestycje dzisiaj nie mają w zamian nic. Mają jedynie dziurę w ziemi – sygnalizował Sylwester Latkowski, znany dziennikarz, który jeden z odcinków swojego programu na temat inwestycji Hreit jesienią realizował we Wrocławiu.

Fot. Hreit.pl.
Mnóstwo poszkodowanych

W stolicy Dolnego Śląska z problemami borykają się nabywcy mieszkań w drugim etapie osiedla Green City przy ulicy Boiskowej na wrocławskich Bieńkowicach.

– Zawarłam umowę poświęcając oszczędności życia przy pomocy rodziców. Jak do tej pory efekt jest jaki jest. Środki są zablokowane, nie mogę zrobić nic z kredytem, a próby kontaktu pozostają bez odpowiedzi. Ogólnie sytuacja jest beznadziejna – wypowiada się jedna z niedoszłych mieszkanek.

 

– Ja zaciągnęłam kredyt w 2023 roku, który nie było łatwo otrzymać. Ustawa nie zakładała jednak pojawienia się patodewelopera. Duża część nabywców Green City posiada podobne kredyty. Zwracaliśmy się do różnych instytucji, co w przypadku jeśli inwestycja nie powstanie, jednak bez rezultatu. I to mimo, że inwestycja miała się zakończyć w kwietniu tego roku – uzupełnia inna wrocławianka, które również czeka na swoje mieszkanie.

 

– Nie informowano nas na temat tego co się dzieje, przedstawiciele firmy, mówili, że opóźnienia są zawsze i deweloper sobie poradzi. Skoro deweloper wybudował jeden etap, to czemu nie miałby wybudować kolejnego. Okazało się jednak inaczej – zżyma się inna.

 

– Zgłosiłem zawiadomienie do prokuratury w lutym tego roku, ale do dzisiaj nie zostałem przesłuchany w tej sprawie – dopowiada inny niedoszły nabywca.

Podobne problemy sygnalizują niedoszli właściciele mieszkań planowanych w ramach drugiego etapu inwestycji przy ulicy Kościuszki w podwrocławskich Zacharzycach pod nazwą Apartamenty Kościuszki.

Sytuacja alarmowa

Na rynku branżowym sprawa wywołuje alarm. Eksperci już wskazują, że może to być sygnał ostrzegawczy dla całego segmentu deweloperskiego w Polsce. Firma stara się jednak uporządkować sytuację i złożyła wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego oraz przedstawiła plan restrukturyzacji, zakładający między innymi sprzedaż części gruntów oraz dokończenie inwestycji.

Jednak zarządca przymusowy w swoim sprawozdaniu uznał, że spółka spełnia już obie przesłanki do ogłoszenia upadłości – majątkową oraz płynnościową. Tymczasem spółka w całości kwestionuje sprawozdanie zarządcy przymusowego.

– Grupa zrealizowała dotychczas 12 inwestycji obejmujących łącznie 29 budynków i ponad 1 330 mieszkań w całym kraju. W trakcie postępowania restrukturyzacyjnego spółka ukończyła już 5 inwestycji (437 mieszkań), a kolejne 281 lokali jest w końcowej fazie odbiorów. Spółka dysponuje ponadto listami intencyjnymi i ofertami inwestorów opiewającymi na kilkaset milionów złotych, potwierdzającymi możliwość dokończenia realizacji inwestycji, odbudowę potencjału i spłatę zobowiązań. Co więcej należy podkreślić, że Hreit posiada miliardowy majątek, a bank ziemi posiadany przez Hreit po sprzedaży wytypowanych do tego działek, umożliwia rozpoczęcie inwestycji obejmujących ok. 470 tys. m2 mieszkań o potencjalnej wartości przekraczającej 4,4 mld złotych – czytamy w komunikacie opublikowanym przez spółkę 28 października tego roku.

Fot. Hreit.pl.
Sygnał i przestroga

Dla klientów i inwestorów czas działa na niekorzyść. Niezależnie od tego, czy Hreit przejdzie sanację, czy upadłość, droga do wyjaśnienia sprawy może być długa i trudna.

– Spółka deklaruje pełną współpracę z sądem i wierzycielami, apelując o podejmowanie decyzji na podstawie rzetelnych, zweryfikowanych danych. HREIT wnioskuje o otwarcie postępowania sanacyjnego, które – w jej ocenie – pozwoli na pełne zaspokojenie wierzycieli oraz kontynuację działalności inwestycyjnej – podkreśla firma w oficjalnym oświadczeniu.

Branżowi profesjonaliści wskazują, że afera powinna być dla rynku deweloperskiego poważnym sygnałem – zwłaszcza dla inwestorów prywatnych i nabywców mieszkań. Bezwzględnie należy dokładnie zawsze sprawdzać: strukturę finansowania dewelopera, terminowość realizacji inwestycji, zabezpieczenia własnych środków, czyli rachunki powiernicze lub gwarancje bankowe oraz historię i reputację firmy deweloperskiej.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.