Jesień i zima to od lat najtrudniejszy okres dla Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Gdy temperatura spada, a sezon grzewczy rusza pełną parą, rośnie liczba zatruć tlenkiem węgla, przypadków wychłodzenia organizmu i urazów spowodowanych upadkami na oblodzonych chodnikach. We wrocławskim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym pierwsze tego typu zgłoszenia pojawiły się już w październiku. A jak podkreślają lekarze, to dopiero początek, zwłaszcza, że poniedziałek w stolicy Dolnego Śląska przyniósł oprócz mrozu również opady śniegu.
W tym artykule przeczytasz:
- Jakie są objawy zatrucia czadem.
- W jaki sposób objawia się wychłodzenie organizmu, czyli hipotermia.
- Jak uniknąć upadku na śliskim chodniku.
Niewidoczny zabójca – czad
Tlenek węgla każdego roku jest przyczyną tysięcy interwencji. Gaz pozostaje bezbarwny, bezwonny i bezsmakowy, dlatego jego obecność bywa wykrywana dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna tracić przytomność. W sezonie grzewczym najczęściej dochodzi do licznych zatruć w mieszkaniach, gdzie niesprawna instalacja, zatkane kratki wentylacyjne czy wadliwe piecyki uniemożliwiają prawidłową cyrkulację powietrza.
– Niestety, najczęściej są to zatrucia mnogie – czyli dotyczące więcej niż jednej osoby. Często do szpitala trafiają całe rodziny. Tak było kilkanaście dni temu, gdy przyjęliśmy małżeństwo z Wrocławia. Dzięki szybkiej reakcji jednej z osób udało się wezwać pomoc i uniknąć tragedii. Przyczyną była niesprawna instalacja gazowa w mieszkaniu sąsiadki – tłumaczy dr Janusz Sokołowski, kierownik SOR USK we Wrocławiu.
Objawy zatrucia czadem bywają niespecyficzne i łatwe do pomylenia z infekcją czy przemęczeniem.
– Jeżeli wejdziemy do łazienki, w której znajduje się duże stężenie czadu, nagłym objawem może być utrata przytomności. W mniej gwałtownych przypadkach pojawiają się objawy niespecyficzne: ból głowy, zawroty, nudności, czasem wymioty. U osób z chorobami serca mogą wystąpić bóle w klatce piersiowej, zaburzenia rytmu serca, a nawet objawy przypominające udar – dodaje dr Janusz Sokołowski.
Na szczególne ryzyko narażone są kobiety ciężarne, u których nawet krótkotrwały kontakt z czadem może zagrażać zdrowiu płodu. Dlatego tak istotne jest szybkie rozpoznanie objawów i wezwanie pomocy – a przede wszystkim profilaktyka.
podkreśla:
– Każdego roku bierzemy udział w dziesiątkach interwencji związanych z czadem. W wielu przypadkach kluczowe było działanie czujnika i szybkie wezwanie pomocy. Apelujemy, by nie bagatelizować obowiązku przeglądów instalacji i nie zasłaniać kratek wentylacyjnych. To może uratować życie – zaznacza mł. bryg. mgr inż. Tomasz Szwajnos z wrocławskiej PSP.

Bliscy najbardziej narażeni
Zdarza się, że w dobrej wierze poszkodowanym próbują pomagać bliscy – ale sami narażają się na zatrucie.
– Kilka lat temu przyjęliśmy czworo studentów zatrutych czadem. Wszyscy rzucili się na ratunek nieprzytomnej osobie, ale w niewielkim pomieszczeniu stężenie gazu było tak duże, że sami stracili przytomność – opowiada dr Janusz Sokołowski o dramatycznej sytuacji sprzed kilku lat.
W ciężkich zatruciach kluczowe znaczenie ma tlenoterapia, a w części przypadków także terapia w komorze hiperbarycznej. We wrocławskim USK funkcjonuje jedyny na Dolnym Śląsku całodobowy przykliniczny Ośrodek Tlenoterapii Hiperbarycznej.
– Dzięki współpracy z Ośrodkiem tlenoterapii możemy leczyć niemowlęta, kobiety ciężarne czy seniorów, w tym pacjentów wymagających terapii respiratorem. Pacjenci oddychają w komorze czystym tlenem pod zwiększonym ciśnieniem. W lżejszych przypadkach po takim zabiegu mogą wrócić do domu jeszcze tego samego dnia. Część chorych wymaga jednak dłuższej obserwacji – mówi kierownik SOR.
Wychłodzenie – cichy przeciwnik
Drugim częstym zimowym zagrożeniem jest hipotermia. Do wychłodzenia może dojść nawet przy dodatnich temperaturach, jeśli organizm długo narażony jest na zimno i wilgoć. Problem dotyczy przede wszystkim seniorów, osób przewlekle chorych czy w kryzysie bezdomności.
Objawy często są bagatelizowane: zmęczenie, senność, dezorientacja. Tymczasem może to być sygnał, że organizm zaczyna tracić zdolność do utrzymania ciepła.
– Wychłodzenie to stan zagrażający życiu, który często rozwija się powoli i podstępnie. Część pacjentów trafia do nas z zaawansowaną hipotermią, mimo że przebywali na mrozie tylko „chwilowo”, np. czekając na przystanku. Kluczowe jest sprawne, efektywne ogrzanie chorego i monitorowanie funkcji życiowych – u osób starszych czy osłabionych każda godzina ma znaczenie – opisuje dr Goutham Chourasia, zastępca kierownika Szpitalnego Oddziału Ratunkowego USK.

Śliskie chodniki i złamania
Zimą w SOR-ach pełno jest również pacjentów po upadkach na oblodzonych chodnikach. Najczęściej trafiają tam osoby starsze, dla których nawet pozornie niewinne poślizgnięcie może skończyć się długą hospitalizacją.
– U pacjentów w podeszłym wieku nawet niewielki uraz może oznaczać konieczność operacji i kilkutygodniowej rekonwalescencji. Złamania szyjki kości udowej czy urazy nadgarstka to codzienność w sezonie zimowym. W przypadku osób starszych często dochodzi też do powikłań, które mogą prowadzić do znacznego pogorszenia ogólnego stanu zdrowia. Odpowiednie obuwie, ostrożność i unikanie nieodśnieżonych miejsc mogą znacząco zmniejszyć ryzyko urazów – wyjaśnia prof. dr hab. Paweł Reichert z Kliniki Ortopedii USK.
SOR USK – strategiczne miejsce
Wrocławski Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ulicy Borowskiej od 15 lat pełni kluczową funkcję w regionalnym systemie ochrony zdrowia. Każdego roku przyjmuje ponad 60 tysięcy pacjentów – średnio około 170 dziennie. Lekarze podkreślają, że wiele jesienno-zimowych zagrożeń można ograniczyć, stosując proste środki ostrożności.
Regularne przeglądy instalacji, sprawna wentylacja, odpowiedni ubiór, uważność na śliskich chodnikach i szybka reakcja na niepokojące objawy mogą uratować zdrowie, a nawet życie.
Eksperci przypominają: bezpieczeństwo zaczyna się od codziennych, drobnych decyzji – tych, które podejmujemy w naszych domach, mieszkaniach i podczas zwykłych zimowych spacerów.


