Dwie kadencje i koniec. Jacek Sutryk i inni będą szturmować Parlament?

Fot. Facebook/Robert Raczyński.

Dwukadencyjność w samorządach, wprowadzona osiem lat temu przez rząd PiS może już niedługo doprowadzić do przetasowań także na szczeblu krajowym. Spora część doświadczonych włodarzy straci władzę i będzie musiała szukać innego zajęcia. Już teraz niektórzy nie wykluczają przejścia do krajowej polityki. – My, samorządowcy będziemy w stanie stworzyć listy wyborcze do Sejmu i wystawić kandydatów w jednomandatowych okręgach do Senatu – przyznaje prezydent Lubina Robert Raczyński.

W tym artykule przeczytasz:
  • Na czym polega zasada dwukadencyjności.
  • Jakie plany mają samorządowcy, jeżeli nie będą mogli walczyć o reelekcję.
  • Dlaczego samorządowcy mogą być konkurencją dla polityków.

Regulacje dotyczące ograniczenia czasu pełnienia funkcji w samorządach przez wójtów, burmistrzów i prezydentów, zostały wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość w 2018 roku.

Weszły one w życie od kadencji 2018–2023, a ich celem było zwiększenie przejrzystości i rotacji w lokalnych władzach. Samorządowcy, którzy zostali wybrani na drugą kadencję w 2024 roku, nie będą mieli możliwości ubiegania się o reelekcję w 2029 roku.

Dwukadencyjność budzi kontrowersje

Zasada dwukadencyjności w samorządach od początku budzi kontrowersje. Zgromadzenie Ogólne Związku Miast Polskich przyjęło w czerwcu 2025 roku stanowisko, w którym domaga się zniesienia tego rozwiązania. Samorządowcy podkreślają, że ich zdaniem regulacje są niezgodne z Konstytucją.

Nie tylko włodarze miast sprzeciwiają się obowiązującym przepisom. W Sejmie znajduje się projekt ustawy autorstwa PSL, który znosi zasadę dwukadencyjności.

Nie wiadomo jednak, czy propozycja uzyska wymaganą większość w Sejmie. Jednomyślności w tej kwestii brakuje nawet w samej koalicji rządzącej. Na końcu pod ustawą musi się podpisać także prezydent Karol Nawrocki.

Jakie scenariusze po 2029 roku?

Na ten moment zmiana więc wydaje się nieunikniona, a wśród samorządowców coraz częściej pojawiają się rozważania dotyczące przyszłości po zakończeniu bieżącej kadencji.

– Część samorządowców na pewno zostanie w urzędzie, ale już na innych stanowiskach. Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, żeby nakreślić scenariusz iż ustępujący i popularny burmistrzy czy wójt namaszcza swojego następcę, ten wygrywa wybory i potem odwdzięcza się zatrudniając samorządowca na stanowisko zastępcy czy sekretarza. Wielu samorządowców będzie wtedy także startować do powiatu lub sejmiku i tam walczyć o intratne stanowiska w zarządzie – mówi nam jeden z dolnośląskich samorządowców.

Sutryk chce się skupić na mieście

O politycznych planach po zakończeniu kadencji nie chce dziś mówić prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk.

– W ogólne o tym dzisiaj nie myślę. Tyle projektów realizujemy we Wrocławiu, że za trzy lata to miasto będzie w zupełnie innym miejscu – tak na pytanie Wrocławskich Faktów o ewentualny start w wyborach parlamentarnych odpowiada krótko Jacek Sutryk, który Wrocławiem rządzi już drugą kadencję.

Fot. Dolnośląska Policja.
Szełemej: chcę dokonczyć kadencję

Podobne deklaracje składa prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej, który rządzi miastem już czwartą kadencję. Ostatnie wybory samorządowe wygrał w pierwszej turze z ponad 70-procentowym poparciem.

– Uważam, że dzisiaj takiej perspektywy nie ma, jeżeli chodzi o moją osobę, nie dlatego, że nie ma przestrzeni, ale uważam, że to mój obowiązek dokończyć kadencję. Nie potrafię sobie wyobrazić, co miałoby zmienić moją decyzję, chociaż świat się zmienił, że czasami wyobraźni brakuje. Dzisiaj moja odpowiedź brzmi jednak nie: chcę dokończyć kadencję, mam taki moralny obowiązek – mówi w rozmowie z Wrocławskimi Faktami prezydent  Roman Szełemej.

Fot. Facebook/Roman Szełemej.

Przypomnijmy, że aktualna kadencja samorządowców kończy się w 2029 roku, ale najbliższe wybory do Sejmu i Senatu odbędą się już jesienią przyszłego roku.

Raczyński deklaruje: samorządowcy mogą iść do Sejmu

Inne podejście prezentuje prezydent Lubina Robert Raczyński, który rządzi miastem od 28 lat, w tym nieprzerwanie od 2002 roku.

Dziś stawia sprawę jasno – jest gotowy do wystartowania w wyborach do Sejmu.

– Jestem przekonany, że samorządowcy, ludzie niezwykle doświadczeni, znający doskonale meandry lokalnej polityki, potrafią dostrzec zagrożenia dla państwa polskiego, ale potrafią też znaleźć rozwiązania. My, samorządowcy będziemy w stanie stworzyć listy wyborcze do Sejmu i wystawić kandydatów w jednomandatowych okręgach do Senatu – mówi w rozmowie z Wrocławskimi Faktami prezydent Lubina.

I dodaje, że wstępne rozmowy w tej sprawie już trwają.

– Nie są jeszcze zaawansowane, na razie trwa sprawdzanie, kto na kogo może liczyć. Ja już teraz mogę zadeklarować, że jestem gotowy być liderem ruchu samorządowców w moim regionie i wiem też, że albo wystawimy samodzielne listy albo wcale nie wystartujemy. Mamy wielu samorządowców, którzy na pewno byliby wartością dodaną w parlamencie, mowa tu chociażby o Cezarym Przybylskim czy Piotrze Romanie – przekonuje Robert Raczyński.

Robert Raczyński (Facebook)

Z jakimi problemami chcą walczyć samorządowcy?

– Czas obudzić kraj i skończyć z tą biurokracją i armią urzędników. Pora także spojrzeć na wiele problemów, których teraz unikamy, jesteśmy np. kompletnie nieprzygotowani do kryzysu demograficznego – dodaje prezydent Lubina.

Chmura: to parlamentarzyści powinni obawiać się burmistrzów i wojtów

Dariusz Chmura piastuje urząd Burmistrza Gminy Wołów nieprzerwanie od 2010 roku. Dziś w rozmowie z Wrocławskimi Faktami przyznaje, że bierze pod uwagę wszystkie scenariusze.

– Dla mnie najważniejsza jest gmina Wołów, wszelkie decyzję podejmuję, aby polepszyć jakość życia mieszkańców gminy. Dwukadencyjność powoduje jednak, że trzeba będzie rozważyć różne warianty,  na każdy  jestem gotowy. Jesienią podejmę strategiczną decyzję dotyczącą mojej przyszłości. Tak naprawdę to parlamentarzyści powinni obawiać się burmistrzów i wójtów, bo to dla nich możemy być dużą konkurencją – mówi Dariusz Chmura.

Dariusz Chmura (Facebook)

Burmistrz Wołowa wskazuje także możliwe rozwiązania.

– Doświadczenie samorządowcy, jeżeli nie będą mogli wystartować ponownie w swojej gminie, to pójdą do powiatu, sejmiku lub właśnie do Sejmu. Mogą także wystartować w wyborach na wójta czy burmistrza w sąsiedniej gminie – zaznacza samorządowiec.

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.