Drużyna Kobiet Śląska Wrocław – Game Changer 2026 w kategorii Sport

Fot. Śląsk Wrocław
Drużyna Kobiet Śląska Wrocław – Game Changer 2026 w kategorii Sport

Jeszcze kilka lat temu wiele osób nawet nie wiedziało, że we Wrocławiu istnieje kobiecy Śląsk. Dziś ta drużyna wygrała nagrodę Game Changers w kategorii Sport. Za tym sukcesem nie stoją jednak wielkie pieniądze i luksusowe warunki. Stoją treningi po pracy, życie podporządkowane piłce, ciągła walka o miejsce w świadomości kibiców i ludzie, którzy przez lata budowali ten projekt właściwie od zera.

Wieczorny trening przy Oporowskiej. Jedna z zawodniczek kilka godzin wcześniej skończyła pracę. Inna wróciła z uczelni. Ktoś prowadził trening młodych dziewczynek w akademii. Za chwilę wszystkie wyjdą na boisko. Bez wielkich kamer telewizyjnych, bez medialnego szumu i bez atmosfery celebryckiego futbolu, która dziś często przykrywa sam sport. Jednak właśnie tutaj od kilku lat dzieje się jedna z najbardziej niedocenianych sportowych historii we Wrocławiu.

Kobiecy Śląsk Wrocław nie powstał jako projekt budowany na chwilowej modzie. Nie wyrósł na wielkich kontraktach sponsorskich ani nagłym zainteresowaniu rynku. Wyrósł na konsekwencji, uporze i ludziach, którzy przez lata słyszeli, że kobieca piłka „nikogo nie interesuje”, że „to nie ten poziom”, że „nigdy nie będzie się sprzedawać”.

Właśnie dlatego nagroda Game Changers znaczy dziś dla tej drużyny dużo więcej niż zwykła statuetka. To nagroda za walkę o zmianę sposobu myślenia.

Drużyna Kobiet Śląska Wrocław
Fot. Śląsk Wrocław
Od AZS-u do Śląska. Historia budowana po cichu

Historia kobiecej piłki we Wrocławiu nie zaczęła się wczoraj. Przez lata futbol kobiet funkcjonował tutaj bardziej na marginesie sportowego miasta. Bez dużych trybun, bez wielkich pieniędzy i bez miejsca w głównym nurcie medialnym. Zanim kobieca drużyna zaczęła funkcjonować pod szyldem Śląska Wrocław, kobiecy futbol rozwijał się przede wszystkim wokół środowiska AZS-u Wrocław.

To właśnie tam przez lata szkolono zawodniczki i budowano fundamenty kobiecej piłki na Dolnym Śląsku. Moment wejścia kobiecej sekcji pod markę Śląska Wrocław był jednak czymś znacznie większym niż zwykłą zmianą nazwy. To był sygnał, że jeden z największych klubów w regionie zaczyna traktować piłkę kobiet jako część swojej tożsamości.

Początki nie były jednak łatwe. Koordynator sekcji kobiet Piotr Jagieła pamięta ten okres doskonale.

Kiedy powstała sekcja, organizacyjnie raczkowaliśmy, możliwości były inne. Na początku sam dostęp do naturalnej murawy był czymś, co trzeba było organizować – wspomina.

Te wspomnienia dobrze pokazują, jak wyglądały pierwsze lata budowania tego projektu. Nie było gotowego systemu, rozbudowanej infrastruktury podporządkowanej piłce kobiet czy wielkiego zaplecza.

Wiele rzeczy trzeba było tworzyć praktycznie od zera.

Później mogliśmy regularnie swoje mecze rozgrywać na legendarnej Oporowskiej i myślę, że piłkarki naprawdę mają świadomość wyjątkowości tego obiektu – mówi Jagieła.

Właśnie Oporowska bardzo dobrze oddaje historię tego projektu. Trochę starego Śląska. Odrobinę nowego otwarcia. Trochę miejsca, które przez lata kojarzyło się niemal wyłącznie z męskim futbolem. Dziś coraz częściej kojarzy się także z kobietami.

„Ludzie widzą mecz i wynik. Nie widzą wszystkiego wokół”

Najłatwiej ocenia się kobiecą piłkę przez pryzmat dziewięćdziesięciu minut. Kilku nieudanych akcji wrzuconych do Internetu, frekwencji, wyniku. Znacznie trudniej zobaczyć całą resztę. O tej niewidzialnej stronie kobiecego futbolu najwięcej mówi kierownik drużyny Paweł Prochowski.

Ludzie lubią oceniać i wtedy generalizować, sprowadzać piłkę kobiet do tych nieudanych akcji czy zupełnie niepotrzebnie porównywać do męskiego futbolu. Nie widać tego ogromu pracy, lat wyrzeczeń w treningu, tego, co musiały przejść zawodniczki, by znaleźć się w tym miejscu, w którym są. Ich drogi, która niejednokrotnie była bardziej zawiła, niż droga piłkarzy – mówi Paweł Prochowski.

To zdanie bardzo dobrze pokazuje problem, z którym kobiecy futbol w Polsce zmaga się od lat. Kobiece drużyny nadal często oceniane są nie przez pryzmat własnego rozwoju, ale przez ciągłe porównania do męskiej piłki. A przecież realia są zupełnie inne.

W Ekstralidze kobiet nadal wiele zawodniczek łączy futbol z pracą albo studiami. Nadal ogromną rolę odgrywa pasja i determinacja. Nadal nie ma gigantycznych pieniędzy, które pozwalają całkowicie zamknąć życie wokół sportu. Codzienność takich drużyn wygląda zupełnie inaczej niż wyobrażenia ludzi komentujących wszystko z Internetu.

Organizacja spotkania domowego to spore przedsięwzięcie. Dla niektórych pracowników wiążące się nawet z początkiem pracy na 5-6 godzin przed pierwszym gwizdkiem, by wszystko było należycie zaopiekowane – opowiada Prochowski.

I dodaje:

Naturalnie nie możemy tego porównywać do meczów pierwszego męskiego zespołu, ale nawet pojedynek w Orlen Ekstralidze Kobiet z mniejszą widownią niż na meczach panów to naprawdę spory kawałek pracy.

W takich zdaniach najlepiej widać, czym dziś jest kobiecy Śląsk. To nie jest już amatorska sekcja funkcjonująca obok dużego klubu tylko coraz bardziej profesjonalny i samodzielny organizm.

Drużyna Kobiet Śląska Wrocław
Fot. Śląsk Wrocław
Piłka między pracą, studiami i normalnym życiem

Największą siłą tego zespołu prawdopodobnie nie jest jednak taktyka czy organizacja. Największą siłą są same zawodniczki. Kapitan drużyny Joanna Wróblewska opowiada o codzienności bez sztucznego budowania mitu.

Nasza codzienność to treningi piłkarskie poprzedzone albo odprawą taktyczną albo dłuższą analizą. Są również dni z dodatkową jednostką treningową na siłowni czy innymi aktywnościami, akcjami marketingowymi.

Ale najważniejsze pojawia się chwilę później.

– Część zawodniczek pracuje jako trenerki z młodymi dziewczynami, ja również się tym zajmuję, jeszcze inne skupiają się na nauce czy to w liceum czy już na studiach.

To tutaj kończy się stereotypowe wyobrażenie profesjonalnego sportowca żyjącego wyłącznie futbolem. W kobiecej piłce codzienność bardzo często oznacza życie na kilku etatach jednocześnie. Trening, praca, studia, regeneracja, wyjazdy, życie prywatne. Później przychodzi mecz, po którym ktoś i tak sprowadzi wszystko do jednego nieudanego zagrania.

Myślę, że największym poświęceniem w kobiecej piłce jest brak czasu dla najbliższych, dla rodziny – mówi Wróblewska. – Generalnie w profesjonalnej piłce nożnej są częste wyjazdy, zgrupowania, obozy, weekendy poza domem – dodaje.

To jest właśnie cena, którą zawodniczki zaakceptowały. W imię pasji.

Futbol jest dla nas pasją, która towarzyszy nam od najmłodszych lat i ciężko z tej pasji zrezygnować – podkreśla Joanna Wróblewska.

„Nie chcemy się porównywać. Chcemy być traktowane poważnie”

Wokół kobiecego futbolu od lat funkcjonuje ten sam mechanizm. Zamiast rozmawiać o rozwoju dyscypliny, bardzo często rozmowa kończy się na porównaniach do mężczyzn. Zawodniczki Śląska są już tym zwyczajnie zmęczone.

Chyba najbardziej irytują te komentarze, jak my możemy się równać do piłki nożnej czy tyle zarabiać. Nie chcemy się równać, nikt nie mówi o takich samych warunkach – podkreśla Joanna Wróblewska.

Ale chwilę później dodaje coś bardzo ważnego.

My też poświęcamy na to mnóstwo czasu, by się przygotować do meczu, do treningu, do tego, by wyglądać w lidze jak najlepiej. Nasza codzienność to nie tylko boisko, ale również siłownia, podnoszenie swojego poziomu wiedzy na spotkaniach z dietetykiem czy psychologiem.

Być może właśnie to jest dziś największa zmiana w kobiecej piłce we Wrocławiu. Jeszcze kilka lat temu kobiecy futbol funkcjonował gdzieś na marginesie sportowego miasta. Dziś coraz więcej ludzi zaczyna go zauważać.

Na meczach pojawia się coraz więcej ludzi, coraz większe zainteresowanie budzi też akademia dla dziewczynek. Świadomość, że kobiecy Śląsk nie jest dodatkiem do dużego klubu, ale coraz ważniejszą częścią jego tożsamości też jest coraz większa.

Wrocław już wie, że istnieje piłka kobiet w naszym mieście, liczba kibiców na naszych meczach ciągle się zwiększa – mówi Wróblewska.

To prawdopodobnie jest największym zwycięstwem tej drużyny. Nie tylko wyniki, ale zmiana świadomości.

Drużyna Kobiet Śląska Wrocław
Fot. Śląsk Wrocław
Kryzysy, które mogły ten projekt zatrzymać

Historia kobiecego Śląska nie była jednak wyłącznie historią spokojnego rozwoju. Wokół sekcji pojawiały się także trudne momenty.

Jednym z najmocniejszych był niedawny głośny konflikt i emocjonalne oświadczenia wokół funkcjonowania drużyny, które odbiły się szerokim echem we Wrocławiu. W pewnym momencie wokół sekcji pojawiły się pytania o przyszłość projektu, komunikację i sposób funkcjonowania całego środowiska. Próbowano drużynę kobiety wypchnąć poza struktury Śląska Wrocław.

Dla wielu osób z zewnątrz był to kolejny dowód na to, jak kruche bywają projekty kobiecego futbolu w Polsce. Jednocześnie właśnie wtedy najlepiej było widać coś jeszcze.

Ten zespół nauczył się funkcjonować pod presją.

Nie ma kalkulowania, jest mnóstwo zostawionego serca i zdrowia na boisku – mówi Paweł Prochowski. – Ponadto za każdym razem przy awansie do finału Pucharu Polski po znakomitych spotkaniach półfinałowych, ale także w sytuacjach pozaboiskowych, kiedy cała grupa okazywała jedność.

To zdanie prawdopodobnie najlepiej tłumaczy, dlaczego ten projekt przetrwał trudniejsze momenty. Nie dzięki wielkim pieniądzom tylko dzięki ludziom.

Od prowizorki do realnego projektu sportowego

Piotr Jagieła nie ukrywa, że rozwój sekcji nadal wymaga ogromnej pracy.

Pojawiły się możliwości sprowadzania zawodniczek, ściągania najzdolniejszych młodych piłkarek z regionu czy z innych zakątków Polski – mówi.

Ale jednocześnie nie ucieka od trudnych tematów.

Jeśli chodzi o ograniczenia systemowe, to mogą być to ograniczenia finansowe, bo wiadomo, że te nakłady w Polsce na piłkę nożną kobiet mogłyby być większe.

Tutaj pojawia się jedna z najważniejszych rzeczy w całej tej historii. Kobiecy Śląsk rozwija się mimo ograniczeń. Nikt nie wrzucił w ten projekt gigantycznych pieniędzy. Nagle nie pojawiła się też moda. Cały rozwój ma miejsce dlatego, że przez lata grupa ludzi konsekwentnie budowała coś, co wcześniej wielu traktowało z pobłażaniem.

Jagieła podkreśla też bardzo ważny element.

Rozwijamy ten projekt bardzo mocno po to, żeby dziewczynki we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku wiedziały, że mogą się rozwijać w takim klubie jak Śląsk Wrocław.

To jest miejsce, w którym ten projekt zaczyna wykraczać poza sam sport. Kobiecy Śląsk zaczął tworzyć realną przestrzeń dla dziewczynek, które jeszcze kilka lat temu często nawet nie myślały o piłce jako swojej drodze.

Drużyna Kobiet Śląska Wrocław
Fot. Śląsk Wrocław
Ta drużyna zaczęła zmieniać Wrocław

Nagroda Game Changers nie wzięła się znikąd. Dziś kobiecy Śląsk robi coś znacznie ważniejszego niż tylko walka o wyniki. Kobiecy Śląsk tworzy wzorce. Młode zawodniczki widzą dziś piłkarki Ekstraligi nie jako odległe postacie z telewizji, ale jako realne przykłady.

Na pewno chciałem zawsze kłaść dużą rolę na jeszcze większy rozwój Akademii, na to, żeby ten proces szkoleniowy był zaopiekowany pod kątem merytorycznym – podkreśla Piotr Jagieła.

Zawodniczki trenują na tych samych obiektach z dziewczynkami. Prowadzą dla nich zajęcia. Rozmawiają z nimi. Pokazują, że ta droga naprawdę istnieje. Ten projekt zaczął działać społecznie dużo szerzej niż tylko sportowo. Nieprzypadkowo Jagieła mówi o tym, że chciałby, aby Śląsk kobiet był kojarzony z czymś trwałym i rozwojowym. Ta drużyna dąży do tego, żeby być normalnością, a nie jedynie ciekawostką.

„Kobiecy Śląsk jest piękniejszą sportową stroną Wrocławia”

W tej drużynie bardzo często pada słowo „rozwój”. To nie jest przypadek. Ludzie tworzący kobiecy Śląsk nie chcą dziś jednorazowego sukcesu. Chcą trwałości, normalności i sytuacji, w której kobieca piłka przestanie być traktowana jak ciekawostka.

Chciałbym, żeby nasz projekt był uważany za coś rozwojowego, trwałego i kojarzonego z tym, że kobiety również mogą reprezentować klub na wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym – mówi Piotr Jagieła.

Joanna Wróblewska natomiast kończy tę historię zdaniem, które prawdopodobnie najlepiej tłumaczy, dlaczego właśnie ta drużyna wygrała Game Changers.

Kobiecy Śląsk jest piękniejszą sportową stroną Wrocławia.

Trudno o lepsze podsumowanie, bo ta drużyna nie zmieniła świata jednym wielkim ruchem. Zmienia go codziennie, trening po treningu, dziewczyna po dziewczynie, mecz po meczu.

Dziś cały Wrocław zaczyna ją wreszcie dostrzegać.


Partnerem Strategicznym Game Changers Wrocław jest PKO Bank Polski

Show Comments (0) Hide Comments (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.