Drogowa walka o przetrwanie. Setki incydentów z udziałem pojazdów MPK

Fot. MPK Wrocław.

Codzienność na wrocławskich torowiskach i pasach ruchu to walka o przetrwanie. Każdego dnia setki autobusów i tramwajów muszą mierzyć się z korkami, ryzykownymi manewrami kierowców aut osobowych. Do tego dochodzi brawura tak zwanych niechronionych uczestników ruchu, czyli pieszych, rowerzystów i coraz częściej użytkowników hulajnóg czy motorowerów. Jaka jest skala zdarzeń drogowych z udziałem pojazdów MPK? Znamy aktualne dane.

W tym artykule przeczytasz:
  • Ile zdarzeń drogowych odnotowało w ubiegłym roku MPK Wrocław.
  • Jak wyglądają statystyki dotyczące pierwszego miesiąca tego roku.
  • Kto częściej ponosi winę i które miejsca należą do tak zwanych czarnych punktów.

Słuchawki na uszach, wzrok wbity w smartfon lub szybki przejazd rowerem przez torowisko tuż przed nadjeżdżającym tramwajem. To, co dla wielu Wrocławian jest codzienną rutyną, w statystykach nabiera całkiem innego wymiaru. Wrocławskie Fakty dotarły do najnowszego zestawienia zdarzeń drogowych z udziałem pojazdów MPK Wrocław za rok 2025 oraz styczeń 2026.

PRZECZYTAJ: Potrącenie pieszego we Wrocławiu i utrudnienia komunikacyjne

Brawura na własne życzenie: 38 do 4

Skala jest ogromna: w samym ubiegłym roku odnotowano aż 1519 takich incydentów. Ponad 1400 z nich było konfrontacją tramwaju lub autobusu z samochodem. Statystycznie każdego dnia dochodziło zatem do czterech kolizji lub starć z udziałem miejskich pojazdów.

Rok 2025:
  • Autobusy: 842 zdarzenia
  • Tramwaje: 677 zdarzeń

Początek 2026 roku pokazuje, że sytuacja wcale nie ulega poprawie. Tylko w styczniu odnotowano 126 incydentów.

Szczególną uwagę przykuwają dane dotyczące tzw. niechronionych uczestników ruchu – czyli pieszych, rowerzystów i użytkowników hulajnóg. I o ile w prywatnych rozmowach czy komentarzach w mediach społecznościowych często winą obarcza się motorniczych i kierowców, statystyki są jednak bezlitosne dla drugiej strony.

  • W 2025 roku doszło do 54 zdarzeń z udziałem niechronionych uczestników ruchu
  • Tylko w 4 przypadkach winę ponosił pracownik MPK.
  • W aż 38 przypadkach winni byli sami piesi, rowerzyści lub użytkownicy hulajnóg.

To oznacza, że w zdecydowanej większości starć z miejską komunikacją, to my – jako mieszkańcy – sami prosimy się o nieszczęście. Początek 2026 roku potwierdza ten trend:

  • W styczniu na 5 zdarzeń z udziałem niechronionych uczestników winę kierowcy MPK stwierdzono w 1 przypadku.

Przystanki podwyższonego ryzyka

MPK w swoich analizach wskazuje na konkretne „czarne punkty”, które regularnie pojawiają się na spotkaniach Komisji Sygnalizacji i Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Analiza zdarzeń z udziałem pojazdów wskazuje, że część z nich ma miejsce w lokalizacjach o złożonej organizacji ruchu, gdzie przecinają się różne potoki użytkowników: pieszych, rowerzystów i pojazdów komunikacji zbiorowej, jak np. w rejonie przystanków Zamkowa czy Świdnicka. Miejsca te są przedmiotem bieżących analiz oraz dyskusji na forach takich jak Komisja Sygnalizacji czy KBRD. Bezpieczeństwo w ruchu drogowym zależy w dużej mierze od zachowania wszystkich uczestników ruchu. Nie mamy bezpośredniego wpływu na indywidualne zachowania użytkowników dróg – komentuje Agata Dąbrowska z biura prasowego MPK Wrocław.

Dodajmy, że wspomniane w tej wypowiedzi miejsca funkcjonują w układzie tzw. podwójnie pojedynczych peronów, co w teorii ma usprawnić ruch, ale w praktyce tworzy pułapkę. Na Zamkowej problemem jest przejście dla pieszych i przejazd rowerowy umiejscowiony bezpośrednio w obrębie peronu.

Sytuację próbuje ratować system ITS, który w wielu przypadkach wymusza zatrzymanie tramwaju jeszcze przed przejściem, ale to wciąż strefa ciągłego konfliktu. Na Świdnickiej kością niezgody jest ruch rowerowy prowadzony wzdłuż peronów. Piesi wybiegający zza tramwaju lub biegnący na skład wchodzą wprost pod koła rowerów, co tworzy niebezpieczny chaos w samym sercu miasta.

Potwierdzeniem niebezpiecznej charakterystyki tego miejsca jest zdarzenie z 6 listopada ubiegłego roku, kiedy na przystanku Zamkowa doszło do potrącenia pieszego przez samochód osobowy. 38-latek przechodził prawidłowo przez przejście dla pieszych na zielonym świetle. Niestety, mimo akcji ratunkowej zmarł.

W centrum Wrocławia zabiła pieszego na pasach i uciekła

Fot. pacjent.gov.pl
Radny PiS: Nie krytykujmy kierowców MPK, zlikwidujmy przystanek

Zdaniem Andrzeja Kilijanka, radnego klubu PiS we wrocławskiej radzie miejskiej przywoływane dane zdejmują ciężar winy z barków kierowców autobusów i motorniczych, na których i tak spoczywa duża presja:

Przede wszystkim zdarzają się takie rzeczy jak wypadek czy kolizja. Nie możemy krytykować pracowników MPK, bo mają takie ryzyko wpisane w swój zawód. Powinni mieć odpowiednie przeszkolenie, komfort pracy i wsparcie mieszkańców – komentuje radny PiS.

Uderza on jednak w organizację ruchu w centrum miasta:

–  Jeśli chodzi o omawiane przystanki, mam jedno rozwiązanie: usunięcie przystanku Zamkowa. Jest on tam utworzony sztucznie i na siłę. Zbyt mała odległość między przystankami spowalnia komunikację, a fatalna organizacja ruchu w tym miejscu wpływa na zwiększenie liczby zdarzeń drogowych. Ten przystanek jest po prostu niepotrzebny. Mam wrażenie, że powstał nie na podstawie analiz, a po rozmowach z kilkoma osobami mieszkającymi w pobliżu — dodaje Andrzej Kilijanek.

Fot. Facebook/Andrzej Kilijanek.
Przechodnie, pasażerowie i dostawcy jedzenia

Do dyskusji o bezpieczeństwie włącza się Jakub Janas z klubu radnych Naprawmy Przyszłość, działacz Akcji Miasto. Zwraca uwagę, że problemem jest nie tylko nieuwaga, ale przede wszystkim wadliwa konstrukcja kluczowych węzłów przesiadkowych w centrum Wrocławia.

Przystanki Zamkowa i Świdnicka są zaprojektowane w sposób, który nie sprzyja bezpiecznej wymianie pasażerów. Na pewno wymagają jakiejś transformacji, żeby poprawić na nich bezpieczeństwo. To miejsca o ogromnym natężeniu ruchu, gdzie przecinają się drogi mieszkańców i turystów. Pamiętajmy też, że w tych statystykach jako rowerzyści są również odnotowywani dostawcy jedzenia na elektrycznych motorowerach. To są pojazdy niebezpieczne zarówno dla nich samych jak i otoczenia — ocenia Jakub Janas.

Dodaje, że choć statystyki winy często obciążają niechronionych uczestników ruchu, to nie można zapominać o błędach w projektowaniu samej przestrzeni miejskiej.

Musimy dążyć do „wizji zero”, czyli braku takich zdarzeń w ogóle, ale to wymaga całkowitej zmiany podejścia do projektowania infrastruktury. Priorytetem powinni być piesi i rowerzyści, a dopiero do ich najbezpieczniejszych ścieżek ruchu należy doprojektowywać resztę dróg. Ulica Kazimierza Wielkiego wymaga transformacji w miejsce bardziej przyjazne i dostępne, bo dzisiejsze rozwiązania po prostu zawodzą — dodaje Janas.

Fot. Jakub Janas/Facebook.

Problem pojazdów elektrycznych zauważa również Dominik Kłosowski, radny klubu Lewicy.

—  Z moich obserwacji wynika, że piesi nagminnie poruszają się w taki sposób, jakby byli nieobecni w ruchu. Podczas przechodzenia przez jezdnię używają słuchawek i często wpatrują się w ekran telefonu. Mamy też ogromny problem z rowerami elektrycznymi, które poruszają się z dużą prędkością, często po chodnikach. Dużo jeżdżę po mieście rowerem i kilkukrotnie miałem kolizję z takim pojazdem; wcześniej się to nie zdarzało. Piesi często nie mają też wiedzy, że na przejściu bez sygnalizacji nie mają pierwszeństwa przed tramwajem, co doprowadza do poważnych zdarzeń — przyznaje Dominik Kłosowski.

Fot. Dominik Kłosowski/Facebook.
Prosto pod tramwaj

Poniżej jeszcze dwa przykłady nieodpowiedzialnych zachowań na wrocławskich ulicach. Pierwszy to wypadek z listopada 2025 roku, skrzyżowanie ulicy Gajowickiej i alei Hallera. Kierowca auta osobowego uciekał przed policją:

Drugi z początku lutego, gdy MPK informowało również o niebezpiecznych manewrach kierowców na ulicy Przyjaźni. W ciągu zaledwie dwóch dni na wrocławskiej Klecinie doszło do kilku mrożących krew w żyłach incydentów na odcinku z tak zwaną mijanką.

Odnotowaliśmy kolejną sytuację, w której samochód wjechał na torowisko, żeby przeciąć odcinek z mijanką i przejechać na drugą stronę, ignorując oznakowanie i zakaz wjazdu. To pokazuje, że problem powtarza się i wymaga szczególnej ostrożności oraz bezwzględnego stosowania się do organizacji ruchu w tym miejscu — informował przewoźnik.

Apelując o rozwagę MPK przypomina, że takie nieuprawnione wjazdy aut na torowisko paraliżują system sygnalizacji. Pętle indukcyjne błędnie biorą samochody za tramwaje, a to generuje niebezpieczne błędy w ruchu. Takie sytuacje prowadzą do wstrzymań i zawieszeń pracy świateł, tworząc realne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Choć motorniczowie przechodzą dodatkowe szkolenia, MPK podkreśla, że kluczowa pozostaje odpowiedzialność kierowców.

Przypominamy ten film ku przestrodze:

Show Comments (1) Hide Comments (1)
guest

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
mieszkaniec
mieszkaniec
1 miesiąc temu

Podsumujmy, w 2025 było 1519 zdarzeń z udziałem pojazdów MPK. Ponad 1400 to jednocześnie zdarzenia z udziałem samochodów, ale autor skupia się na pozostałej garstce, bo przecież najłatwiej bić w pieszych. Mam pytanie do autora tego paszkwilu – kiedy zajmiesz się pozostałymi 1400 przypadkami?

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.