Pięćset kilogramów sałaty tygodniowo dla manatów, specjalny porost sprowadzany ze Szwecji dla reniferów i guma arabska dla pazurkowców. O kulisach żywienia mieszkańców wrocławskiego ogrodu zoologicznego opowiada Damian Konkol, specjalista ds. żywienia zwierząt w ZOO Wrocław.
Codziennie do wrocławskiego zoo trafiają ogromne ilości jedzenia. Sama skala potrafi zaskoczyć nawet osoby, które regularnie odwiedzają ogród. Jak wylicza Damian Konkol, tygodniowo to około pięć ton warzyw i owoców. Do tego dochodzi jeszcze siano i słoma dla największych roślinożerców, takich jak nosorożce oraz miesięczne zamówienie: około pół tony mięsa i tona ryb.
– Miesięcznie mamy jakieś dwadzieścia ton samych warzyw i owoców. Rekordzistami pod względem zamówień są trzy manaty, dla których co tydzień sprowadzane jest nawet 500 kilogramów sałaty masłowej. Jeszcze większe ilości pokarmu pochłaniają słonie czy nosorożce, które przez cały dzień dostają siano i zielonkę praktycznie bez ograniczeń – mówi Damian Konkol.

Dlaczego małpy nie mogą jeść bananów?
Rozmowa o żywieniu zwierząt szybko obala też popularne stereotypy. W nowoczesnym zoo małpy praktycznie nie dostają bananów, a niedźwiedzie nie żywią się miodem. Takie produkty bywają wykorzystywane jedynie okazjonalnie, najczęściej jako sposób na podanie leków. Powód jest prosty – zbyt duża ilość cukru.
– Nie możemy im podawać tak skoncentrowanego cukru, bo zaraz mielibyśmy tutaj różnego rodzaju problemy z otyłością i chorobami metabolicznymi. Owoce spożywane przez zwierzęta w naturze mają zupełnie inny skład niż te dostępne w sklepach i zawierają znacznie mniej cukrów prostych. Właśnie dlatego zastępowane są warzywami – wyjaśnia specjalista z wrocławskiego zoo.

Chrobotek na specjalne zamówienie ze Szwecji
Układanie diet dla egzotycznych gatunków bywa prawdziwym wyzwaniem. Niektóre zwierzęta w naturze żywią się składnikami, których praktycznie nie da się zdobyć w zwykłym handlu. W takich sytuacjach zoo musi szukać zamienników. Tak jest między innymi w przypadku niewielkich małp – pazurkowców, które naturalnie żywią się sokami drzewnymi i żywicami. We Wrocławiu otrzymują zamiennik w postaci gumy arabskiej.

Jednym z najbardziej nietypowych składników sprowadzanych do wrocławskiego zoo jest z kolei chrobotek reniferowy, czyli rodzaj porostu. To właśnie nim renifery żywią się zimą w naturalnym środowisku.
– Problem polega na tym, że większość dostępnego na rynku chrobotka jest preparowana do celów dekoracyjnych i nie nadaje się do spożycia przez zwierzęta. Dostęp do świeżego udało nam się zupełnie przypadkiem załatwić ze Szwecji – przyznaje Konkol.

Jak przyznaje, zwierzęta potrafią być również wybredne. Najczęściej dotyczy to osobników przyjeżdżających z innych ogrodów zoologicznych, które są przyzwyczajone do innego sposobu karmienia. Z czasem jednak zwykle akceptują nową dietę.
– W momencie, kiedy faktycznie się staną głodne, przestaną grymasić i zjedzą to, co im zadamy – śmieje się ekspert wrocławskiego ogrodu zoologicznego.

Mimo starannie układanych jadłospisów problemem pozostaje także otyłość zwierząt. Jak podkreśla specjalista, dawniej wiedza o żywieniu była znacznie mniejsza i wiele gatunków otrzymywało zbyt kaloryczne pożywienie.
– Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu małpom normalnie podawało się wszystkie dostępne owoce, w tym również banany. Dziś zwierzęta z nadwagą trafiają na specjalne diety redukcyjne, a cały system żywienia jest stale kontrolowany i modyfikowany we współpracy z opiekunami oraz weterynarzami – opowiada.

Roczny koszt wyżywienia mieszkańców zoo to nawet od 4 do 5 milionów złotych.
