– Jedną z pierwszych decyzji będzie przeprowadzenie audytu finansów gminy, zawartych umów, zobowiązań oraz rozpoczętych i planowanych inwestycji. Musimy dokładnie wiedzieć, z jakiego punktu startujemy, jakie mamy możliwości finansowe i gdzie znajdują się największe problemy – mówi Grzegorz Waksmundzki, radny Rady Powiatu Wrocławskiego oraz asystent Wiceministra Rozwoju i Technologii Michała Jarosa i jednocześnie kandydat na burmistrza gminy Sobótka w wyborach, które odbędą się już 6 września. W rozmowie z redaktorem naczelnym portalu Wrocławskie Fakty Jarosławem Garbaczem, wyjaśnia też, w jaki sposób chce kierować urzędem, jeśli zostanie wybrany w zbliżającym się głosowaniu, po tym jak w referendum ze stanowiska odwołano dotychczasowego burmistrza Mirosława Jarosza.

– Jarosław Garbacz: Jaki jest Pana najważniejszy cel na pierwsze 100 dni urzędowania? Proszę wskazać konkretne decyzje, które zostaną podjęte w tym czasie.
– Grzegorz Waksmundzki: Nie chciałbym zamykać swoich planów w formule pierwszych 100 dni. Ta kadencja będzie wyjątkowo krótka. Przed nami niespełna dwa i pół roku. Dlatego od pierwszego dnia trzeba skupić się na problemach tu i teraz, dla mieszkańców, a jednocześnie przygotować gminę do wykorzystania najbliższych lat.
Jedną z pierwszych decyzji będzie przeprowadzenie audytu finansów gminy, zawartych umów, zobowiązań oraz rozpoczętych i planowanych inwestycji. Musimy dokładnie wiedzieć, z jakiego punktu startujemy, jakie mamy możliwości finansowe i gdzie znajdują się największe problemy.
Drugim krokiem będzie stworzenie zespołu specjalistów odpowiedzialnych za pozyskiwanie środków zewnętrznych. Chcę maksymalnie wykorzystywać dostępne programy rządowe, unijne, wojewódzkie i inne źródła finansowania. Przy tak krótkiej kadencji nie możemy pozwolić sobie na przegapienie żadnej możliwości pozyskania pieniędzy dla gminy.
Chcę również rozpocząć przygotowania do realizacji programu „Mieszkanie dla Mieszkańca” i przeprowadzić konsultacje dotyczące przyszłości budynku po dawnej przychodni przy ul. Strzelców w Sobótce. Jedną z możliwości jest stworzenie tam około 30 mieszkań komunalnych przy wykorzystaniu wysokiego dofinansowania ze środków zewnętrznych.
Od początku musimy też przygotowywać dokumentację pod kolejne inwestycje drogowe, wodno-kanalizacyjne i społeczne. Nie mamy czasu do stracenia. Ta kadencja musi być intensywna. Problemy mieszkańców trzeba rozwiązywać tu i teraz.
– Jaka jest dziś, według Pana wiedzy, rzeczywista kondycja finansowa Sobótki i na co w pierwszej kolejności należy przeznaczyć dostępne środki? Czy zamierza Pan zwiększać zadłużenie gminy?
– Gmina Sobótka jest zadłużona i jest to poważny problem, z którym trzeba się odpowiedzialnie zmierzyć. Nie oznacza to jednak, że mamy zatrzymać inwestycje i rozwój gminy. Wręcz przeciwnie. Musimy mądrzej wykorzystywać pieniądze, które mamy, i zdecydowanie skuteczniej sięgać po środki zewnętrzne.
W pierwszej kolejności pieniądze muszą trafiać tam, gdzie dotyczą podstawowych potrzeb mieszkańców, czyli na infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, drogi, oświatę i bezpieczeństwo. Jednocześnie musimy wybierać takie inwestycje, przy których każda złotówka z budżetu gminy pozwoli pozyskać kilka kolejnych złotych z zewnątrz.
Nie jestem zwolennikiem zwiększania zadłużenia po to, żeby finansować bieżące wydatki. Chcę przede wszystkim szukać oszczędności tam, gdzie są one możliwe, zwiększać skuteczność pozyskiwania środków zewnętrznych i rozsądnie ustalać kolejność inwestycji.
Jednocześnie Sobótka ma ogromny potencjał. Jesteśmy atrakcyjną gminą położoną blisko Wrocławia, mamy przedsiębiorców, rozwijające się miejscowości i wyjątkowy potencjał turystyczny. To są atuty, które musimy znacznie lepiej wykorzystywać również do zwiększania dochodów gminy.
Chcę prowadzić politykę finansową w taki sposób, aby pomimo obecnego zadłużenia Sobótka mogła inwestować i się rozwijać. Kluczem będzie skuteczność, więcej pieniędzy pozyskiwanych z zewnątrz i jak najlepsze wykorzystanie każdej złotówki z budżetu gminy.
– Były hotel „Miś” i siedziba urzędu stały się jednym z punktów sporu politycznego w gminie. Czy popiera Pan zakup tego obiektu? Jeśli tak, to ile maksymalnie gmina powinna za niego zapłacić i jakie będzie jego docelowe wykorzystanie?
– Dla mnie temat zakupu byłego hotelu „Miś” na siedzibę Urzędu Miasta i Gminy Sobótka jest zamknięty. Mieszkańcy wypowiedzieli się w tej sprawie bardzo wyraźnie. Referendum i odwołanie poprzedniego burmistrza były przede wszystkim konsekwencją braku dialogu i podejmowania strategicznych dla gminy decyzji bez odpowiednich konsultacji z mieszkańcami. Jednym z symboli tego konfliktu stał się właśnie pomysł zakupu starego budynku hotelu „Miś” i przeznaczenia go na nową siedzibę urzędu.
Mieszkańcy pokazali, że nie chcą takiego rozwiązania. Szanuję ich decyzję i jako burmistrz nie zamierzam wracać do tego pomysłu. Nie ma więc również sensu mówić o maksymalnej cenie, jaką gmina mogłaby zapłacić za ten obiekt na potrzeby urzędu. Z mojej perspektywy gmina nie powinna go w tym celu kupować.
To jest dla mnie ważna lekcja na przyszłość. Strategicznych decyzji dotyczących wielomilionowych wydatków i przyszłości gminy nie można podejmować ponad głowami mieszkańców. Najpierw powinna być rozmowa, konsultacje i przedstawienie wszystkich argumentów oraz kosztów, a dopiero później decyzja.
– Sobótka i okoliczne miejscowości mierzą się z presją inwestycyjną i rozwojem zabudowy. Jak zamierza Pan pogodzić rozwój mieszkaniowy z ochroną krajobrazu Ślęży, infrastruktury drogowej, wodociągowej i kanalizacyjnej?
– Nie jestem przeciwnikiem rozwoju i nowego budownictwa. Ludzie chcą mieszkać w naszej gminie i jest to dla nas ogromna szansa. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zabudowa rozwija się szybciej niż drogi, kanalizacja, wodociągi, szkoły czy transport. Dlatego rozwój przestrzenny musi być planowany razem z rozwojem infrastruktury. Przy nowych terenach mieszkaniowych musimy analizować nie tylko liczbę możliwych budynków, ale również przepustowość dróg, możliwości sieci wodociągowej i kanalizacyjnej oraz dostęp do usług publicznych.
Jednocześnie Ślęża i jej krajobraz są naszym największym kapitałem. Nie możemy poprzez chaotyczną zabudowę zniszczyć tego, co sprawia, że ludzie chcą tutaj mieszkać i przyjeżdżać.
Jestem za rozwojem, ale musi być on rozsądny, zaplanowany i poprzedzony analizą jego konsekwencji. Planowanie przestrzenne musi patrzeć kilkanaście czy kilkadziesiąt lat do przodu, a nie tylko na najbliższą inwestycję.
– Które trzy inwestycje drogowe lub komunikacyjne uważa Pan za najpilniejsze i z jakich pieniędzy chce je sfinansować?
– Jeśli chodzi o drogi, jednym z największych problemów na terenie naszej gminy jest stan dróg powiatowych. Dzisiaj, jako radny Powiatu Wrocławskiego, walczę o to, żeby jak najwięcej dużych inwestycji drogowych Powiatu Wrocławskiego było realizowanych właśnie na terenie Gminy Sobótka. Mamy już konkretne efekty tej pracy.
Jako burmistrz będę chciał jeszcze mocniej współpracować z Powiatem Wrocławskim oraz z moimi koleżankami i kolegami z Rady Powiatu, żeby kolejne inwestycje trafiały do naszej gminy.
Mieszkańcy bardzo często nie interesują się tym, do kogo formalnie należy dana droga, czy jest gminna, powiatowa, wojewódzka czy krajowa. Jeżeli znajduje się na terenie Gminy Sobótka, oczekują od burmistrza działania. I ja to doskonale rozumiem. Rolą burmistrza nie jest odpowiadanie mieszkańcowi, że to nie jest nasza droga. Rolą burmistrza jest usiąść przy jednym stole z jej zarządcą i doprowadzić do rozwiązania problemu.
Drugim ogromnym wyzwaniem są drogi gminne. Na terenie naszej gminy nadal mamy bardzo dużo dróg szutrowych. Mieszkańcy od lat czekają na ich utwardzenie i remonty. Potrzebujemy jasnego planu i kolejności realizacji tych inwestycji.
Trzeci obszar to bezpieczeństwo i infrastruktura dla pieszych oraz rowerzystów. Potrzebujemy chodników, bezpiecznych przejść dla pieszych i ciągów pieszo-rowerowych.
Nie możemy jednak zakładać, że wszystko wykonamy wyłącznie z własnego budżetu. Dlatego tak ważne jest stworzenie zespołu specjalistów, którego jednym z najważniejszych zadań będzie maksymalne wykorzystywanie dostępnych programów i pozyskiwanie środków zewnętrznych. Każda złotówka pozyskana spoza budżetu gminy daje nam możliwość zrealizowania większej liczby potrzebnych mieszkańcom inwestycji.
– Czy gmina jest przygotowana na dalszy wzrost liczby mieszkańców? Jeśli nie, jakie konkretne inwestycje należy wykonać i w jakiej kolejności?
– Nie w pełni. I właśnie dlatego do dalszej rozbudowy naszej gminy musimy podejść bardzo odpowiedzialnie. W ostatnim czasie widzimy coraz większą aktywność deweloperów i powstawanie kolejnych inwestycji mieszkaniowych. Nie jestem przeciwnikiem rozwoju. Nowe mieszkania i nowi mieszkańcy są dla Sobótki szansą. Mówię jednak stanowcze „stop” niekontrolowanej rozbudowie.
Musimy brać pod uwagę chłonność terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową, czyli to, jak dużą liczbę mieszkańców mogą przyjąć poszczególne obszary. Nasza gmina zbliża się do granic tych możliwości i nie możemy planować kolejnych dużych inwestycji mieszkaniowych w oderwaniu od możliwości infrastruktury.
Każda większa rozbudowa oznacza nie tylko nowe budynki. To większe zapotrzebowanie na wodę i kanalizację, większy ruch na drogach, więcej dzieci w szkołach i przedszkolach oraz większe potrzeby w zakresie transportu publicznego.
Dlatego kolejność powinna być jasna. Najpierw musimy zapewnić odpowiednią wydajność infrastruktury wodno-kanalizacyjnej i gospodarki ściekowej, następnie rozwijać drogi i komunikację, a równolegle zwiększać możliwości szkół, przedszkoli i pozostałych usług publicznych.
Chcę rozwoju Gminy Sobótka i nowych inwestycji, ale muszą być one dostosowane do możliwości naszej infrastruktury i prowadzone z poszanowaniem ładu przestrzennego oraz wyjątkowego charakteru terenów wokół Ślęży. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której najpierw powstaną kolejne osiedla, a dopiero później gmina zacznie zastanawiać się, jak zapewnić ich mieszkańcom wodę, kanalizację, drogi czy miejsca w szkołach.
– Referendum doprowadziło do odwołania poprzedniego burmistrza, ale rada pozostała na stanowiskach. Jak zamierza Pan współpracować z radnymi, z którymi będzie Pan teoretycznie politycznie skonfliktowany?
– Po wyborach kampania się kończy. Jeżeli mieszkańcy powierzą mi funkcję burmistrza, nie będę burmistrzem jednego komitetu ani tylko swoich wyborców. Będę burmistrzem całej Gminy Sobótka.
Tak samo patrzę na Radę Miejską. Możemy różnić się politycznie, możemy mieć inne poglądy i możemy się spierać. Ale spór powinien dotyczyć tego, jak najlepiej rozwiązać konkretny problem, a nie tego, kto z kim startował w wyborach.
Chcę regularnie spotykać się z radnymi, rozmawiać o projektach jeszcze przed przedstawieniem ich na sesji i szukać większości dla dobrych rozwiązań.
Nie będę dzielił radnych na „swoich” i „obcych”. Jeżeli radny, który mnie nie popierał, przedstawi dobry pomysł dla mieszkańców, będę chciał go realizować. Sobótka straciła już wystarczająco dużo czasu na konflikty. Teraz potrzebujemy współpracy.
– Jakie informacje o wydatkach, umowach, inwestycjach i decyzjach burmistrza powinny być regularnie publikowane, aby mieszkańcy mogli łatwo kontrolować urząd? Czy jest Pan gotowy na cykliczne, otwarte spotkania z mieszkańcami?
– Tak. Transparentność będzie jedną z podstaw mojego sposobu zarządzania gminą.
Chcę, żeby mieszkańcy mieli łatwy dostęp do informacji o najważniejszych umowach, wydatkach, przetargach, inwestycjach, ich kosztach, źródłach finansowania i stopniu realizacji. Informacja publiczna powinna być przedstawiana w sposób prosty i zrozumiały, a nie tylko formalnie publikowana.
Jeśli natomiast chodzi o otwarte spotkania z mieszkańcami, to dla mnie nie jest nowy pomysł związany z kampanią wyborczą. Robię to od początku mojej drogi w samorządzie i można powiedzieć, że stało się to moim znakiem rozpoznawczym.
Regularnie spotykam się z mieszkańcami, rozmawiam o ich problemach i staram się być dostępny bezpośrednio, a nie tylko przez urząd czy oficjalną korespondencję. Jako burmistrz chcę ten model kontynuować i rozszerzyć na całą gminę.
Burmistrz musi być obecny w Sobótce, ale również w naszych wsiach. Chcę regularnie odwiedzać wszystkie miejscowości, organizować otwarte spotkania i rozmawiać z mieszkańcami także wtedy, kiedy pojawiają się trudne tematy. Dialog z mieszkańcami nie może odbywać się tylko przed wyborami.
– Sobótka ma wyjątkowy potencjał turystyczny, ale mieszkańcy muszą na tym realnie korzystać. Jaki jest Pana konkretny pomysł na zwiększenie dochodów gminy dzięki turystyce, bez nadmiernego obciążania mieszkańców i środowiska?
– Ślęża przyciąga ogromną liczbę turystów, ale naszym zadaniem jest sprawić, żeby większa część korzyści z tego ruchu pozostawała w naszej gminie. Dzisiaj często wygląda to tak, że turysta przyjeżdża, zostawia samochód, wchodzi na Ślężę, schodzi i wraca do domu.
Dlatego uważam, że powinniśmy uporządkować system parkingowy i wprowadzić opłaty na wybranych parkingach wykorzystywanych głównie przez turystów, między innymi przy ul. Armii Krajowej czy w rejonie stadionu. Część kosztów związanych z ruchem turystycznym nie powinna obciążać wyłącznie naszych mieszkańców.
Musimy też znacznie lepiej promować całą Gminę Sobótka, a nie tylko Ślężę. Mamy winnice w Michałowicach, Sobótce i Świątnikach, lokalnych producentów wędlin i serów, herbaciarnię ziołową w Kryształowicach, skansen w Będkowicach oraz wiele wydarzeń, miejsc i inicjatyw, o których turyści często nawet nie wiedzą.
Chcę, żeby osoba przyjeżdżająca na Ślężę została u nas dłużej, odwiedziła inne miejscowości, skorzystała z gastronomii, noclegów i lokalnych produktów. Wtedy pieniądze z turystyki rzeczywiście zostają w naszej gminie i wspierają naszych przedsiębiorców.
Na duże nowe inwestycje turystyczne jeszcze przyjdzie czas. Dzisiaj priorytetem muszą być potrzeby naszych mieszkańców: woda i kanalizacja, drogi, oświata i bezpieczeństwo. Nie chcę sytuacji, w której będziemy wydawać duże pieniądze na kolejne atrakcje turystyczne, podczas gdy mieszkańcy będą czekali na remont drogi, kanalizację czy rozwiązanie innych podstawowych problemów.
Najpierw wykorzystajmy znacznie lepiej potencjał, który już mamy. Turystyka powinna pomagać finansować rozwój gminy, a nie konkurować z podstawowymi potrzebami mieszkańców. Chcę, żeby turysta nie tylko wszedł na Ślężę i wrócił do domu, ale poznał całą Gminę Sobótka, zostawił pieniądze u naszych przedsiębiorców i chciał tutaj wrócić. Wtedy z turystyki realnie korzystają przede wszystkim nasi mieszkańcy.
– Mieszkańcy odwołali poprzedniego burmistrza w referendum, a obecne wybory są konsekwencją tego kryzysu. Co zrobi Pan inaczej niż poprzednie władze, aby za kilka lat mieszkańcy nie mieli powodu ponownie odwoływać burmistrza?
– Wynik referendum był bardzo mocnym sygnałem, którego żaden przyszły burmistrz nie powinien ignorować. Mieszkańcy pokazali, że chcą być traktowani jak partnerzy i mieć realny wpływ na najważniejsze decyzje dotyczące miejsca, w którym żyją.
Chcę zarządzać inaczej – poprzez dialog, transparentność i współpracę. Ważne, strategiczne decyzje dotyczące przyszłości gminy powinny być poprzedzane rozmową z mieszkańcami. Burmistrz powinien być dostępny, odpowiadać na pytania i przede wszystkim słuchać.
Od początku swojej drogi w samorządzie stawiam na bezpośrednie spotkania z mieszkańcami. To jest mój znak rozpoznawczy i nie zamierzam tego zmieniać po wyborach. Chcę być burmistrzem obecnym wśród ludzi, zarówno w Sobótce, jak i we wszystkich miejscowościach naszej gminy.
Chcę również współpracować z radnymi, sołtysami, organizacjami społecznymi, przedsiębiorcami i wszystkimi środowiskami, którym zależy na rozwoju naszej gminy. Nie interesuje mnie zarządzanie poprzez konflikt i podziały.
Dla mnie samorząd to nie urząd i gabinet burmistrza. Samorząd to mieszkańcy. I właśnie w taki sposób chcę zarządzać Gminą Sobótka.


