Czy Wrocław wchłonie sąsiednie gminy?

Fot. Jan Łuszczak.

Czy Wrocław wchłonie ościenne gminy? Dlaczego wrocławskie drogi czasem kończą się w polu i czy czeka nas scenariusz rodem z Los Angeles? A może „Wielki Wrocław” to mrzonka, a przyszłość leży w inteligentnym dogęszczaniu miasta i współpracy metropolitalnej? O tym z Łukaszem Medekszą, Zastępcą Dyrektora Departamentu Strategii i Zrównoważonego Rozwoju w Urzędzie Miejskim Wrocławia, rozmawia Marek Zoellner.

– Marek Zoellner: Ostatnio w dyskusji publicznej pojawia się temat zmiany granic miast, które coraz trudniej zamknąć w dotychczasowych ramach. Jaki scenariusz czeka Wrocław? Gdybyśmy mieli nakreślić futurystyczną mapę i wyznaczyli sobie jako cel rok 2050, to gdzie by się kończyły granice stolicy Dolnego Śląska?

– Łukasz Medeksza: Zacznijmy od tego, że nie ma żadnej woli, żeby granice Wrocławia zmieniać. Muszę to bardzo jednoznacznie powiedzieć, bo pojawiają się ostatnio takie fantazje w przestrzeni medialnej. Zresztą nie tylko we Wrocławiu, także w innych miastach, ostatnio głównie w Katowicach. Uważam, że ten trend jest pochodną frustracji wywołanej brakiem regulacji metropolitalnych. Przepisów pozwalających na tworzenie formalnych związków metropolitalnych, wyposażonych we własne budżety i kompetencje. W przypadku Katowic sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Tam regulacje metropolitalne są (jedyne w Polsce), ale ich efekty niespecjalnie satysfakcjonują miejscowe samorządy. Więc i tam pojawia się frustracja i rozmaite pomysły w stylu koncepcji “wielkich Katowic”.

Ponieważ od wielu lat nie możemy się doczekać regulacji metropolitalnych, współpraca Wrocławia z otaczającymi gminami ma charakter niemal wyłącznie oddolny, dobrowolny, napędzany trochę środkami unijnymi czy punktowymi porozumieniami, na przykład w transporcie publicznym. To jednak nie daje efektu skali i możliwości wspólnego zarządzania całym obszarem, który przecież naturalnie ewoluuje i rozlewa się wewnętrznie ponad granicami administracyjnymi poszczególnych gmin.

Ale powtórzę: we Wrocławiu nie mamy woli zmiany granic miasta. W 2050 roku chcemy mieć prężny związek metropolitalny z własnym budżetem i koleją metropolitalną, a nie większe granice administracyjne miasta centralnego.

– Faktem jest jednak, że miasta fizycznie się rozlewają. Mimo że administracyjnie granice pozostają te same, to pola i łąki znikają w oczach. Widać to doskonale na południu w stronę Kobierzyc, w Bielanach Wrocławskich, ale proces ten dotyczy niemal każdego kierunku – od Siechnic na wschodzie, przez Lutynię na zachodzie, aż po Psary na północy. Czy zmierzamy do momentu, w którym Wrocław i okoliczne gminy zleją się w jedną, nieprzerwaną tkankę miejską, tworząc dolnośląskie megalopolis na wzór Los Angeles?

– To jest proces, który już trwa. To suburbanizacja, rozlewanie się zabudowy. Problem polega na tym, że bez regulacji metropolitalnych każda gmina ma pełne władztwo planistyczne na swoim terenie i może robić, co chce. Wprowadzenie szczebla metropolitalnego powinno wzmocnić koordynację planowania przestrzennego pomiędzy gminami. Choćby po to, żeby powstrzymać niekontrolowane rozlewanie się zabudowy i dogadywać się co do inwestycji przemysłowych, terenów zielonych, czy przebiegu infrastruktury transportowej.

W tej chwili każda gmina sama przyjmuje plany. Jak spojrzymy na mapy, to one na granicach administracyjnych często się nie stykają. Mamy sytuację, gdzie po jednej stronie jest mieszkaniówka, a po drugiej od razu zieleń. Albo droga w jednej gminie dochodzi do granicy, a po drugiej stronie jej nie ma, bo sąsiedzi jej nie zaplanowali. Niezależnie od regulacji, ta przestrzeń realnie staje się aglomeracją.

– Gdzie we Wrocławiu bije obecnie urbanistyczne serce tych zmian? Która część miasta przejdzie największą transformację w ciągu najbliższych 25 lat?

– Od lat tendencja jest ta sama: południe miasta to obszar największych inwestycji mieszkaniowych. Najciekawszym obecnie sygnałem jest jednak zachód – przecież Miękinia oficjalnie stała się już miastem. Dla nas ten styk z Miękinią staje się dużym wyzwaniem, choćby za sprawą konieczności rozwoju powiązań transportowych. Co więcej, w gminie Miękinia mamy duże tereny inwestycyjne, to tam, przypomnę, miała być fabryka Intela. Są one wciąż “do wzięcia”, czyli wciąż jest poszukiwany jakiś inwestor czy inwestorzy. Gdyby powstał tam tak duży zakład, mielibyśmy do czynienia z ogromnym rozrostem aglomeracji po zachodniej stronie.

To byłyby takie „Kobierzyce bis”, nawet na dopalaczach. Każda taka inwestycja promieniuje na dużą przestrzeń. Wymaga mieszkań dla pracowników, dojazdów, nowej infrastruktury, jak słynny wodociąg do LG w Kobierzycach.

– Rozmawiamy o rozszerzaniu się tego „uniwersum”, ale ono przecież jednocześnie się kurczy. Pojawiają się pomysły na funkcje mieszkaniowe w miejscach takich jak ostatnio Galeria Dominikańska. Czy to nieunikniony kierunek – szukanie miejsca tam, gdzie teoretycznie już go nie ma?

– Oczywiście. To trend w stronę tzw. mixed-use, czyli wielofunkcyjności. Odeszliśmy już od strefowania, czyli oddzielania funkcji od siebie. Teraz ta wielofunkcyjność schodzi coraz niżej, do pojedynczych obiektów. Spodziewam się, że obiekty – galerie handlowe czy biurowce – będą fragmentaryzowane. W jednym budynku będziemy mieli bardzo różne funkcje, albo będą się one zmieniać na osi czasu: w dzień biuro, w nocy coś innego.

To wiąże się z dogęszczaniem miast, zwłaszcza w centrach osiedli. Musimy się z tym liczyć, planując wzrost liczby ludności, co wpisaliśmy do strategii Wrocławia.

– To na koniec zapytam jeszcze raz, żeby to głośno wybrzmiało. Nie ma w planach zmiany granic administracyjnych, wielkiej akcji zmiany adresów i masowej wymiany tablic rejestracyjnych? Nie będzie żadnej aneksji terytorialnej?

– Nie, nie ma takiej opcji. A nawet gdyby wszyscy tego chcieli, to proces zmiany granic jest bardzo trudny.

Pokaż komentarze (0) Ukryj komentarze (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.