Czterech kandydatów na szefa wrocławskiej Koalicji Obywatelskiej

Fot. Koalicja Obywatelska.

Krzysztof Bryłka, Tadeusz Grabarek, Maurycy Graszewicz i Robert Leszczyński – oto czwórka polityków, którzy chcą szefować wrocławskim strukturom Koalicji Obywatelskiej. Wybory zaplanowano na 8 marca, a do 20 lutego trzeba zgłaszać swoje kandydatury i na teraz to będą właśnie wymienione wyżej postacie, ale…

W tym artykule przeczytasz:
  • Ile głosów potrzeba do wygrania wyborów na szefa wrocławskiej Koalicji Obywatelskiej.
  • Kim jest Maurycy Graszewicz we wrocławskiej Koalicji Obywatelskiej.
  • Czy Michał Jaros może wystartować na szefa KO we Wrocławiu.
Najpierw liczby

W wyborach na szefa wrocławskiej (miasto i powiat) Koalicji Obywatelskiej może głosować każdy pełnoprawny członek tej partii – w sumie jest ich nieco ponad 1000. Szacuje się, że w wyborach weźmie udział połowa. Wygraną zapewni więc około 250 głosów, a to sprawia, że szanse ma każdy z kandydatów.

Choć do oficjalnego zgłoszenia zostało jeszcze trochę czasu, to my już wiemy, kto stanie w wyborcze szranki. Jeśli nie dojdzie do czegoś wyjątkowo niespodziewanego, to o fotel szefa KO powalczy Krzysztof Bryłka, Tadeusz Grabarek, Maurycy Graszewicz i Robert Leszczyński. Kim są ci politycy i kogo reprezentują?

Tadeusz Grabarek to lider Nowoczesnej, wchłoniętej przez Koalicję Obywatelską

Dał się poznać jako sprawny organizator i mówca, a część jego wypowiedzi – tych nieoficjalnych – stała się w środowisku wręcz legendarna. Na przykład o biciu pasem prezydenta Jacka Sutryka, czy o pewnej ulicy, która miała być rzekomo na wyłączność – podczas kampanijnego rozwieszania plakatów – dla jednej z konkurentek Grabarka. O co chodzi? Jak to mówi młodzież: kto ma wiedzieć, ten wie.

Politycznie Grabarek jest pewną niewiadomą, bo jeszcze niedawno był zagorzałym krytykiem Jacka Sutryka, a po wyborach stał się jego sojusznikiem. Jakoś tak wyszło, że transformacja Grabarka miała miejsce w tym samym czasie, w którym jego partyjna koleżanka Magdalena Piasecka wygrywała konkurs na stanowisko wiceprezesa miejskiej spółki Hala Stulecia.

Jeśli chodzi o inne kobiety z partyjnego otoczenia Tadeusza Grabarka, to trzeba pamiętać o posłance Jolancie Niezgodzkiej. Grabarek podobno obiecał jej start na szefa partii, ale najwyraźniej coś się zmieniło. O ile bowiem przejście na stronę Sutryka u Grabarka mogło być nacechowane zwykłym politycznym pragmatyzmem, to przemiana Niezgodzkiej jest trudna do wytłumaczenia.

Polityczka w pierwszej kadencji nie szczędziła ostrych słów Jackowi Sutrykowi, a w drugiej kadencji nie miała problemu, aby stawać na scenie obok prezydenta podczas oficjalnych uroczystości. Dodajmy, że wcale nie musiała tego robić. Dlatego w KO sporo osób zastanawia się: o co jej chodzi?

Fot. Facebook/Tadeusz Grabarek.
Drugim kandydatem, jawnie współpracującym z Sutrykiem, jest Robert Leszczyński

To szef klubu wrocławskich radnych. Jeszcze niedawno wydawało się, że kandydatką będzie posłanka Anna Sobolak, ale wygląda na to, że wystartuje właśnie Leszczyński. To efekt szerszego porozumienia, bo tego polityka będzie popierał zarówno obóz Sutryka, senatora Grzegorza Schetyny, jak i wyrzuconej niedawno z PO Renaty Granowskiej.

Dla Anny Sobolak i tak będzie to oznaczało faktyczne rządzenie partią, bo Leszczyński – poprzez różne powiązania – jest uznawany za jej oddanego człowieka. Kolejne pozytywy dla posłanki: nie weźmie udziału w brudnej kampanii wyborczej, w której sporo ostrz skierowana byłaby w jej stronę.

Przypomnijmy, że „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że jej mąż zarabiał w firmie śmieciowej i pracował we wrocławskiej spółce miejskiej, która zajmuje się… śmieciami. W kontekście męża wypowiedziała też już słynne zdanie o parkingowych cieciach, co też jej fanów nie dodało.

Po całej sytuacji Sobolak oskarżyła Maurycego Graszewicza – prawą rękę Michała Jarosa – o kradzież dokumentów! Posłanka w liście do członków KO napisała, że Graszewicz, wraz z księgowym, nielegalnie zdobył faktury rzekomo obciążające jej męża i dostarczył mediom.

Fot. Facebook/Robert Leszczyński.
Czy kolejny chętny – Krzysztof Bryłka – też będzie popierał Sutryka?

Mecenas Bryłka (z wykształcenia adwokat) to postać w polityce stosunkowo nowa. Zaczynał w Nowoczesnej, skąd trafił do Platformy Obywatelskiej. Początkowo był stronnikiem Michała Jarosa. Ale ich drogi się rozeszły i teraz bliżej im do wrogości niż przyjaźni.

Doszło nawet do tego, że Bryłka został ostentacyjnie wyrzucony z zarządu spółki Skarbu Państwa (na którą wpływ ma Jaros) zaraz po tym, jak zaczął opowiadać, że zamierza wystartować w partyjnych wyborach.

Co ciekawe, dzień po tym incydencie Bryłka wygrał wybory na przewodniczącego partyjnego koła, a smaczku sprawie dodaje fakt, że pokonał kandydatkę namaszczoną przez Michała Jarosa.

Krzysztof Bryłka krok po kroku buduje poparcie dla siebie, a jego rywale, którzy do niedawna raczej patrzyli z pobłażliwością na jego ambicję, dziś widzą w nim spore zagrożenie.

Fot. Facebook/Krzysztof Bryłka.
Ostatnim (last, but not least) kandydatem ma być Maurycy Graszewicz

Wspomniany już wcześniej to z kolei najbliższy współpracownik Michała Jarosa, jego spindoktor i w wielu sprawach również mentor. Graszewicz ma swoje za uszami – na przykład został uznany za hejtera po tym, jak wyszło na jaw, że potajemnie wyzywał Sutryka w internecie. Miał otwarty konflikt (zakończony zwycięstwem) z Renatą Granowską, co wzbudziło szacunek u części partyjnych koleżanek i kolegów, ale pogłębiło niechęć u innych.

Graszewiczowi trudno odmówić charyzmy czy wizji, natomiast na pewno ma spory elektorat negatywny: nie każdy go lubi, a do tego wytyka mu się pracę w spółce Skarbu Państwa za czasów… PiS. Cecha, która zdecydowanie wyróżnia Graszewicza spośród innych kandydatów: jest w ostrej kontrze wobec Sutryka.

W KO sporo osób zwraca uwagę, że partia – prędzej niż później – powinna odciąć się od oskarżonego o korupcję prezydenta, bo inaczej w wyborach parlamentarnych zapłaci za współpracę z potencjalnym przestępcą wysoką cenę. A wybory już w przyszłym roku…

Fot. Facebook/Maurycy Graszewicz.
Widmo porażki może całkowicie zmienić sytuację

Z naszych informacji wynika również, że jeśli prognozy będą wskazywały możliwość porażki Graszewicza, to do wyborów stanie osobiście wiceminister Michał Jaros.

Wtedy będzie ubiegał się o władzę zarówno w regionie (tu na razie brak zagrażających mu kontrkandydatów, choć na horyzoncie pojawił się rywal), jak i we Wrocławiu.

Polityk wie, że nie może sobie pozwolić na takiego szefa wrocławskich struktur, który będzie miał w sprawie Sutryka (i nie tylko) inne niż on zdanie.

Fot. Facebook/Michał Jaros.
Pokaż komentarze (0) Ukryj komentarze (0)
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Dołącz do newslettera!

Co słychać we Wrocławiu? Sprawdź pierwszy. Nie przegap tego, o czym mówi miasto

Zapisując się, akceptujesz nasz Regulamin oraz Politykę prywatności. Twoje dane będą przetwarzane wyłącznie w celu wysyłki newslettera.