Statystyki Komendy Głównej Policji są alarmujące – liczba zamachów samobójczych wśród najmłodszych w ostatnich latach drastycznie wzrosła. Dlaczego dzieci i nastolatki wybierają ostateczne rozwiązania? Jak media społecznościowe wpływają na ich samoocenę? Gdzie szukać realnej pomocy? O tym z dr n.med. Joanną Krawczyk z Poradni Suicydologicznej w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego rozmawia Marek Zoellner.
– Marek Zoellner: Przygotowując się do tej rozmowy, analizowałem najnowsze dane policyjne dotyczące tzw. zamachów samobójczych i przyznam, że liczby są porażające. Choć problem istniał zawsze, statystyki pokazują, że zwłaszcza od czasów pandemii liczba przypadków w grupie uczniów wzrosła nawet kilkukrotnie. Dostrzega pani w swojej codziennej pracy ten drastyczny trend i co takiego wydarzyło się w ostatnich latach, że młodzi ludzie coraz częściej sięgają po tak ostateczne rozwiązania?
– Dr Joanna Krawczyk: W statystykach rzeczywiście zaszła istotna zmiana. Z jednej strony obserwujemy wzrost liczby prób samobójczych, które nie kończą się zgonem, co oznacza, że więcej osób udaje się uratować. Z drugiej strony niepokojące są twarde dane dotyczące pogarszającego się stanu psychicznego dzieci i młodzieży.
– O ile w 2017 roku w kategorii „uczeń” odnotowano 41 przypadków, to w ostatnich latach było ich nawet 3-krotnie więcej. Jeszcze mocniej widać to, gdy spojrzymy na konkretne grupy wiekowe: wśród nastolatków między 13. a 18. rokiem życia liczba zamachów wzrosła z 56 w 2017 roku do aż 190 w roku 2024 czy 165 w 2025 roku.
– W swojej pracy skupiam się głównie na nastolatkach i dorosłych. Na szczęście w najmłodszej grupie wiekowej, poniżej 10. roku życia, samobójstwa wciąż nie są zjawiskiem masowym, choć tam z kolei coraz częściej pojawiają się depresje. Kiedyś widok siedmio- czy ośmiolatka z objawami depresyjnymi był rzadkością, dziś to niestety częstszy obraz. Jeśli jednak mówimy o samych próbach samobójczych, to ich największe nasilenie przypada właśnie na wiek nastoletni. Nowym, narastającym problemem są media społecznościowe i dostęp do świata cyfrowego. Nastolatkowie żyją w kulturze częstego porównywania się z wykreowanym życiem influencerów. Kiedy widzą te idealne obrazy, a ich rzeczywistość wygląda inaczej, drastycznie spada ich samoocena. Pojawia się poczucie bycia gorszym, co często staje się punktem wyjścia do depresji. Dodatkowo młodzi ludzie tracą umiejętność realnej komunikacji. Nawet gdy siedzą w grupie, często nie rozmawiają ze sobą, lecz piszą do siebie w telefonach. To rodzi lęki społeczne – czują, że nie mają kompetencji, by odnaleźć się w świecie poza ekranem.
– Mówimy o zjawisku, które narasta, ale samobójstwo to ostateczność. Czy sytuacja jest aż tak zła, że młodzi ludzie rzeczywiście chcą umierać, czy to raczej wołanie o pomoc?
– W wieku nastoletnim próba samobójcza często jest efektem kumulacji wielu trudności, psychicznych i biologicznych, z którymi młody człowiek nie potrafi sobie poradzić. Ważnym czynnikiem jest też impulsywność. Wiele tych działań jest nieprzemyślanych, podjętych pod wpływem nagłych emocji. Część młodych ludzi rzeczywiście podejmuje próby jako sygnał dla otoczenia, że potrzebują wsparcia, którego nie potrafią uzyskać w inny sposób. Widzimy to zwłaszcza u dzieci rodziców zapracowanych, których fizycznie nie ma w domu, choć nie tylko. Wtedy próba samobójcza staje się tragicznym sposobem na zwrócenie uwagi dorosłych na swój ból. Nie bez znaczenia jest też tzw. efekt Wertera, gdy nastolatkowie łatwo przejmują wzorce zachowań autodestrukcyjnych, o których czytają w sieci.
– Jak zatem pomóc dziecku, zanim dojdzie do tragedii?
– Najważniejszy, a zarazem najtrudniejszy krok, to po prostu skupić się na dziecku. Musimy znaleźć czas w ciągu dnia, by autentycznie zapytać, co się u niego dzieje, ale nie w kontekście ocen czy obowiązków szkolnych, lecz sfery emocjonalnej. Nie radziłabym nagłego odbierania telefonu dziecku, bo to może eskalować konflikt. Lepiej zaproponować alternatywę – wspólne spędzenie czasu, ciekawe zajęcia, które odciągną uwagę od świata wirtualnego. Jeśli rodzic czuje się bezsilny, warto szukać wsparcia u psychologa szkolnego, pedagoga lub dzwonić na telefony zaufania dla młodzieży.
– Pani Doktor, prowadzi Pani dwie poradnie. Na jaką konkretnie pomoc mogą tam liczyć osoby w kryzysie?
– W Poradni Konsultacji i Poradnictwa przy Uniwersytecie Wrocławskim studenci ostatniego roku psychologii klinicznej pomagają rozpoznać problem i podpowiadają, gdzie szukać dalszego wsparcia. Z kolei Poradnia Suicydologiczna jest skierowana bezpośrednio do nastolatków (od około 12. roku życia) i dorosłych. Oferujemy tam pomoc twarzą w twarz – od jednorazowych konsultacji po krótkoterminowe terapie, zazwyczaj zamykające się w dwunastu spotkaniach. Zajmujemy się depresjami, myślami samobójczymi, stanami po próbach samobójczych oraz zachowaniami autodestrukcyjnymi, takimi jak np. samookaleczenia.
– Z jakimi efektami? Czy z tego kryzysu da się wyjść?
– Zdecydowanie tak. Większość osób, które trafiają do naszych poradni, mimo ogromnego bólu, wciąż tli w sobie nadzieję na zmianę. I ta nadzieja, połączona z fachowym wsparciem, pozwala uratować większość z nich. Czasami wystarczy kilka spotkań, innym razem konieczne jest przekierowanie do psychiatry, ale kluczowe jest to, że pomoc jest skuteczna. I z tego, co mi wiadomo, większość osób wychodzi na prostą. Wciąż żyją.
– Dziękuję bardzo za rozmowę.

Gdzie szukać wsparcia?
Poradnia Suicydologiczna w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego: Pomoc dla nastolatków i dorosłych w stanach depresyjnych, kryzysowych, po próbach samobójczych i przy samookaleczeniach.
Poradnia Konsultacji i Poradnictwa Psychologicznego UWr: Wstępna konsultacja i wsparcie psychologiczne.
Ogólnopolskie telefony zaufania (bezpłatne, 24h/7):
- 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.
- 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka.
- 22 484 88 01 – Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA.
- 112 – Numer alarmowy w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia.


