Ceny mieszkań we Wrocławiu ponownie rosną i nic nie wskazuje na to, by trend miał się zatrzymać. Dziś za metr kwadratowy nowego lokalu w stanie deweloperskim zapłacimy średnio ponad 15 tys. zł, a w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się kolejnych, wyraźnych podwyżek. Jak dużych? Eksperci przedstawiają konkretne prognozy.
- Ile kosztuje metr kwadratowy na rynku pierwotnym we Wrocławiu?
- Jakie mieszkania najczęściej wybierają teraz Wrocławianie?
- Ile zapłacimy za mieszkanie w 2027 roku?
Ile kosztuje metr kwadratowy na rynku pierwotnym we Wrocławiu?
Jak wynika z najnowszych danych portalu Tabelaofert, średnia cena ofertowa mieszkań z rynku pierwotnego wynosi obecnie 15 144 zł za mkw. To o 2,4% więcej niż w ostatnim kwartale 2024 roku. Eksperci wyliczają, że w ciągu roku ceny wzrosły średnio o około 360 zł na metrze. Dla porównania, jeszcze w 2020 roku za mkw. płaciliśmy niewiele ponad 8 tys. zł.
– Wrocław pozostaje jednym z najbardziej dynamicznych rynków mieszkaniowych w Polsce. W ciągu ostatnich sześciu lat ceny nieruchomości systematycznie idą w górę, na co wpływ mają zarówno rosnące koszty realizacji inwestycji, jak i utrzymujący się wysoki popyt – komentuje Tomasz Bednarek, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
Jak wskazują dane Tabeliofert, tylko w styczniu i lutym we Wrocławiu sprzedano blisko tysiąc mieszkań z rynku pierwotnego. To aż o 11,3% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, co wyraźnie potwierdza rosnące zainteresowanie zakupem nieruchomości.
Znacznie większa jest także oferta dostępnych mieszkań we Wrocławiu, która również generuje wysoki popyt. Na koniec lutego w sprzedaży pozostawało 9,3 tys. nowych lokali, co oznacza wzrost o kilkadziesiąt procent względem przełomu 2023 i 2024 roku, kiedy to (w związku z programem „Kredyt 2%”) oferta znacznie się skurczyła.
Jakie mieszkania wybierają Wrocławianie?
Największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania 3-pokojowe (36,6% sprzedaży) oraz 2-pokojowe (35,6%). Rzadziej wybierane są kawalerki (16,3%) i 4-pokojowe lokale (10,6%).
Najmniej popularne pozostają mieszkania 5-pokojowe i większe, które odpowiadają za zaledwie 0,9% sprzedaży.
Co wpływa na decyzje zakupowe Wrocławian? Eksperci wskazują, że najważniejszym czynnikiem pozostaje budżet.
– Mieszkania dwu- i trzypokojowe są dziś kompromisem między ceną a funkcjonalnością, szczególnie dla młodych rodzin. Problem pojawia się w momencie, gdy potrzeby mieszkaniowe rosną, a budżet już nie – zauważa Tomasz Bednarek, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
Jak podkreślają eksperci, rosnące ceny w centrum Wrocławia coraz częściej wypierają kupujących na obrzeża. W ostatnim czasie szczególnym zainteresowaniem cieszą się zachodnie rejony miasta, w tym dynamicznie rozwijające się osiedla na Żernikach i Złotnikach.
Coraz więcej osób decyduje się również na zakup nieruchomości poza granicami Wrocławia. Na przykład w Lutyni czy Miękini, gdzie ceny są wyraźnie niższe, a komunikacja zbiorowa zapewnia wygodny dojazd do większych ośrodków miejskich.
– Kwota około 500 tys. zł we Wrocławiu zwykle wystarcza na zakup niewielkiego mieszkania z rynku pierwotnego o powierzchni poniżej 40 m². Tymczasem w podwrocławskiej Lutyni za zbliżoną sumę można nabyć trzypokojowe mieszkanie o metrażu blisko 60 m², a w Miękini nawet segment w zabudowie szeregowej, w cenie porównywalnej do trzy- lub czteropokojowego lokalu w mieście – dodaje Tomasz Bednarek, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.
Eksperci nie mają wątpliwości – ten trend będzie się nasilał, co mogą dodatkowo napędzać kolejne, już zapowiadane podwyżki cen.
Ile zapłacimy za mieszkanie w 2027 roku?
W przyszłym roku możemy spodziewać się dalszego wzrostu cen mieszkań. Napędzać je będą czynniki makroekonomiczne, rosnące koszty budowy oraz zwiększającą się liczbę mieszkańców aglomeracji.
Według szacunków portalu Tabelaofert, już w 2027 roku średnia cena metra kwadratowego na rynku pierwotnym we Wrocławiu może osiągnąć poziom 16 255 zł.
– Dla kupujących oznacza to jedno – decyzje o zakupie mieszkania coraz trudniej odkładać na później. Presja na wzrost cen nie słabnie. W praktyce każdy rok zwłoki oznacza dla nabywców wyższy próg wejścia na rynek i mniejszy wybór dostępnych lokali w preferowanych lokalizacjach – podsumowuje Tomasz Bednarek, specjalista ds. sprzedaży w WPBM „Mój Dom” S.A.


