Brak pełnej tajności głosowania, zarzuty wpływania na wyborców i zastrzeżenia do liczenia głosów. Między innymi takie uwagi mężów zaufania do wyborów Koalicji Obywatelskiej organizowanych we Wrocławiu znalazły się w dokumencie, do którego dotarł portal Wrocławskie Fakty.
- Co mężowie zaufania zarzucają komisji wyborczej we Wrocławiu?
- Jak broni się komisja w sprawie głosowania na przewodniczącego KO we Wrocławiu.
- Dlaczego to nie koniec tematu wyborów na przewodniczącego KO w naszym regionie.
Michał Jaros został bezapelacyjnym zwyciężcą wewnętrznych wyborów w KO. Ponownie został szefem Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku, ale zdobył także władzę w samym Wrocławiu.
Swoją rywalkę, wicemarszałek Monikę Wielichowską, bliską współpracowniczkę Donalda Tuska, pokonał jednak o włos, a dokładniej zdobył 6 głosów więcej. Szczegóły tutaj.

Wybory, szczególnie ich sposób przeprowadzenia i liczenia głosów we Wrocławiu, wywołały sporo emocji.
Liczenie głosów i agitacja. Mocne uwagi do komisji
Portal Wrocławskie Fakty zapoznał się z dokumentem zatytułowanym „Uwagi Mężów Zaufania do przebiegu głosowania i prac Powiatowej Komisji Wyborczej we Wrocławiu w dniu 08.03.2026 r.” (data podpisania dokumentu 09.03.026 r.).

Znalazło się tam wiele zastrzeżeń dotyczących przebiegu partyjnego głosowania we Wrocławiu i liczenia głosów. Autorzy wskazali między innymi:
- Nie zapewniono tajności głosowania, w szczególności nie było możliwości głosowania w miejscu odosobnionym, głosowanie odbywało się na widoku wszystkich (brak kotary), w sposób umożliwiający dostrzeżenie sposobu głosowania przez osoby postronne – częściowe zapewnienie tajności głosowania zostało zapewnione dopiero po interwencji mężów zaufania ok. godziny 12:30;
- Odnotowano, że Maurycy Graszewicz, Patryk Wroński, Izabela Kontecka – wszyscy wymienieni jako jawni zwolennicy Michała Jarosa, wpływali na przebieg głosowania poprzez towarzyszenie głosującym w trakcie głosowania i wskazywanie na których kandydatów mają oddać głos;
- Obecność kandydatów, po oddaniu przez nich głosu, w lokalu wyborczym, sama w sobie stanowiła przejaw agitacji wyborczej;
- Przewodniczący Regionalnej Komisji Wyborczej, wieloletni asystent Michała Jarosa, jawnie konsultował podejmowane decyzje z mężami zaufania wyznaczonymi przez Michała Jarosa;
- W liczeniu głosów oddanych na członków Rady Powiatu brali udział mężowie zaufania jako osoby zliczające głosy, przy czym mężowie zaufania będący równocześnie kandydatami dyktowali członkom komisji głosy z kart wyborczych;
- Liczenie głosów nie było dokonane przez wszystkich członków komisji tylko w grupach, pomimo uwag zgłaszanych przez mężów zaufania;
- Ponadto cześć członków komisji opuściła komisję w trakcie liczenia głosów na czas przekraczający 6 godzin.
- Karty w czasie prac komisji nie były należycie zabezpieczone i nie był podpisane przez wszystkich członków komisji.
Komisja odpowiada na zarzuty
Mamy też dokument zawierający odręcznie napisaną notatkę, która jest odpowiedzią do uwag mężów zaufania. I tak przedstawiciele Powiatowej Komisji Wyborczej wyjaśniają między innymi, że:
- Podział na grupy był zaakceptowany przez PKW z powodu znaczącej ilości kart wyborczych w stosunku do członków PKW;
- Liczenie głosów zostało powtórzone po decyzji przewodniczącego PKW – nowe liczenie głosów wykonywali jedynie członkowie PKW;
- Przepisy nie wymagały pełnego składu komisji do liczenia głosów;
- Bezpieczne koperty były należycie zabezpieczone i znajdowały się w wydzielonym miejscu lokalu wyborczego do którego uprawnienie byli tylko członkowie PKW;
- Członokwie PKW nie mają informacji, że Przewodniczący PKW konsultował swoje decyzje z mężami zaufania.
„Komisja działała wzorcowo”
Cześć mężów zaufania postanowiła także indywidualnie napisać swoje uwagi do prtokołu. W tej grupie była m.in. Dominika Kontecka, miejska radna, która należy do najbliższych współpracowników Michała Jarosa.
– Nie zauważyłam żadnych nieprawidowości w działaniach PKW. Głosy były liczone skrupulatnie, a członkowie komisji wykazali się skrupulatnością, spokojem oraz znajomością regulaminu i przepisów. W mojej ocenie komisja działała wzrocowo – napisała Dominka Kontecka w uwagach do protokołu.
Kontecka wskazała także dwie osoby – mężów zaufania, które w jej ocenie przekraczały swoim zachowaniem uprawnienia wynikające z regulaminu wyborów w KO. Wskazała, że była to „próba destabilizacji prac komisji i wprowadzenie nerwowej atmosfery”.
Jeszcze inni mężowie zaufania wnieśli podobne uwagi jak radna Kontecka.
Wielichowska złożyła protest
Monika Wielichowska jeszcze w wyborczą noc wydała oświadczenia i zapowiedziała, że złoży protest wyborczy.
Wielichowska przekonuje, że w trakcie niedzielnych wyborów nie zapewniono we Wrocławiu tajności głosowania, jej zdaniem kandydaci i ich przedstawiciele mogli także wpływać na sposób głosowania przez członków partii, a zwolennik jej kontrkandydata prowadził agitację wyborczą w obrębie lokalu wyborczego.

Więcej o sprawie przeczytasz tutaj: Wrze w KO. Jaros bierze wszystko. Wielichowska zapowiada protest.
Dorota Niedziela, wicemarszałek Sejmu i posłanka Koalicji Obywatelskiej z krajowej komisji wyborczej KO poinformowała w poniedziałek, że do komisji wpłynął oficjalny protest.
Pytana, czy w związku z protestami będzie zarządzone ponowne przeliczenie głosów lub powtórne wybory, odpowiedziała, że komisja wszytkie protesty przeanalizuje jak najszybciej – może to się stać w ciągu tygodnia.

