W środę przed meczem Pucharu Polski Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa doszło do szokującego zdarzenia. Kibice Lecha Poznań zaatakowali grupę niepełnosprawnych sympatyków wrocławskiego klubu. Do napaści doszło na parkingu restauracji przy trasie S5, niedaleko Wrocławia.
W tym artykule przeczytasz:
- Gdzie i w jakich okolicznościach doszło do ataku na niepełnosprawnych kibiców Śląska.
- Kim jest Stowarzyszenie Kibiców Niepełnosprawnych Śląska Wrocław i dlaczego jest tak cenione w środowisku.
- Dlaczego sprawa niepełnosprawnych kibiców nie trafiła na policję.
Miejsce i przebieg zdarzenia
Do zdarzenia doszło w środowe popołudnie na parkingu restauracji KFC przy drodze ekspresowej S5, w pobliżu Wrocławia. Autokar z niepełnosprawnymi kibicami Śląska Wrocław zatrzymał się tam w drodze na mecz Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, który odbył się na Tarczyński Arenie.
Gdy fani Lecha Poznań dowiedzieli się, z jakiego klubu pochodzą osoby wysiadające z autokaru, natychmiast przeszli do rękoczynów. Napastnicy uderzali pięściami w twarz zarówno opiekunów, jak i samych niepełnosprawnych kibiców. Doszło również do szarpaniny, po której poznaniacy kazali całej grupie jak najszybciej opuścić teren.
Kim są pokrzywdzeni?
Stowarzyszenie Kibiców Niepełnosprawnych Śląska Wrocław działa formalnie od 2008 roku i jest uznawane za wzorcową organizację tego typu w Polsce. Na trybunach udało się im zgromadzić nawet ponad tysiąc osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Wielu członków stowarzyszenia ma na koncie setki wyjazdów na mecze – znacznie więcej niż niejeden zdrowy kibic szczycący się „wyjazdową renomą”.
Przez lata obowiązywała niepisana zasada, że grupy kibiców niepełnosprawnych są „nietykalne” w kibicowskich porachunkach – zarówno w Polsce, jak i za granicą. Środowe zdarzenie z udziałem kibiców Lecha Poznań jest pierwszym tak drastycznym złamaniem tej zasady.
Reakcja policji i brak zgłoszenia
Rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji we Trzebnicy, poinformowała nas, że pokrzywdzona grupa nie zgłosiła zdarzenia na policję.
– Do chwili obecnej nie wpłynęło do nas żadne zawiadomienie w tej sprawie – mówi starsza aspirant Daria Szydłowska
Brak formalnego zgłoszenia oznacza, że sprawcy najprawdopodobniej nie poniosą konsekwencji prawnych. Poturbowani kibice i ich opiekunowie, mimo silnego stresu i obrażeń, zdecydowali się kontynuować podróż i dotrzeć na stadion, by obejrzeć mecz swojej drużyny.
Nasza redakcja skontaktowała się z rzecznikiem prasowym Lecha Poznań, z prośbą o stanowisko klubu w sprawie zdarzenia.
– Na ten moment nie komentujemy tej sytuacji. Najpierw musimy zebrać wszystkie informacje związane z tym zdarzeniem i dokładnie je zweryfikować – zaznacza rzecznik Adrian Gałuszka.
Zdarzenie wywołało oburzenie w całym piłkarskim środowisku. Atak na osoby niepełnosprawne, w tym także z niepełnosprawnością intelektualną, został powszechnie uznany za akt skrajnego tchórzostwa i hańby.


