We Wrocławiu doszło do brutalnego ataku na wolontariusza stowarzyszenia SOS Wrocław, który zbierał podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. Poszkodowany trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy z obrażeniami głowy po kopniakach i szarpaninie. Incydent budzi pytania o rosnące napięcia polityczne i bezpieczeństwo na ulicach miasta.
W tym artykule przeczytasz:
- Gdzie i kiedy pobito wolontariusza SOS Wrocław.
- Jakie obrażenia odniósł wolontariusz SOS Wrocław i co mówi policji.
- Czy ataki na wolontariuszy we Wrocławiu mają podłoże polityczne.
Przebieg zdarzenia
Do incydentu doszło wieczorem, około godziny 21:00, na ulicy Piłsudskiego we Wrocławiu, w okolicach baru mlecznego Wiking. Według relacji stowarzyszenia SOS Wrocław, wolontariusz był w trakcie zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum dotyczącym odwołania prezydenta Jacka Sutryka. Nagle został zaatakowany przez nieznanego mężczyznę, który – jak podaje oświadczenie organizacji – mógł być powiązany z jedną z grup deklarujących się jako prodemokratyczne.
Napastnik miał kopnąć poszkodowanego w twarz i głowę, a także przewrócić stolik z materiałami do zbierania podpisów. Wcześniejsze incydenty wobec wolontariuszy SOS obejmowały obrażanie, opluwanie czy niszczenie flag reklamowych, ale tym razem doszło do bezpośredniej przemocy fizycznej. Sprawa została natychmiast zgłoszona na policję, a stowarzyszenie apeluje do świadków i właścicieli monitoringu o udostępnienie nagrań z miejsca zdarzenia.
Stan zdrowia poszkodowanego
Wolontariusz trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie przeszedł badanie tomografem oraz został opatrzony. Organizacja nie podała szczegółów dotyczących tożsamości mężczyzny ani dokładnego zakresu urazów, ale wstępne informacje wskazują na obrażenia głowy wymagające interwencji medycznej. Na razie nie ma doniesień o wstrząśnieniu mózgu czy poważniejszych komplikacjach, ale incydent podkreśla ryzyko, na jakie narażeni są wolontariusze podczas publicznych akcji.
Kontekst polityczny i napięcia w mieście
Stowarzyszenie SOS Wrocław, które od stycznia 2025 roku prowadzi zbiórkę podpisów pod referendum (do tej pory zebrano ponad 10 tysięcy), oskarża władze miasta o podsycanie agresji. W oświadczeniu cytuje prezydenta Jacka Sutryka, który miał określić wolontariuszy jako „najgorszy rodzaj ludzi” i „bandę” uprawiającą „łobuzerkę”, oraz jego zastępczynię Renatę Granowską, nazywającą ich „ludźmi niebezpiecznymi”. Organizacja sugeruje, że taka retoryka mogła zachęcić do aktów przemocy, pytając, czy na ulicach Wrocławia reaktywują się „polityczne bojówki”.
Z perspektywy władz miasta, te określenia pojawiają się w kontekście sporów o legalność i charakter działań SOS Wrocław, które krytykują politykę lokalną. Prezydent Sutryk w publicznych wypowiedziach podkreślał potrzebę dialogu i przestrzegania prawa podczas zbiórek, ale nie komentował bezpośrednio ostatniego incydentu. Policja prowadzi wstępne ustalenia, w tym weryfikację powiązań sprawcy z innymi grupami, choć na razie nie potwierdziła motywu politycznego.
Reakcje stron i apel o bezpieczeństwo
SOS Wrocław wzywa policję do szybkich działań i objęcia sprawy szczególnym nadzorem przez Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu. Organizacja podkreśla, że przemoc nie zatrzyma referendum.
Władze miasta nie wydały jeszcze oficjalnego komentarza w tej sprawie, ale w szerszym kontekście prezydent Jacek Sutryk mówił o narastającej agresji w przestrzeni publicznej. Incydent wpisuje się w serię napięć wokół referendum, które ma na celu ocenę jego prezydentury.
Szerszy problem przemocy: Atak na strażniczkę miejską
Ostatni incydent z wolontariuszem SOS nie jest odosobniony – we Wrocławiu rośnie skala ataków na osoby publiczne. Niedawno, w nocy z 22 na 23 października 2025 roku, około godziny 0:45 w okolicy bramy Oławskiej przy placu Dominikańskim, doszło do napaści na strażniczkę miejską podczas interwencji w sprawie wandalizmu.
Kobieta z 18-letnim stażem, znana jako pani Ewa, została uderzona słoikiem z klejem w głowę, co spowodowało głęboką ranę ciętą czoła i obfite krwawienie. Trafiła do szpitala przy ul. Borowskiej, gdzie rana została zszyta; obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim, bez wstrząsu mózgu, ale z zaleceniami dalszej obserwacji.
Na miejscu znaleziono puszkę sprayu i plakaty z wizerunkiem prezydenta Jacka Sutryka, co sugeruje możliwe polityczne podłoże aktu wandalizmu. Sprawca uciekł, a policja prowadzi śledztwo w sprawie napaści na funkcjonariusza publicznego. Prezydent Sutryk skomentował incydent na platformie X, wskazując na „narastającą atmosferę napięcia” i oszczerstw, związaną z działaniami opozycyjnych ruchów. Zastępca Komendanta Straży Miejskiej Wrocławia Waldemar Forysiak podkreślił rosnące zagrożenia dla funkcjonariuszy, w tym ataki fizyczne i uszkodzenia mienia.
Więcej o pobiciu strażniczki miejskiej przeczytasz w tym artykule.


