Dolnośląski Alarm Smogowy razem z wrocławskimi organizacjami ekologicznymi przedstawił wyniki pomiarów dwutlenku azotu, które pokazują skalę zanieczyszczenia powietrza we Wrocławiu. Badania przeprowadzono na przełomie lutego i marca tego roku w 47 lokalizacjach miasta. Wyniki wskazują, że ruch samochodowy, szczególnie starsze pojazdy z silnikami Diesla, znacząco pogarsza jakość powietrza. Urzędnicy przekonują jednak, że sytuacja z roku na rok się poprawia.

W 20 punktach pomiarowych stężenie NO₂ przekroczyło obowiązującą normę 40 µg/m³. Co więcej, wszystkie lokalizacje przekroczyły nowy unijny limit 20 µg/m³, który zacznie obowiązywać od 2030 roku, a także rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia wynoszące 10 µg/m³.
Najwyższe wartości odnotowano przy al. Brucknera – ul. Gęsia (61 µg/m³), al. Armii Krajowej – ul. Krakowska (60 µg/m³) oraz ul. Swojczyckiej (52 µg/m³).
Gdzie przeprowadzono pomiary jakości powietrza?
Eksperci wykorzystali profesjonalne próbniki pasywne szwajcarskiej firmy Passam AG. Urządzenia rozmieszczono w miejscach szczególnie narażonych na kontakt mieszkańców ze spalinami.
Punkty pomiarowe znalazły się przy przystankach autobusowych i tramwajowych, dużych skrzyżowaniach oraz głównych ciągach komunikacyjnych, z których codziennie korzystają piesi, rowerzyści i pasażerowie komunikacji miejskiej.
Organizatorzy badania podkreślili, że wyniki wiernie odzwierciedlają średniomiesięczne stężenia dwutlenku azotu. Dane wykazały także wysoką zgodność z pomiarami Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, ponieważ różnica nie przekroczyła 10 procent.
Jak spaliny wpływają na zdrowie mieszkańców?
Eksperci alarmują, że dwutlenek azotu należy do najbardziej niebezpiecznych zanieczyszczeń miejskiego powietrza. Gaz pozostaje niewidoczny i niewyczuwalny, jednak jego wpływ na organizm człowieka okazuje się bardzo poważny.
– Szczególnie niepokojący jest wpływ NO₂ na zdrowie mieszkańców, zwłaszcza dzieci i osób starszych. Dwutlenek azotu, którego głównym źródłem w miastach jest ruch samochodowy (szczególnie starsze diesle), powoduje poważne skutki zarówno w perspektywie długoterminowej, jak i krótkoterminowej. Według licznych badań epidemiologicznych, długotrwałe narażenie na stężenie NO₂ wyższe o zaledwie 10 µg/m³ zwiększa ryzyko zachorowania na astmę nawet o 10-17%. U dzieci rośnie o 9% ryzyko ostrych infekcji górnych dróg oddechowych. Istnieje również udokumentowany związek między wyższym stężeniem NO₂ a większą zapadalnością na cukrzycę oraz wzrostem ryzyka zgonu z powodu zapalenia płuc lub oskrzeli – o 6% przy każdym wzroście stężenia o 10 µg/m³ – wyliczają eksperci z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.
Według ekologów zanieczyszczenie powietrza odpowiada za około 500 przedwczesnych zgonów rocznie we Wrocławiu.

Dlaczego eksperci zwracają uwagę na dzieci?
Badania naukowe pokazują, że wysoki poziom NO₂ negatywnie wpływa nie tylko na układ oddechowy i krążenie, ale również na zdolności poznawcze dzieci. Naukowcy ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego potwierdzili związek między podwyższonym stężeniem dwutlenku azotu a większym ryzykiem zawałów serca, udarów mózgu oraz migotania przedsionków.
Z kolei badania prowadzone w szkołach Barcelony wykazały, że uczniowie z najbardziej zanieczyszczonych rejonów osiągali wyniki testów pamięci, koncentracji i zdolności poznawczych gorsze nawet o 8–23 procent. Podobne obserwacje przedstawili psychologowie Uniwersytetu Jagiellońskiego. W dniach z wysokim stężeniem NO₂ dzieci wykazywały nawet o 20 procent słabszą zdolność utrzymania uwagi, zapamiętywania i rozumowania.
– Te dane pokazują, że walka ze spalinami ma nie tylko wymiar długofalowy, jak zmniejszenie liczby zachorowań i przedwczesnych zgonów, szacowanych we Wrocławiu rocznie na 500, ale także bezpośredni wpływ na codzienne funkcjonowanie, rozwój poznawczy dzieci oraz jakość życia wszystkich mieszkańców – dodają eksperci DAS.
Jakich działań domagają się organizacje ekologiczne?
Organizacje zaangażowane w przygotowanie raportu apelują o szybkie wdrożenie konkretnych rozwiązań ograniczających emisję spalin. Ekolodzy wskazują przede wszystkim na potrzebę utworzenia Strefy Czystego Transportu, która wyeliminowałaby z centrum najbardziej emisyjne samochody z silnikami Diesla.
Ponadto autorzy raportu proponują rozwój transportu publicznego, w tym tramwajów, parkingów Park & Ride oraz kolei miejskiej. Wśród postulatów pojawiają się także rozbudowa infrastruktury rowerowej, uspokojenie ruchu poprzez strefy 30 km/h oraz ograniczenie tranzytu samochodowego przez centrum miasta.
Organizacje podkreślają, że podobne rozwiązania funkcjonują już w ponad 300 europejskich miastach i skutecznie obniżają poziom dwutlenku azotu.
Jest stanowisko miasta w sprawie Strefy Czystego Transportu we Wrocławiu
Na ten moment miasto Wrocław nie planuje uruchomienia strefy czystego transportu. Obowiązujące przepisy – po zmianach ustawowych z końca 2024 roku – nie nakładają dziś na Wrocław takiego obowiązku. I to właśnie przepisy oraz oficjalne, certyfikowane dane pomiarowe są dla miasta punktem odniesienia, a nie pojedyncze, niezweryfikowane lub prowadzone niezależnie badania.
W kwestii jakości powietrza opieramy się wyłącznie na danych z certyfikowanych stacji pomiarowych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. To one są podstawą oceny stanu powietrza w świetle prawa – i to ich wskazania mają znaczenie ustawowe. Dane te pokazują wyraźną, wieloletnią poprawę jakości powietrza we Wrocławiu. W ostatnich dwóch latach miasto nie przekroczyło obowiązujących norm dla dwutlenku azotu.
To nie dzieje się przypadkiem. Wrocławianie systematycznie wymieniają samochody na nowsze, mniej emisyjne. Zmienia się także tabor komunikacji miejskiej, rozwija się transport publiczny i infrastruktura rowerowa. Efektem jest realna poprawa jakości powietrza bez konieczności administracyjnego wprowadzania SCT.
W praktyce oznacza to również, że obecnie sama ustawa zdejmuje z Wrocławia obowiązek tworzenia strefy czystego transportu. Dzisiejszy stan prawny jest więc jednoznaczny: nie ma przekroczeń norm, nie ma ustawowego obowiązku wprowadzania SCT.
Istotny jest także klimat społeczny. Konsultacje i głosy mieszkańców pokazały, że obecnie nie ma społecznej akceptacji dla takiego rozwiązania. Mamy więc i stanowisko mieszkańców, i – co najważniejsze w sensie formalnym i zero-jedynkowym – konkretne, mierzalne dane z państwowych stacji pomiarowych potwierdzające poprawę jakości powietrza.
Podobna sytuacja miała miejsce w wielu miastach niemieckich. Po poprawie jakości powietrza i spadku stężeń NO₂ poniżej norm zlikwidowano tam wcześniej funkcjonujące strefy lub odstąpiono od restrykcji. Stało się tak m.in. w takich miastach jak Hanover, Mannheim, Heilbronn czy Karlsruhe, gdzie po poprawie parametrów powietrza uznano, że dalsze utrzymywanie ograniczeń nie ma już uzasadnienia środowiskowego ani prawnego.
Oczywiście miasto monitoruje sytuację i jest przygotowane na przyszłość. Unijna dyrektywa przyjęta w 2024 roku przewiduje zaostrzenie norm od 2030 roku. Dlatego Wrocław prowadzi analizy i posiada przygotowane warianty działań, aby w razie potrzeby móc szybko wrócić do dyskusji o SCT. Na dziś jednak zarówno dane pomiarowe, jak i obowiązujące przepisy wskazują jasno: nie ma podstaw do wprowadzania strefy czystego transportu we Wrocławiu.
