Ponad 30 tysięcy wolontariuszy i 200 ton usuniętych odpadów – tegoroczna Akcja Czysta Odra bije rekordy. Społecznicy udowadniają, że oddolne zaangażowanie ma realny wpływ na środowisko, a pierwsze efekty systemu kaucyjnego widać już gołym okiem na brzegach rzek. Choć liczby imponują, organizatorzy podkreślają, że ich celem nie są rekordy, a systemowa zmiana, dzięki której sprzątanie rzek stanie się kiedyś niepotrzebne.
Akcja Czysta Odra to największa w Polsce inicjatywa społeczna dedykowana ochronie drugiej co do wielkości rzeki w kraju oraz jej dopływów. Co roku, na przełomie kwietnia i maja, tysiące wolontariuszy – od ekologów, przez kajakarzy, aż po lokalne społeczności – ruszają nad wodę, by oczyścić ją z zalegających plastików, opon czy gabarytów.
Działania są prowadzone w ramach kampanii “Mniej plastiku”, realizowanej między innymi przez Dominika Dobrowolskiego – ekologa i podróżnika.
Efekt domina, cała zachodnia Polska nad Odrą
Tegoroczne sprzątanie ruszyło z ogromnym impetem. Choć oficjalnie finał planowano na koniec kwietnia, rzeka nie zna kalendarza, a wolontariusze nie zamierzają składać broni. Gdy przed tygodniem rozmawialiśmy z Dominikiem Dobrowolskim, nie krył radości:
– Właśnie dostałem telefon od Uniwersytetu Morskiego w Szczecinie, że kolejna ekipa wsiada na kajaki. Pierwsza kostka domina została ruszona i teraz już cała zachodnia Polska jest nad Odrą. Choć zaplanowaliśmy akcję do 30 kwietnia, nie ma żadnych powodów, żeby ją kończyć – mówił Dominik Dobrowolski.

Skala tegorocznego zaangażowania jest bezprecedensowa. Ponad 30 tysięcy osób wyciągnęło z nadodrzańskich zarośli 200 ton śmieci. To o 25 ton więcej niż w ubiegłym roku. Jak zaznacza aktywista, ma to również realny wpływ na ekosystem Morza Bałtyckiego. Śmieci porzucone nad Odrą prędzej czy później ulegają fragmentacji, zamieniając się w niebezpieczny mikroplastik.
– Dzięki naszej akcji turyści zjedzą w dorszach, śledziach i flądrach mniej mikroplastiku. To jest konkret. W tej akcji chodzi o to, żeby mniej gadać, a więcej robić – tłumaczy Dobrowolski.
Nowe zasady gry zdają egzamin
Według Dobrowolskiego najciekawszym wnioskiem z tegorocznej akcji nie jest jednak masa zebranych odpadów, ale ich skład. Społecznicy zauważyli drastyczny spadek liczby porzuconych butelek i puszek, co jest bezpośrednim efektem wprowadzenia systemu kaucyjnego.
– W tym roku osiągnęliśmy cel. Może nie w idealnym wymiarze, bo śmieci wciąż są, ale praktycznie nie było opakowań oznaczonych znakiem kaucji. To znaczy, że 5 lat naszej walki o system kaucyjny przynosi efekty. Te opakowania po prostu trafiają do recyklingu, a nie do rzeki – podkreśla ekolog.
Jak zapowiada, to nie koniec walki. Teraz aktywiści naciskają na Ministerstwo Środowiska, aby systemem kaucyjnym objąć także szkło.

“Jesteśmy mrówkami”
Mimo ogromnego sukcesu i realnego wpływu na kształtowanie postaw społecznych, Dominik Dobrowolski nie uważa, że sam jest “Game Changerem”.
– Każdy z wolontariuszy, wewnętrznie nim jest. Nie tylko ja sam. Ale lubię o nas mówić, że jesteśmy mrówkami. Zwolennikami pracy organicznej. Sięgamy do korzeni, a może raczej do źródeł, jak rzeki – podsumowuje współorganizator akcji Czysta Odra.
Wrocławskie nabrzeża w ostatnich latach przeszły ogromną metamorfozę. Stały się miejscem spotkań, biegowych tras i odpoczynku w beach barach. Jednak wraz ze wzrostem popularności rzeki, rośnie też wyzwanie związane z jej czystością.
Akcja Czysta Odra świętuje w tym roku swój mały jubileusz. To już 5. edycja wydarzenia, które narodziło się z pasji i konsekwencji. Inicjatywa obejmuje setki lokalnych akcji od źródeł Odry w Czechach, przez całą długość Polski, aż po Zalew Szczeciński. Działania są również prowadzone po niemieckiej stronie Odry.
Partnerem Strategicznym Game Changers Wrocław jest PKO Bank Polski