Młody kierowca postanowił wybrać się na przejażdżkę, mając aż 1,6 promila alkoholu w organizmie. Niestety, ale to nie jedyne przestępstwo, które popełnił… aby wykupić się od winy, wpadł na jeszcze gorszy pomysł. Postanowił nakłonić mundurowych do wzięcia łapówki. Oczywiście bezskutecznie, a teraz o dalszym losie nieodpowiedzialnego kierowych zadecyduje sąd.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w miejscowości Ratowice na terenie powiatu wrocławskiego. Kierujący osobową Toyotą nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i swoją podróż zakończył w rowie. Policjanci z wrocławskiego wydziału ruchu drogowego, którzy zostali wezwani na miejsce kolizji, od razu “poczuli” co było prawdopodobną przyczyną tego zdarzenia. Badanie alkomatem wykazało bowiem, że kierowca ma ponad 1,6 promila alkoholu w organizmie. Ponadto jego pojazd miał założone letnie opony.

22-letni kierowca twierdził, że kompletnie nic się nie stało, bo uszkodzona jest tylko i wyłącznie jego Toyota, co nieustannie powtarzał policjantom. Chyba jednak zapomniał lub też nie chciał sobie tego uświadomić, że stworzył zagrożenie dla 25-letniej pasażerki, która podróżowała razem z nim z przodu pojazdu oraz innych uczestników ruchu. Na szczęście ta kobieta w żaden sposób nie ucierpiała.

Kiedy zrozumiał powagę sytuacji i konsekwencje, postanowił podjąć z góry skazaną na porażkę próbę przekupienia policjantów. Mundurowi zareagowali natychmiast i po słowach, które usłyszeli, na rękach mężczyzny znalazły się kajdanki.

W wyniku tego zdarzenia i swoich działań stracił tamtego poranka prawo jazdy oraz dowód rejestracyjny pojazdu, a resztę dnia spędził w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Dopuścił się także popełnienia dwóch przestępstw – z art. 178 a kk oraz art. 229 kk, za które grozić mu może aż 8 lat pozbawienia wolności. Po rozpatrzeniu wszystkich okoliczności tej sprawy, o jego losie zadecyduje sąd.

Piotr Krejner

Gdy nie radzisz sobie z windykatorem…

Poprzedni artykuł

1800 kilometrów rowerem – tak ma być na Cyklostradzie Dolnośląskiej

Następny artykuł

Zainteresuje Cię także:

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.