Ratownicy Wodnej Służby Ratowniczej we Wrocławiu mieli wyjątkowo ciężki dyżur. W ciągu jednego dnia musieli interweniować aż 10 razy. Ludzie wchodzili na zamarznięte rzeki, stawy i fosy mimo ostrzeżeń. Wśród nich było wiele dzieci i grup młodzieży. Ratownicy apelują o ostrożność, bo lód jest cienki i niebezpieczny.
W tym artykule przeczytasz:
- Ile interwencji miała Wodna Służba Ratownicza we Wrocławiu w jeden dzień.
- Dlaczego ponad 80 osób weszło na lód w Parku Południowym.
- Jak ratownicy ostrzegali ludzi na zamarzniętych zbiornikach we Wrocławiu.
Intensywny dzień pełen zgłoszeń
Temperatura utrzymuje się poniżej zera od dłuższego czasu. Zbiorniki wodne we Wrocławiu pokryły się lodem. To przyciągnęło wiele osób, które chciały spacerować, jeździć na łyżwach lub kopać przeręble. Ratownicy otrzymywali zgłoszenia od świadków i z centrów powiadamiania ratunkowego przez cały dzień.

Największe zagrożenie w Parku Południowym
Jedno z najpoważniejszych zdarzeń miało miejsce na stawie w Parku Południowym. Na lodzie znajdowało się ponad 80 osób, w tym sporo dzieci.
— Tak duża liczba osób jednocześnie nawet na dobrze zamarzniętym zbiorniku może spowodować załamanie lodu — ostrzega Wodna Służba Ratownicza.
Ratownicy użyli drona z głośnikami, by ostrzec ludzi. Przeprowadzili też wiele rozmów z osobami na lodzie. Gdy odjechali, staw szybko znów zapełnił się ludźmi.

Interwencje na Odrze i innych akwenach
Podczas patrolu na Wyspie Słodowej ratowniczka wraz ze strażakiem uratowała rannego ptaka z lodu. Użyto do tego specjalnego sprzętu. Inne zgłoszenia kończyły się pouczeniami lub odwołaniem, gdy osoby same zeszły z lodu.
Policja i apel o rozsądek
Policjanci z Komisariatu Wodnego regularnie patrolują zamarznięte akweny. Używają specjalnie przystosowanych samochodów. Zwłaszcza przed feriami zwracają uwagę dzieciom na ryzyko wchodzenia na lód. Władze przypominają, że zabawa na cienkim lodzie grozi utonięciem.
